Zażądał za krótki kurs 650 zł. Na komisariacie czekała go „niespodzianka”

Obywatelka Wietnamu wsiadła do pojazdu przypominającego taksówkę i poprosiła o kurs do Raszyna. Jakież było jej zdziwienie, gdy przewoźnik zażądał za kurs 650 zł.

Fot. Pixabay / Warszawa w Pigułce

Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 14. Niezrzeszony przewoźnik miał wykonać kurs spod hali Banacha do Raszyna.

Odległość wynosi niecałe 8 km, a za przejazd zażądał 650 zł. Gdy kobieta odmówiła, zawiózł ją na policję i powiedział dyżurnemu, że nie chce zapłacić.

Jak opisuje warszawska Wyborcza, Wietnamka zadzwoniła do znajomego mówiącego po polsku. Oboje tłumaczyli, że padła ofiarą naciągacza. Wtedy policjant poprosił kierowcę o paragon i dokumenty poświadczające pozwolenie na przewóz osób. Przewoźnik w tej sytuacji zrezygnował z roszczenia.

To jednak nie koniec jego kłopotów. Kierowca bowiem został zobowiązany do dostarczenia dokumentacji z działalności.

Działalność taka nazywana „okazjonalnym przewozem osób” jest legalna o ile na szybie widnieje naklejka z cennikiem. Uważajcie, by zawsze przed wejściem do pojazdu sprawdzić ile kosztuje przejazd za jeden kilometr.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.