10 świetnych restauracji, z których warto zamawiać jedzenie – propozycje Magdy Grzebyk z Krytyki Kulinarnej

Jedzenie z dowozem to świetne rozwiązanie, gdy chcemy zjeść w domu, a nie mamy czasu lub chęci na gotowanie. Jest mnóstwo znakomitych restauracji, które dostarczają jedzenie, a jego jakość, smak i wielkość porcji są odzwierciedleniem tego, co dostaniemy w lokalu. Wybierzmy się więc w podróż przez smaki Wietnamu, Japonii, Meksyku, Włoch czy Polski. Wybór jest nieskończenie długi, bowiem Pyszne.pl w samej tylko Warszawie oferuje dostawę z przeszło tysiąca restauracji.  Mamy to wszystko na wyciągnięcie ręki, nie ruszając się z domu.

Fot. M. Grzebyk

Wybierając restauracje do tego zestawienia kierowałam się z jednej strony różnorodnością, a z drugiej starałam się wskazać takie miejsca i potrawy, które bezbłędnie radzą sobie z kwestią transportu. Zapraszam więc w szalenie smaczną i wygodną podróż przez smaki świata.

Wabu

Fot. M. Grzebyk

Sushi, jak sądzę, jest jednym z najczęściej zamawianych dań. Zrobienie go w domu to szereg trudności, całkiem spora wiedza i umiejętności. W dostawie zwracam szczególną uwagę na proporcje ilości ryżu do ryby. Sushi nie jest najtańsze, więc jasnym jest, że nie chcę płacić za sam ryż. Wabu sprawdza się znakomicie, rolki są bardzo smaczne, znajdziemy w nich sporo dobrej jakości, świeżej ryby. Zwykle staram się wybierać coś ciekawszego niż łosoś i tym razem w moim zestawie wylądowała makrela pacyficzna czy ebi ten tamago toji. Obok sushi warto zwrócić uwagę na inne dania, które mają w menu. Wspaniałe okazały się pierożki gyoza z warzywami o lekkim, delikatnym cieście i szalenie smacznym nadzieniu.

Maghreb

Fot. M. Grzebyk

Kuchnia bliskowschodnia jest porywająca. Z jednej strony to feeria smaków, aromatyczne przyprawy takie jak kumin czy cynamon, a z drugiej nieoczywiste dla nas połączenia. Charakterystyczne dla tego regionu jest łączenie smaków słodkich z mięsem. To rzeczywiście sprawdza się fantastycznie i nie mówię teraz o doprawianiu li tylko cynamonem, ale o suszonych, słodkich morelach czy rodzynkach, które pojawiają się regularnie w mięsnych potrawkach. Na pewno jasnym punktem w menu Maghrebu jest delikatna, rozpływająca się jagnięcina z morelami właśnie. Ta podana tradycyjnie – z kuskusem – potrawka nie zawodzi. Zamawiając tutaj jedzenie warto pamiętać o dorzuceniu do koszyka Baba Ganoush, bo to jeden z lepszych w mieście! Jest cudownie dymny, aromatyczny i… i może lepiej wziąć od razu dwie porcje.

Kura

Fot. M. Grzebyk

Kura to bardzo godna alternatywa dla fastfoodowych sieciówek. Jak nazwa wskazuje, zjecie tu kurczaka w formie stripsów, skrzydełek (tak, są kubełki!) i kilku rodzajów kanapek z kurczakiem w chrupiącej panierce. Co ciekawe – jeśli zdecydujecie się podczas składania zamówienia na “super chrupką panierkę”, to zapewniam, że przetrwa trudy transportu i rzeczywiście pozostanie chrupiąca. Jest to rzecz rzadka i cenna. Poza tym, że ich kanapki są świetne i bardzo smaczne, a kurczak soczysty, są też bogate w dodatki i bardzo sycące.

Gruby Josek

Fot. M. Grzebyk

Gruby Josek to kuchnia polska, a ściślej – warszawska, na bardzo wysokim poziomie. Ich jedzenie nic nie traci na dowozie i jest tak samo smaczne, jak w lokalu. Joskowy schabowy z kostką podany na wspaniałej zasmażanej kapustce to jest model wzorcowy. A wiadomo przecież, że na schabowego czasem mamy ochotę i basta. Soczyste mięso, chrupiąca panierka, wspaniale doprawiona kapusta. To taki mały polski przedsionek raju. W Josku warto zwrócić uwagę właściwie na wszystko. Mają świetne śledzie i wspaniałe pierogi ze szparagami o cieście delikatnym jak tchnienie. Zimne nóżki też nie zawodzą, a porcje są ogromne!

Ćwierćfunciak

Fot. M. Grzebyk

Wydaje mi się, że Ćwierćfunciak nigdy nie miał szczególnie wielkiej reklamy, a radzi sobie znakomicie. To takie miejsce, o którym informacje rozchodzą się pocztą pantoflową. I słusznie, że się rozchodzą, bo ich hamburgery są znakomite. Przede wszystkim solidna porcja dobrze doprawionego mięsa, które jest wysmażone w ram raz, tak aby środek pozostał różowy i soczysty. Oczywiście możemy zamówić inny stopień wysmażenia, ale byłoby szkoda, bo Ćwierćfunciak robi to naprawdę dobrze. Bułki są jak trzeba, a więc z jednej strony delikatne, a z drugiej dobrze trzymają mięso i całą furę dodatków i nie rozmiękają od sosu.

Tutti Colori

Fot. M. Grzebyk

Jedno z niewielu miejsc, w których pizza podczas dowozu naprawdę niewiele traci. Cudnie osmalone bąble na rantach pozostają lekko chrupiące, zaś środek nie rozmięka i dodatki z niego nie spływają. Dobra neapolitańska pizza to nie placek, to jest religia i stan umysłu. Z tego względu niektóre pizzerie w ogóle rezygnują z opcji dowozu bojąc się, że ich placki nie będą to dobre, jak tuż po wyjęciu z pieca. Tutti Colori świetnie sobie z tym radzi i naprawdę warto u nich zamawiać.

La Sirena

Fot. M. Grzebyk

Meksykańskie jedzenie z La Sireny jest tak samo nęcąco kolorowe jak lokal, w którym jest przygotowywane. Warto próbować tu różnych smaków, bowiem wszystkie dają zastrzyk pozytywnej energii. Intensywnie zielone guacamole posypane pestkami granatu to letnia lekkość, nachos z chilli con carne to wyborna przekąska, którą podzielicie się z przyjaciółmi. Od przypraw aż kręci w nosie! Zaś tacos z wołowiną, w menu stojące jako “shredded beef” zjecie sami, bo to grzeszna przyjemność, która nęci odrobiną pikanterii, wspaniale delikatnym mięsem, orzeźwiającą salsą pico de gallo i solidną porcją lekkiej kolendry. La Sirena ma solidne miejsce wśród sprawdzonych miejsc warszawskiej gastronomii i mam nadzieję, że będzie tak już zawsze.

Banhmi Nam

Fot. M. Grzebyk

Wietnamskie kanapki banh mi są czymś takim, jak neapolitańska pizza – są religią, stanem umysłu, a ich miłośnicy i znawcy gotowi są do walki na gołe pięści i klaty w obronie swoich ulubionych miejsc. Banh mi to przede wszystkim specyficzna bułka. W Wietnamie miłość do bagietek pozostała po Francuzach, których kolonizatorska działalność przejawiła się jeszcze specyficzną kolonialną architekturą i mniejszymi lub większymi replikami Wieży Eiffla, które zwiedzając Wietnam można dziś spotkać w najmniej oczekiwanych momentach. Bułak do banh mi powinna być chrupka z wierzchu, ale w środku lekka jak puch. W jej wnętrzu znajdziemy moc wspaniałych dodatków, ale ten najważniejszy i najbardziej klasyczny to domowy pasztet. Do tego chrupiące warzywa, orzeźwiająca kolendra i taka kanapka spokojnie zastąpi nam bardzo syty obiad. A Banhmi Nam to jedno z najlepszych miejsc na banh mi w mieście, bo wszystko robi się tu od zera i po domowemu.

Om Sienna

Fot. M. Grzebyk

Butter chicken to kochany przez Polaków klasyk kuchni indyjskiej. W przeciwieństwie do wielu dań tego regionu jest tutaj mięso, a my kochamy mięso, zaś sama potrawa nie jest pikantna. Jest długa w smaku, głęboka i bardzo satysfakcjonująca. Butter Chicken w OM Sienna ma wszystkie te walory, kawałki miękkiego, soczystego kurczaka unurzane są w rozkosznie kremowym, gęstym sosie, w którym wyczuwalny jest smak nerkowców. Do tego świetny chlebek naan z pieca tandoor i życie nabiera rumieńców!

Puri

Fot. M. Grzebyk

Swego czasu, zupełnie po cichu, Warszawę opanowały gruzińskie piekarnie. A my pokochaliśmy je całym sercem, parząc sobie palce wspaniałymi wypiekami. Puri oferuje zarówno świetne gruzińskie chlebki, jak i klasyki kuchni takie jak chinkali czy lula kebab. Tutejsze chinkali są równie dobre, jak te których próbowałam w Gruzji! Tak więc mają wszystko – elastyczne, cienkie, doskonale wyrobione ciasto, które jest niemal perłowe, mają wspaniale doprawione mięsne nadzienie, a przy jedzeniu po brodzie cieknie nam rozkosznie aromatyczny rosół. Te pierożki są mistrzowskie, podobnie jak chaczapuri adżaruli z sadzonym jajkiem o płynnym żółtku i puchatych brzegach nieprzytomnie wypełnionych serem. Zachęcam też do próbowania innych pyszności z tej niewielkiej piekarni, choćby fenovani z serem i szynką. To coś w rodzaju gruzińskiej pizzy z nadzieniem zamkniętym wewnątrz placka. A przecież pizzy nie da się nie kochać. Puri to sieć piekarni gruzińskich, a moje zamówienie pochodziło z podwarszawskiego Piaseczna.

Wszystkie te potrawy zamówiłam korzystając z Pyszne.pl. Warto zauważyć, że konsekwentnie wszystkie docierały na czas, ciepłe i w przedstawionej na zdjęciach kondycji. Być może właśnie doświadczamy gastronomicznej rewolucji wymuszonej przez ostatnie pandemiczne doświadczenia. Są restauracje, które całkowicie przestawiły się na dowóz, w ogóle nie mają sal restauracyjnych w tradycyjnym rozumieniu. I świetnie sobie radzą! Wiem na pewno, że z roku na rok poziom oferty gastronomicznej realizowanej poprzez dostawy rośnie. I to jest bardzo dobra wiadomość.

Magda Grzebyk – „Krytyka Kulinarna”


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c