Wszedł do wody, gdy ratownika już nie było. Dramat nad zalewem, w akcji LPR
37-letni mężczyzna stracił przytomność w wodzie nad Zalewem Karczunek w Kałuszynie, w powiecie mińskim. Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem, już po godzinach pracy ratowników WOPR, którzy na tym kąpielisku dyżurują tylko do 18:00. Mężczyznę reanimowali świadkowie, a później zespół ratownictwa medycznego – ostatecznie zabrał go śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Wszedł do wody i nie wypłynął
Do zgłoszenia doszło o godzinie 19:56. „37-latek nad Zalewem Karczunek przebywał ze swoją partnerką. Mężczyzna wszedł do wody i nie wypłynął” – przekazał młodszy aspirant Jakub Filipiak z Komendy Stołecznej Policji.
Z wody wyciągnęli go świadkowie zdarzenia, którzy natychmiast podjęli reanimację. To właśnie ich szybka reakcja, jeszcze przed przyjazdem służb, dała mężczyźnie szansę – przerwa w dotarciu krwi do mózgu po wyciągnięciu z wody to kwestia liczona w minutach, a nie w czasie dojazdu karetki z odległej placówki.
Kąpielisko strzeżone tylko do godziny 18:00
Zalew Karczunek to popularne, ogólnodostępne miejsce wypoczynku oddalone o około 50 kilometrów od Warszawy, odwiedzane szczególnie intensywnie w upalne dni. Zgodnie z obowiązującym regulaminem, wydzielona część kąpieliska jest strzeżona przez ratowników w godzinach od 10:00 do 18:00, gdy nad wodą wywieszona jest biała flaga. Po tej godzinie teren formalnie pozostaje dostępny, ale bez fachowego nadzoru.
Zgłoszenie o tonącym mężczyźnie wpłynęło niespełna dwie godziny po zakończeniu dyżuru ratowników. To zbieżność czasowa, która nie jest niczym wyjątkowym w skali kraju – większość tragedii nad wodą w Polsce dotyczy właśnie kąpielisk niestrzeżonych albo godzin, w których nadzór ratownika już się skończył.
Zespół ratownictwa medycznego kontynuował akcję, na miejscu lądował śmigłowiec
Gdy na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego, reanimację kontynuowano. Decyzja o wezwaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który ostatecznie zabrał mężczyznę do szpitala, wskazuje na to, jak poważny był stan pacjenta – LPR jest wzywany w sytuacjach wymagających najszybszego możliwego transportu albo specjalistycznej opieki już w trakcie lotu.
Polska wciąż na czele tragicznych statystyk nad wodą
Od początku 2026 roku w Polsce w wyniku utonięcia zginęło już 65 osób – to dane Komendy Głównej Policji za okres od 1 stycznia do 31 maja. Od 1 czerwca do statystyk dopisano kolejne 30 ofiar. Choć liczba utonięć w skali roku systematycznie spada – w 2025 roku zginęło 292 osób, w 2024 roku 444 – sam początek sezonu letniego wciąż generuje dramatyczny wzrost liczby tragedii, bo właśnie wtedy najwięcej osób decyduje się na kąpiel, często bez sprawdzenia, czy w danym miejscu i czasie dyżuruje ratownik.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.