Relacja i film z zatrzymania oficera podejrzanego o pedofilię [WIDEO+PEŁNA RELACJA]

We wto­rek oko­ło godz. 19.00 został zatrzy­ma­ny pedo­fil, któ­ry umó­wił się na spo­tka­nie z 12 let­nią dziew­czyn­ką. Jest to 31-let­ni pilot w stop­niu kapi­ta­na, któ­ry słu­żył wcze­śniej w Afganistanie. Autorami pro­wo­ka­cji są trzej stu­den­ci Akademii Obrony Narodowej, któ­rzy opi­sa­li całe zaj­ście.

Popołudniową porą wraz z Patrykiem oraz Krzysz­to­fem posta­no­wi­li­śmy stwo­rzyć wir­tu­al­ną pułap­kę na poten­cjal­nych pedo­fi­lii. W związ­ku z tym zalo­go­wa­li­śmy się na dwa popu­lar­ne pol­skie cza­ty pod nazwą „OlciaaxD”, two­rząc fik­cyj­ne kon­to dwu­na­sto­let­niej dziew­czy­ny.

Nie musie­li­śmy dłu­go cze­kać na odzew wie­lu użyt­kow­ni­ków, z któ­rych zde­cy­do­wa­na więk­szość zain­te­re­so­wa­na była sek­sem. Przerażające jed­nak było to, że mimo kla­row­nej wia­do­mo­ści odno­śnie wie­ku dwu­na­stu lat, wie­lu z nich wca­le się nie znie­chę­ci­ło. Jednym z takich użyt­kow­ni­ków był „dyskretny.31”. Właśnie pod tym nic­kiem krył się pedo­fil, któ­ry bez­po­śred­nio roz­po­czął roz­mo­wę krót­kim przy­wi­ta­niem i pro­po­zy­cją spo­tka­nia spon­so­ro­wa­ne­go. Zasygnalizowaliśmy od razu wiek fik­cyj­nej posta­ci dwu­na­sto­let­niej Oli, lecz to tyl­ko pobu­dzi­ło użyt­kow­ni­ka do dal­szej kon­wer­sa­cji. Otrzymaliśmy od razu serię bez­po­śred­nich pytań oraz pro­po­zy­cji ewi­dent­nie pato­lo­gicz­nych, pedo­fil­skich. Dla uwia­ry­god­nie­nia naszej pro­wo­ka­cji sta­ra­li­śmy się, aby for­ma naszych wia­do­mo­ści przy­po­mi­na­ła dzie­cię­cą (nie przy­wią­zy­wa­li­śmy więk­szej uwa­gi do skład­ni czy orto­gra­fii, celo­wo popeł­nia­jąc wie­le błę­dów typo­wych dla dzie­ci). Ponadto wysła­li­śmy zwy­czaj­ne zdję­cie mło­dej dziew­czy­ny na numer, któ­ry podał nam pedo­fil, na co dosta­li­śmy w odpo­wie­dzi zdję­cie pedo­fi­la. Już wte­dy wie­dzie­li­śmy, że pedo­fil poczuł się pew­niej i „połknął haczyk”. 

Upozorowaliśmy spo­tka­nie przy ron­dzie Generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – jed­nym z naj­cha­rak­te­ry­stycz­niej­szych miejsc w Rembertowie. Z pomo­cą kole­ża­nek Pauliny oraz Wiolety podzie­li­śmy się na dwie gru­py i zaję­li­śmy pozy­cje, z któ­rych dys­kret­nie wypa­try­wa­li­śmy pedo­fi­la. Wiedzieliśmy rów­nież, kogo mamy wypa­try­wać, bowiem pedo­fil napi­sał nam, jakim samo­cho­dem przy­je­dzie (podał mar­kę, model, kolor, a nawet rocz­nik (sic!)). Mieliśmy rów­nież zdję­cie pedo­fi­la, o któ­rym wspo­mnia­łem wcze­śniej. Pozostaliśmy rów­nież w sta­łym kon­tak­cie tele­fo­nicz­nym z pedo­fi­lem, z któ­rym kon­tak­to­wa­li­śmy się poprzez wia­do­mo­ści tek­sto­we. Napięcie rosło, aż w koń­cu dostrze­gli­śmy samo­chód pedo­fi­la, któ­ry zbli­żał się do miej­sca spo­tka­nia, wypa­tru­jąc „Olci”. Jako że zwol­nił i nie zatrzy­mał się, a dostrzegł, że jego ofia­ry nie ma, wysłał szyb­ko smsa z pyta­niem „Gdzie jesteś?”. Wysłaliśmy wia­do­mość tek­sto­wą, któ­ra dawa­ła do zro­zu­mie­nia pedo­fi­lo­wi, że za minu­tę wykre­owa­na przez nas ofia­ra przyj­dzie na miej­sce spo­tka­nia.

Podszywając się pod fik­cyj­ną postać dwu­na­sto­let­niej dziew­czyn­ki, popro­si­li­śmy, aby pedo­fil kupił sok, co zmu­si­ło­by go do opusz­cze­nia pojaz­du i znacz­nie uła­twi­ło­by nam zatrzy­ma­nie. Ten spy­tał się jaki, na co my popro­si­li­śmy o sok mar­ki „Kubuś”. Po chwi­li jed­na z dwóch grup dostrze­gła jak owe auto zatrzy­ma­ło się przy Żabce, a męż­czy­zna udał się do skle­pu. Szybko zebra­li­śmy się pod drzwia­mi skle­pu i cze­ka­li­śmy, aż pedo­fil wyj­dzie ze skle­pu, żeby go obez­wład­nić i prze­ka­zać w ręce odpo­wied­nich służb. Po krót­kiej chwi­li ze skle­pu wyszedł męż­czy­zna ze zdję­cia, któ­ry trzy­mał w ręku „Kubusia” i uda­wał się do swo­je­go samo­cho­du, któ­ry wcze­śniej nam opi­sał. Wszystkie poszla­ki nie pozo­sta­wia­ły cie­nia wąt­pli­wo­ści i dawa­ły nam poczu­cie pew­no­ści co do podej­rzeń wobec tego męż­czy­zny.

Bez zasta­no­wie­nia rzu­ci­li­śmy się na pedo­fi­la, któ­ry zupeł­nie zasko­czo­ny zaczął wyry­wać się i w momen­cie, gdy go obez­wład­ni­li­śmy zaczął krzy­czeć, jako­by to on był ofia­rą napa­du. Użyliśmy jed­nak róż­nych środ­ków per­swa­zji, o któ­rych nie chciał­bym tutaj pisać, aby uci­szyć pedo­fi­la. Silny trzy­dzie­sto­jed­no­let­ni męż­czy­zna szyb­ko zaczął się tłu­ma­czyć, że to jakieś nie­po­ro­zu­mie­nie, aż w koń­cu zmie­nił stra­te­gię po raz trze­ci, gro­żąc nam, że nie wie­my, z kim zadar­li­śmy i pod­kre­śla­jąc, że jest kimś waż­nym.

Okazało się, że schwy­ta­ny przez nas pedo­fil jest ofi­ce­rem Wojska Polskiego (kapi­ta­nem). Szybko zawia­do­mi­łem Policję, pod­czas gdy chło­pa­ki trzy­ma­li pew­nie pedo­fi­la na zie­mi. Kiedy przy­je­cha­ła Policja, zwy­rod­nia­lec zdo­łał wymy­ślić jesz­cze inną wymów­kę, jed­nak przed­sta­wi­li­śmy funk­cjo­na­riu­szom zebra­ne infor­ma­cje, któ­re mogły tyl­ko i wyłącz­nie pogrą­żyć uję­te­go męż­czy­znę. Nie mogli­śmy jed­nak zna­leźć tele­fo­nu, z któ­re­go pisał męż­czy­zna. Policjanci zna­leź­li i zabez­pie­czy­li pod­czas prze­szu­ka­nia męż­czy­zny i samo­cho­du dwa tele­fo­ny komór­ko­we, ale żaden nie był tym, z któ­re­go pisał do „Olci”. Wcieliłem się jed­nak na moment w rolę detek­ty­wa i zna­la­złem tele­fon, któ­ry pedo­fil zdo­łał wyrzu­cić pod zapar­ko­wa­ny obok samo­chód pod­czas kil­ku­mi­nu­to­wej sza­mo­ta­ni­ny. Na komen­dzie pedo­fil spo­kor­niał i przy­znał się do winy. Potwierdziło się rów­nież to, że jest on ofi­ce­rem Wojska Polskiego. W takich oko­licz­no­ściach musie­li­śmy pocze­kać na Żandarmerię Wojskową, któ­ra prze­ję­ła spra­wę. Z komen­dy w Rembertowie zosta­li­śmy prze­wie­zie­ni do oddzia­łu Żandarmerii Wojskowej, gdzie zosta­li­śmy prze­słu­cha­ni. Późno w nocy po zło­że­niu zeznań ode­brał nas kole­ga Daniel, któ­re­mu ser­decz­nie dzię­ku­je­my za pomoc.

Ze wzglę­du na śledz­two oraz jego ran­gę na chwi­lę obec­ną nie może­my zdra­dzić wię­cej szcze­gó­łów, gdyż gro­zi nam odpo­wie­dzial­ność kar­na.

Pragnę rów­nież nad­mie­nić, iż nie mamy na celu kre­owa­nia złe­go wize­run­ku Wojska Polskiego, a samych żoł­nie­rzy zawsze będzie­my darzyć ogrom­nym sza­cun­kiem oraz podzi­wem! Chcemy nato­miast poka­zać, że zja­wi­sko pedo­fi­lii jest nie­zwy­kle powszech­ne, a takie „czar­ne owce” mogą wystę­po­wać w nie­mal­że każ­dych śro­do­wi­skach.

NAZWISKA POSTACI SĄ ZNANE REDAKCJI, ALE UKRYLIŚMY JE Z POWODÓW BEZPIECZEŃSTWA.

Copyright © 2016 warszawawpigulce.pl Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.