Właściciele próbowali ratować ukochane konie. “Dla nich te zwierzęta były jak dzieci, dbali o nie i kochali je z całego serca”
Marek Śliwiński z warszawskiej Grupy Luka&Maro na miejscu tragicznego pożaru stadniny koni rozmawiał z jednym z policjantów zabezpieczających akcję. Mężczyzna nie krył wzruszenia. Była to wyjątkowo trudna akcja, zwłaszcza, kiedy stało się jasne, w jakich cierpieniach umierały zwierzęta.
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
- Fot. Warszawska Grupa Luka&Maro
“Dla nich te zwierzęta były jak dzieci, dbali o nie i kochali je z całego serca” – mówił wyraźnie wzruszony policjant w rozmowie z Markiem Śliwińskim.
„Na razie nie wiadomo jakie były przyczyny wybuchu pożaru. Ze wstępnych informacji wynika, że nic nie wskazuje na to, by ogień został podłożony celowo. Przyczyny ma wyjaśnić wszczęte śledztwo.” – przekazuje nam reporter.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.






