„3 sztuki na paragon” stało się koszmarem 2025 roku. Czy reglamentacja w dyskontach zostanie z nami na stałe?

Dla pokolenia pamiętającego czasy słusznie minione, widok tabliczki z napisem „Limit zakupu: 3 opakowania” był jak podróż w czasie do lat 80. Dla Millenialsów i Zetek był to niezrozumiały absurd i zamach na konsumencką wolność. Rok 2025 zapisał się w historii polskiego handlu jako rok „wojny o wielosztuki”. Walka dyskontów na najniższe ceny doprowadziła do sytuacji, w której towar stał się tańszy niż w hurtowni, a sklepy musiały bronić się przed masowym wykupem. Dziś, na początku 2026 roku, sytuacja nieco się uspokoiła, ale zasady gry zmieniły się bezpowrotnie. Dlaczego reglamentacja masła, mleka czy oleju stała się naszą nową codziennością i jak systemy lojalnościowe pilnują, byś nie kupił ani grama więcej, niż pozwala algorytm?

Fot. Warszawa w Pigułce

Styczeń to tradycyjnie czas, gdy po świątecznym obżarstwie nasze lodówki świecą pustkami, a my ruszamy na uzupełnianie zapasów. Jednak wizyta w sklepie w 2026 roku wygląda inaczej niż jeszcze dwa lata temu. Nauczyliśmy się już, że widząc promocyjną cenę masła, nie wrzucamy do koszyka dziesięciu kostek „na zapas”. Nauczyliśmy się czytać mikroskopijny druk na dole etykiety cenowej. A przede wszystkim – nauczyliśmy się pokory wobec systemu kasowego, który bezlitośnie nalicza cenę regularną (często o 100% wyższą) za czwartą sztukę towaru.

Limitowanie sprzedaży nie wynikało w 2025 roku z braku towaru w magazynach – żywności w Polsce jest pod dostatkiem. Wynikało z brutalnej wojny handlowej i specyfiki naszego rynku. Sklepy przestały być tylko miejscem sprzedaży, a stały się areną walki z „hurtownikami w cywilu”. Jak do tego doszło i czy limity to jedyny sposób na utrzymanie niskich cen?

Psychologia niedoboru: dlaczego limit działa jak magnes?

Zjawisko, które obserwowaliśmy przez cały ubiegły rok, to klasyczny przykład mechanizmu psychologicznego zwanego regułą niedostępności. Gdy dyskont ogłaszał: „Masło po 3,99 zł, limit 3 sztuki”, w umysłach klientów zapalała się lampka: „To musi być okazja, skoro reglamentują!”. Nawet osoby, które przyszły tylko po bułki, wychodziły ze sklepu z trzema kostkami masła, „bo szkoda nie wziąć”.

W 2025 roku sieci handlowe perfekcyjnie wykorzystały ten mechanizm. Limit przestał być tylko zabezpieczeniem, stał się narzędziem marketingowym. Klienci, zamiast czuć złość, czuli satysfakcję, że udało im się „zapolować” na maksymalną dozwoloną ilość. Fora internetowe pełne były zdjęć paragonów, na których widniały idealnie wyliczone limity cukru, mleka czy mąki. To „zbieractwo” doprowadziło do paradoksu – towar znikał z półek błyskawicznie nie dlatego, że był potrzebny, ale dlatego, że był limitowany.

Walka z „Januszami Biznesu” i małymi sklepikarzami

Jednak głównym powodem wprowadzenia restrykcyjnych limitów w 2025 roku nie byli wcale indywidualni klienci robiący zapasy dla rodziny. Problemem, z którym giganci handlowi zmagali się od lat, a który w ubiegłym roku eskalował, byli właściciele małych sklepów osiedlowych, gastronomii i cukierni.

Przy tak agresywnych promocjach, jakie widzieliśmy w 2025 roku (np. mleko po 1,50 zł przy zakupie zgrzewki), ceny w dyskoncie były niższe niż w profesjonalnych hurtowniach czy makro cash&carry. Przedsiębiorcom opłacało się wysłać pracownika (lub całą rodzinę) do Biedronki czy Lidla, by wykupić całą paletę towaru, a potem sprzedawać go u siebie z marżą. Dyskonty, sprzedając te produkty „poniżej kosztów zakupu” (dumpingowo), robiły to, by przyciągnąć zwykłego Kowalskiego, który przy okazji kupi też droższe produkty. Wykupienie „lokomotywy promocyjnej” przez jednego biznesmena niweczyło tę strategię.

Dlatego w połowie 2025 roku limity zostały zaostrzone i powiązane z aplikacjami. Systemy zaczęły blokować nie tylko ilość na paragonie, ale ilość na kartę lojalnościową w ciągu dnia. To był cios dla kombinatorów, ale rykoszetem oberwały też wielodzietne rodziny.

Aplikacja – Twój cyfrowy nadzorca

To, co wyróżnia sytuację z początku 2026 roku od tej sprzed lat, to pełna cyfryzacja limitów. Skończyły się czasy, gdy wystarczyło rozdzielić zakupy na dwa paragony lub podejść do innej kasy. Dziś limit jest „przyspawany” do Twojego konta w aplikacji.

Jeśli rano kupiłeś 3 promocyjne czekolady, a wieczorem wpadniesz do innej placówki tej samej sieci na drugim końcu miasta, system przy kasie rozpozna Twoją kartę i naliczy za kolejne czekolady cenę regularną. W 2025 roku wielu klientów boleśnie się o tym przekonało, nie sprawdzając paragonów. Reklamacje typu „przecież to inny sklep” były masowo odrzucane. Regulaminy promocji stały się jasne: limit dotyczy konta użytkownika, a nie wizyty.

Co więcej, pojawiły się pierwsze testy limitów personalizowanych. Sztuczna inteligencja analizuje Twoje zakupy. Jeśli jesteś „normalnym” klientem, dostajesz standardowy limit. Jeśli algorytm uzna, że Twoje zachowania zakupowe przypominają hurtownika (kupujesz tylko produkty z gazetki w maksymalnych ilościach), Twoje limity mogą zostać drastycznie obcięte lub możesz zostać wykluczony z promocji. To budzi kontrowersje, ale w 2026 roku staje się faktem.

Dantejskie sceny i rozdzielanie rodziny

Wspominając rok 2025, nie sposób pominąć aspektu społecznego. Kolejki przed świętami czy długimi weekendami zamieniały się w strategiczne gry terenowe. Rodziny dzieliły się przed wejściem: mąż brał jeden wózek, żona drugi, a nastoletnie dzieci trzeci. Wszystko po to, by na każdym paragonie (i często na osobnych kartach lojalnościowych babci czy cioci) „zmiesścić się” w limicie na majonez czy olej.

Kasjerzy, będący na pierwszej linii frontu, przeżywali koszmar. Klienci kłócili się o to, czy 4-pak jogurtu to jedna sztuka, czy cztery (w zależności od interpretacji regulaminu danej promocji). Dochodziło do absurdów, gdzie kasjerka musiała odmawiać sprzedaży mleka matce z trójką dzieci, bo ta przekroczyła limit o jedną butelkę, podczas gdy system kasowy blokował transakcję, wyświetlając komunikat „Błąd autoryzacji ilościowej”.

Czy to w ogóle legalne? Prawo vs. Regulamin

Wielu Polaków zadawało sobie w 2025 roku pytanie: czy sklep może odmówić mi sprzedaży towaru, który leży na półce? Kodeks Cywilny mówi o zakazie nieuzasadnionej odmowy sprzedaży. Jednak prawnicy sieci handlowych odrobili pracę domową.

Kluczem jest słowo „detaliczna”. Sklepy te prowadzą sprzedaż detaliczną, przeznaczoną do zaspokajania potrzeb konsumenckich. Zakup 50 kg cukru przez jedną osobę może zostać uznany za zakup hurtowy, a na to sklep nie musi się godzić. Dodatkowo, limity dotyczą zazwyczaj ceny promocyjnej. Sklep nie odmawia sprzedaży – możesz kupić 20 kostek masła, ale tylko 3 będą w cenie 3 zł, a pozostałe 17 w cenie 8 zł. To subtelna różnica, która zamyka usta oburzonym klientom i inspektorom handlowym.

Co to oznacza dla Ciebie?

Reglamentacja towarów promocyjnych weszła nam w krew i w 2026 roku musimy nauczyć się z nią żyć sprytnie, a nie siłowo. Systemy uszczelniono, więc „cwaniakowanie” staje się coraz trudniejsze. Oto jak planować zakupy, by nie przepłacać:

  • Zawsze czytaj „drobny druk” w aplikacji: Zanim włożysz towar do koszyka, sprawdź w aplikacji lub na etykiecie (często na samym dole, małą czcionką), jaki jest limit. Czy jest to „3 sztuki na paragon”, czy „3 sztuki na kartę dziennie”? Ta wiedza uchroni Cię przed przykrą niespodzianką przy kasie.
  • Angażuj domowników (legalnie): Jeśli potrzebujesz zrobić większe zapasy (np. na przetwory czy święta), każdy dorosły domownik powinien mieć własną aplikację i własne konto. Przekazywanie sobie jednej karty przy kasie („to teraz skasuj na żonę”) jest przez kasjerów coraz częściej blokowane, a systemy wyłapują takie transakcje w odstępie minuty.
  • Zwracaj uwagę na „wielosztuki” a opakowania zbiorcze: Często limit dotyczy „sztuk produktu”. Ale uwaga – zgrzewka wody to czasem jedna sztuka, a czasem 6 sztuk w systemie. W 2025 roku było o to mnóstwo awantur. Sprawdź, czy promocja dotyczy pojedynczej butelki, czy całego opakowania.
  • Nie kłóć się z kasjerem – to nic nie da: W 2026 roku kasjer nie ma fizycznej możliwości „puszczenia” większej ilości towaru w cenie promocyjnej. Blokada jest na poziomie centralnego systemu IT. Twoja złość nic nie zmieni, a jedynie wydłuży kolejkę.
  • Rozważ zakupy w hurtowniach (jeśli możesz): Jeśli regularnie potrzebujesz dużych ilości produktów (np. dla dużej rodziny), rozważ kartę do hal typu Makro czy Selgros (o ile masz działalność lub możliwość wejścia). Tam limity detaliczne nie obowiązują, a ceny przy zakupie „na zgrzewki” bywają konkurencyjne.

Limity na produkty promocyjne to cena, jaką płacimy za agresywną walkę cenową dyskontów. W 2026 roku towaru nie brakuje, ale brakuje taniego towaru dla wszystkich. Kto pierwszy, ten lepszy – a raczej: kto bardziej zdyscyplinowany i uważny, ten tańszy.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl