Zostawisz to na klatce i zapłacisz fortunę. Nawet 5 tys. zł kary za jeden błąd
Wielu mieszkańców bloków robi to bez zastanowienia. Wystawiają rower, wózek albo kartony na klatkę schodową, traktując ją jak dodatkową przestrzeń. Problem w tym, że takie zachowanie może skończyć się bardzo poważnymi konsekwencjami.

Służby nie mają wątpliwości – klatka schodowa nie jest miejscem do przechowywania rzeczy. To przede wszystkim droga ewakuacyjna, która musi być zawsze drożna. Każda przeszkoda może w sytuacji zagrożenia kosztować czyjeś zdrowie, a nawet życie.
Lista zakazanych przedmiotów jest długa. Nie wolno zostawiać tam mebli, kartonów, sprzętu AGD ani żadnych materiałów łatwopalnych. Problematyczne są też rowery, hulajnogi czy wózki dziecięce, jeśli blokują przejście.
Strażacy od lat powtarzają to samo: nawet drobna rzecz może utrudnić ewakuację. W praktyce chodzi nie tylko o pożar. Zastawione przejścia zwiększają ryzyko potknięcia się, szczególnie dla osób starszych i dzieci.
Największym zaskoczeniem dla mieszkańców są jednak kary. Za łamanie przepisów można zapłacić nawet 5 tys. zł. Mandat może wystawić nie tylko straż pożarna, ale także zarządca budynku po kontroli.
Podstawą są przepisy przeciwpożarowe oraz regulaminy wspólnot i spółdzielni. Jasno wskazują, że części wspólne muszą być użytkowane zgodnie z przeznaczeniem. A to oznacza jedno – żadnych prywatnych rzeczy na klatce.
Dla wielu osób to drobiazg. Dla służb – realne zagrożenie. I coraz częściej także powód do kontroli.
Wniosek jest prosty: lepiej zabrać rzeczy do mieszkania lub piwnicy. Bo kilka metrów wolnej przestrzeni może uchronić nie tylko przed mandatem, ale i przed dużo poważniejszymi konsekwencjami.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.