477 zgonów podczas poprzedniej fali upałów. Trwa kolejna, nie czekajcie z wezwaniem karetki

Zespoły ratownictwa medycznego stwierdziły w trzy dni 477 zgonów. Liczba robi wrażenie sama w sobie, ale prawdziwą jej wagę pokazuje dopiero zestawienie z dniami sprzed i po fali gorąca, które podał resort zdrowia. Dane Ministerstwa Zdrowia, przekazane redakcji „Faktu”, publikowane są w momencie, gdy nad Polskę nadciąga kolejna fala upałów, a temperatury znów mają przekraczać 35 stopni. Dzisiejszy 36-stopniowy upał jest tylko przedsmakiem dłuższej fali.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Ratownik medyczny przy ambulansie.
Ratownik medyczny przy ambulansie. | Fot. Warszawa w Pigułce.

29 czerwca ratownicy stwierdzili 179 zgonów, 24 czerwca było ich 84, a 10 lipca 88

W dniach od 28 do 30 czerwca zespoły ratownictwa medycznego stwierdziły odpowiednio 142, 179 i 156 zgonów, co daje łącznie 477. Dla porównania resort podał dwie inne daty: 24 czerwca, czyli kilka dni przed kulminacją upałów, ratownicy stwierdzili 84 zgony, a 10 lipca, już po ustąpieniu fali, 88.

Zwykły poziom w skali kraju oscyluje więc wokół 85 przypadków na dobę. W szczycie fali gorąca było ich niemal dwukrotnie więcej, a 29 czerwca ponad dwukrotnie. To 220 zgonów ponad zwykły poziom. Resort zastrzega, i słusznie, że wysokiej temperatury nie można automatycznie uznać za bezpośrednią przyczynę wszystkich tych przypadków. To zastrzeżenie dotyczy jednak przypisania przyczyny pojedynczemu zgonowi, a nie skali zjawiska. Podwojenie dobowej liczby w ciągu kilku dni i powrót do wcześniejszego poziomu po ustąpieniu upału to wzorzec, którego nie tłumaczy przypadek.

13 874 wyjazdy w szczycie i rekord wezwań najwyższego priorytetu

Ten sam okres przyniósł rekordowe obciążenie całego systemu. Największe natężenie przypadło na dni od 28 czerwca do 1 lipca, a szczyt interwencji na 1 lipca, gdy ratownicy w całym kraju wyjechali do pacjentów 13 874 razy. Kilka dni później dobowa liczba wyjazdów wynosiła około 9,3 do 9,4 tys., co oznacza wzrost sięgający niemal 48 proc. Rekord zgłoszeń wymagających natychmiastowej reakcji padł 30 czerwca, kiedy zespoły interweniowały 7335 razy w przypadkach oznaczonych najwyższym priorytetem.

Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego podawało z kolei, że w dniach od 26 do 29 czerwca system Państwowego Ratownictwa Medycznego pracował pod największym obciążeniem od 1 stycznia 2024 roku. W poniedziałek na numery alarmowe wpłynęło 19 576 zgłoszeń, a zespoły wykonały 14 027 wyjazdów, co było najwyższą wartością dobową od ponad dwóch lat. Resort wskazał też, do czego karetki jeżdżą latem najczęściej: do osób z zaostrzeniem choroby nadciśnieniowej oraz do pacjentów z omdleniami i zasłabnięciami. Takie zgłoszenia odpowiadają łącznie za około 1,5 do 1,7 tys. interwencji dziennie.

Karetki czekały przed szpitalami średnio 14 minut na przekazanie pacjenta

Wzrost liczby interwencji przełożył się bezpośrednio na szpitalne oddziały ratunkowe. Ministerstwo poinformowało, że między 29 czerwca a 1 lipca średni czas oczekiwania karetki na przekazanie pacjenta do szpitala wynosił około 14 minut. Przez te kilkanaście minut ambulans wraz z załogą pozostaje zajęty i nie może zostać skierowany do kolejnego wezwania.

Przy 13 874 wyjazdach w ciągu doby taki narzut mnoży się przez cały system. Każdy zespół stojący przed SOR-em to zespół niedostępny dla kolejnego zgłoszenia, a w dniach, w których rekordowa jest także liczba wezwań najwyższego priorytetu, kolejka rośnie właśnie tam, gdzie czas ma największe znaczenie. To mechanizm, który tłumaczy, dlaczego skutki fali upałów nie ograniczają się do osób bezpośrednio przegrzanych, lecz dotykają wszystkich, którzy w tym samym czasie potrzebują karetki z zupełnie innego powodu.

Hiszpania liczy nadmiarowe zgony systemowo

Metoda, którą można zastosować do polskich danych, jest w Europie Zachodniej stosowana rutynowo i publicznie. Hiszpańskie ministerstwo zdrowia prowadzi codzienny monitoring śmiertelności o nazwie MoMo, porównujący bieżącą liczbę zgonów z wartością oczekiwaną dla danego okresu. Dzięki temu po czerwcowej fali tamtejsze władze podały, że odnotowano 1029 dodatkowych zgonów możliwych do przypisania wysokim temperaturom, a francuska agencja zdrowia publicznego oszacowała skutki dziesięciodniowej fali na około tysiąc osób. Łącznie w trzech krajach Europy Zachodniej mówiono o blisko 3 tys. zgonów.

Polska takiego publicznego, codziennego wskaźnika nie prowadzi, a oficjalne statystyki zgonów spływają z opóźnieniem liczonym w miesiącach. Tym cenniejsze są liczby przekazane teraz przez resort, bo zawierają dokładnie to, co jest potrzebne do oszacowania skali: wartość w szczycie i wartości odniesienia sprzed oraz po fali. Wniosek płynący z ich zestawienia jest prosty i nie wymaga żadnego modelu statystycznego. W dniach największego upału ratownicy stwierdzali zgony dwa razy częściej niż tydzień wcześniej i dwa razy częściej niż dwa tygodnie później.

Nie czekaj z ustąpieniem objawów, bo w upały na karetkę możesz czekać dłużej

Druga rzecz wynika wprost z tego, do czego pogotowie jeździ latem najczęściej. Zaostrzenie choroby nadciśnieniowej oraz omdlenia i zasłabnięcia to od 1,5 do 1,7 tys. interwencji dziennie, czyli grupa, w której najwięcej da się zrobić wcześniej. Jeżeli ktoś w rodzinie przyjmuje leki na nadciśnienie albo moczopędne, warto w czasie fali upałów skonsultować z lekarzem prowadzącym, czy dawkowanie nie wymaga korekty, bo odwodnienie zmienia działanie tych preparatów. Samodzielne odstawianie leków jest natomiast najgorszym możliwym pomysłem i samo w sobie bywa powodem wezwania karetki.

Skoro w szczycie fali karetka stoi przed szpitalem kilkanaście minut dłużej niż zwykle, a dobowa liczba wyjazdów rośnie o połowę, to czas oczekiwania na przyjazd zespołu wydłuża się dla wszystkich. Odkładanie telefonu w nadziei, że objawy same ustąpią, kosztuje więc w upał więcej niż w chłodny dzień. Przy zaburzeniach świadomości, dezorientacji, drgawkach, bólu w klatce piersiowej, duszności albo gorącej i suchej skórze przy braku pocenia się dzwoni się pod 112 od razu, przenosi poszkodowanego w cień, schładza kark i pachwiny, a płyny podaje wyłącznie osobie przytomnej.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl