2,4 miliona Polaków nie miało wyjścia. Zapłacili 32 proc. podatku. Co roku będzie go płaciło coraz więcej osób
Ministerstwo Finansów opublikowało właśnie dane podsumowujące rozliczenia PIT za 2025 rok. Wynik, który zasługuje na uwagę: ponad 2,4 miliona podatników – prawie co dziesiąty rozliczający się w Polsce – przekroczyło drugi próg podatkowy i zapłaciło 32 proc. od nadwyżki ponad 120 000 zł. Rok wcześniej takich osób było 1,93 mln. Wzrost o blisko 500 000 podatników w ciągu jednego roku to nie przypadek – to efekt zamrożonego progu, rosnących płac i inflacji, która pcha zarobki w górę bez zmiany żadnego przepisu.

Liczby z konferencji MF – rekord za rekordem
Szef Krajowej Administracji Skarbowej Marcin Łoboda ogłosił wyniki tegorocznej akcji rozliczeń PIT w Ministerstwie Finansów. Łącznie złożono 24,98 mln deklaracji podatkowych – z czego niemal 24 mln elektronicznie i zaledwie 1 mln w formie papierowej. Usługa Twój e-PIT po raz kolejny zdominowała rozliczenia – skorzystało z niej 14,8 mln podatników, o pół miliona więcej niż rok wcześniej. 60 proc. formularzy PIT-37 zostało zaakceptowanych przez podatników bez żadnych zmian.
Dane finansowe są imponujące w obie strony. W 13,6 mln deklaracji podatnicy wykazali nadpłatę – łączne zwroty wyniosły 22,5 mld zł, a średni czas oczekiwania na przelew przy zeznaniach elektronicznych wyniósł zaledwie 13 dni. Po drugiej stronie bilansu: 4 miliony podatników musiało dopłacić do fiskusa łącznie ponad 13 mld zł. Dla porównania – rok wcześniej dopłacało 3,7 mln osób.
I tu pojawia się najbardziej wymowna liczba: ponad 2,4 mln podatników zapłaciło podatek według stawki 32 proc. To niecałe 10 proc. wszystkich rozliczających PIT. W rozliczeniu za rok 2024 takich osób było nieco ponad 1,93 mln, czyli ok. 7,6 proc. Wzrost o 2,4 punktu procentowego w ciągu jednego roku – bez jakiejkolwiek zmiany przepisów.
Jak działa drugi próg – i dlaczego 32 proc. nie dotyczy wszystkich zarobków
Zanim policzymy, ile więcej zapłacili ci podatnicy, warto wyjaśnić mechanizm – bo jest nagminnie błędnie rozumiany. Stawka 32 proc. nie dotyczy całości zarobków osoby, która przekroczyła próg. Dotyczy wyłącznie nadwyżki ponad 120 000 zł. Poniżej tego pułapu każdy płaci 12 proc. – niezależnie od tego, ile zarabia.
Oznacza to, że podatnik zarabiający 150 000 zł rocznie płaci: 12 proc. od pierwszych 120 000 zł (minus kwota wolna 30 000 zł) i 32 proc. wyłącznie od nadwyżki 30 000 zł. Ta nadwyżka to 9 600 zł podatku według wyższej stawki. Gdyby cały dochód był opodatkowany stawką 12 proc., podatek wyniósłby 3 600 zł. Różnica w stosunku do systemu bez wyższego progu: 6 000 zł rocznie – nie „dziesiątki tysięcy” dla osoby tuż powyżej progu, ale przy wyższych dochodach kwoty rosną dynamicznie.
Dla osoby zarabiającej 200 000 zł rocznie nadwyżka to 80 000 zł – i podatek według 32 proc. od tej kwoty wynosi 25 600 zł. Przy dochodzie 300 000 zł nadwyżka to 180 000 zł, a podatek według wyższej stawki – 57 600 zł. To właśnie te kwoty – dziesiątki tysięcy złotych rocznie – płacą osoby wyraźnie powyżej progu, których liczba rośnie najszybciej.
Dlaczego co roku więcej osób wpada w drugi próg – i kto za to odpowiada
Próg 120 000 zł nie był indeksowany o inflację ani wzrost płac ani razu od 2022 roku, gdy go wprowadzono w ramach Polskiego Ładu. Przez ten czas przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o ponad 30 proc. To oznacza, że osoby zarabiające dokładnie tyle samo – w kategoriach siły nabywczej – wpadają w drugi próg tylko dlatego, że ich pensja nominalna przekroczyła nieruszany próg.
To mechanizm znany w ekonomii jako „bracket creep” – pełzanie progów. Fiskus inkasuje więcej bez zmiany przepisów, a podatnik czuje się bogatszy (bo zarabia więcej złotych), choć realnie jego sytuacja jest podobna. W 2022 roku próg 120 000 zł przekraczał zarobki ok. 5,5 proc. podatników. Dziś – prawie 10 proc. Przy utrzymaniu obecnego tempa wzrostu płac i zamrożonym progu w ciągu kolejnych 3-4 lat w drugi próg wpadnie co ósmy, a potem co siódmy podatnik.
Rząd nie zapowiedział indeksacji progu. Ewentualna zmiana – podniesienie progu do 150 000 lub 160 000 zł – kosztowałaby budżet kilka miliardów złotych rocznie i nie jest tematem aktywnych prac legislacyjnych.
Tabela: ile wynosi podatek od nadwyżki ponad 120 000 zł
| Roczny dochód brutto | Nadwyżka ponad 120 000 zł | Podatek wg 32% od nadwyżki | Podatek wg 12% (gdyby nie było progu) | Różnica |
|---|---|---|---|---|
| 130 000 zł | 10 000 zł | 3 200 zł | 1 200 zł | +2 000 zł |
| 150 000 zł | 30 000 zł | 9 600 zł | 3 600 zł | +6 000 zł |
| 200 000 zł | 80 000 zł | 25 600 zł | 9 600 zł | +16 000 zł |
| 300 000 zł | 180 000 zł | 57 600 zł | 21 600 zł | +36 000 zł |
| 500 000 zł | 380 000 zł | 121 600 zł | 45 600 zł | +76 000 zł |
Obliczenia uproszczone, bez uwzględnienia kosztów uzyskania przychodu, składek ZUS i ulg podatkowych. Rzeczywisty podatek zależy od indywidualnej sytuacji podatnika.
Warszawa: tu drugi próg dotyka najczęściej – i nie tylko prezesów
Warszawa jest miastem, w którym przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw regularnie przekracza 10 000 zł brutto miesięcznie – co daje 120 000 zł rocznie i plasuje statystycznego stołecznego pracownika dokładnie na granicy drugiego progu. Nawet niewielka premia, nadgodziny lub podwyżka w ciągu roku oznaczają przekroczenie progu. Według szacunków analityków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, stołeczni podatnicy odpowiadają za nieproporcjonalnie dużą część wpływów z podatku naliczanego według stawki 32 proc. – choć ich liczba to ułamek ogólnej populacji podatników w Polsce.
W praktyce drugi próg podatkowy w Warszawie dotyczy dziś szerokiej grupy zawodowej: doświadczonych programistów, inżynierów, prawników, lekarzy zatrudnionych na etacie, menedżerów średniego szczebla i coraz częściej – zwykłych specjalistów z kilkuletnim stażem w branżach IT, finansowej i farmaceutycznej. To nie jest podatek wyłącznie dla „bogatych” w potocznym rozumieniu – to podatek, który płaci coraz więcej osób z klasy średniej, które nie zdążyły zoptymalizować swoich rozliczeń.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, czy nie wpadłeś w próg – i co możesz legalnie zrobić
1. Sprawdź swój roczny dochód z 2025 roku. Jeśli wszystkie źródła przychodu opodatkowane skalą podatkową przekroczyły łącznie 120 000 zł brutto – zapłaciłeś 32 proc. od nadwyżki. Warto zweryfikować, czy pracodawca odprowadzał zaliczki na podatek w prawidłowej wysokości – jeśli nie, mogłeś otrzymać dopłatę przy rozliczeniu rocznym.
2. Jeśli jesteś w związku małżeńskim – rozliczenie wspólne może całkowicie wyeliminować drugi próg. Przy wspólnym rozliczeniu dochody małżonków są sumowane i dzielone na pół przed obliczeniem podatku. Jeśli jeden z was zarabia 180 000 zł, a drugi 60 000 zł – wspólna podstawa to 120 000 zł, czyli dokładnie na granicy drugiego progu. Każda różnica w zarobkach między małżonkami oznacza potencjalną korzyść ze wspólnego rozliczenia. Ulga może wynieść od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych rocznie.
3. Ulga na dzieci, rehabilitacyjna i darowizny zmniejszają podstawę – a tym samym kwotę nadwyżki objętej 32 proc. Każda złotówka odliczona od dochodu przed zastosowaniem progu oznacza, że mniejsza część twojego wynagrodzenia podlega wyższej stawce. Sprawdź, czy wykorzystałeś wszystkie przysługujące ulgi.
4. Jeśli prowadzisz działalność – rozważ zmianę formy opodatkowania. Podatek liniowy w wysokości 19 proc. jest korzystniejszy od skali podatkowej dla osób, których dochód wyraźnie przekracza 120 000 zł. Przy dochodzie 200 000 zł różnica to kilka tysięcy złotych rocznie. Decyzja musi być podjęta do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym osiągnięto pierwszy dochód w nowym roku podatkowym. Na rok 2026 termin już minął – ale warto zaplanować zmianę na 2027 rok.
5. Zwróć uwagę na dochody z kilku źródeł jednocześnie. Etat plus zlecenie, etat plus wynajem nieruchomości, etat plus zyski z papierów wartościowych – każde z tych połączeń może nieoczekiwanie przekroczyć próg 120 000 zł, nawet jeśli żadne ze źródeł z osobna go nie przekracza. Pracodawca i platforma inwestycyjna obliczają zaliczki od swoich wypłat niezależnie – roczne rozliczenie zbiorcze może ujawnić niedopłatę.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.