„Zapłonie cała Europa”. Przerażające słowa ambasadora. Polska jest najbliżej
Słowa, które padły w studiu telewizyjnym, brzmią jak scenariusz najgorszego możliwego rozwoju wydarzeń. Były ambasador Polski w Kijowie Bartosz Cichocki nie pozostawia złudzeń – jego zdaniem ewentualna porażka Ukrainy mogłaby uruchomić lawinę, której skutki odczułby cały kontynent.

Front stoi, ale napięcie rośnie
Dyplomata podkreślił, że obecna sytuacja na froncie nie wskazuje na szybkie załamanie Ukrainy. Walki trwają, ale linia starcia w dużej mierze się ustabilizowała. To jednak nie oznacza, że zagrożenie maleje.
Według niego kluczowe jest dalsze wsparcie ze strony Zachodu. Bez niego sytuacja może się gwałtownie zmienić.
„Zacznie się coś znacznie groźniejszego”
Cichocki ostrzegł, że w przypadku odcięcia pomocy Ukraina nie przestanie walczyć. Konflikt może jedynie zmienić formę.
Zamiast klasycznych działań wojennych pojawiłaby się wojna asymetryczna. Taka, która nie zna granic i może przenieść się poza terytorium Ukrainy.
To scenariusz, który – jak zaznaczył – byłby niebezpieczny dla całej Europy.
Mocne słowa o skutkach porażki
W trakcie rozmowy padło pytanie, czy ewentualny upadek Ukrainy oznaczałby eskalację konfliktu. Odpowiedź była jednoznaczna i bardzo mocna.
Zdaniem byłego ambasadora skutki nie zatrzymałyby się na jednym państwie. Mogłyby objąć znacznie szerszy obszar.
Rosja może wygrać bitwy, ale nie wszystko
Cichocki zwrócił uwagę, że nawet sukcesy militarne Rosji nie gwarantują jej trwałego zwycięstwa. Jego zdaniem narzucenie Ukrainie trwałej kontroli politycznej byłoby niezwykle trudne.
Ukraina ma doświadczenie w działaniach nieregularnych i nie poddałaby się łatwo nawet w trudnym scenariuszu.
Kluczowy moment może nadejść gdzie indziej
Dyplomata wskazał też, gdzie jego zdaniem rozstrzygną się losy konfliktu. Nie na froncie, lecz wewnątrz Rosji.
Użył pojęcia „smuty”, czyli głębokiego kryzysu politycznego i społecznego. To właśnie taki moment – według niego – mógłby zakończyć wojnę na korzyść Ukrainy.
Co to oznacza dla Europy
Wypowiedź byłego ambasadora pokazuje jedno: sytuacja jest znacznie bardziej złożona, niż może się wydawać.
To nie jest tylko konflikt dwóch państw. To napięcie, które w razie eskalacji może dotknąć także innych krajów.
I właśnie dlatego – jak podkreślają eksperci – decyzje podejmowane dziś będą miały konsekwencje na lata.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.