Właściciele próbowali ratować ukochane konie. “Dla nich te zwierzęta były jak dzieci, dbali o nie i kochali je z całego serca”

Marek Śliwiński z warszawskiej Grupy Luka&Maro na miejscu tragicznego pożaru stadniny koni rozmawiał z jednym z policjantów zabezpieczających akcję. Mężczyzna nie krył wzruszenia. Była to wyjątkowo trudna akcja, zwłaszcza, kiedy stało się jasne, w jakich cierpieniach umierały zwierzęta. 

“Dla nich te zwierzęta były jak dzieci, dbali o nie i kochali je z całego serca” – mówił wyraźnie wzruszony policjant w rozmowie z Markiem Śliwińskim.

„Na razie nie wiadomo jakie były przyczyny wybuchu pożaru. Ze wstępnych informacji wynika, że nic nie wskazuje na to, by ogień został podłożony celowo. Przyczyny ma wyjaśnić wszczęte śledztwo.” – przekazuje nam reporter.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl