6 fotoradarów zniknie z Mostu Poniatowskiego. Zastąpi je pierwszy w Polsce taki system. Nie da się go ominąć

Dwa nieudane przetargi, rok zwłoki i jedna oferta trzy razy droższa od budżetu – tak wyglądała dotąd historia próby zastąpienia sześciu fotoradarów na moście Poniatowskiego czymś nowym. W tym tygodniu do Zarządu Dróg Miejskich wpłynęły w końcu oferty mieszczące się w kwocie, którą miasto chciało wydać. Nowy system ma jedną cechę, której nie miał żaden wcześniejszy pomiar w Warszawie.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Drogowcy montują nowy fotoradar. Fot. Warszawa w Pigułce
Drogowcy montują nowy fotoradar. Fot. Warszawa w Pigułce.

Trzeci przetarg się udał, dwie firmy zmieściły się w budżecie

Zarząd Dróg Miejskich zapoznał się właśnie z ofertami złożonymi w kolejnym postępowaniu na budowę odcinkowego pomiaru prędkości na moście Poniatowskiego. Propozycje przesłały dwie firmy: SPRINT S.A. z Olsztyna oraz Lifor Sp. z o.o. z Bytomia, czyli ta sama spółka, która w 2021 r. montowała na moście obecnie działające fotoradary. Obie oferty mieszczą się w budżecie zaplanowanym przez miasto, co po dwóch wcześniejszych porażkach jest samo w sobie wiadomością.

Wcześniejsze podejścia wyglądały gorzej. Pierwszy przetarg na odcinkowy pomiar na moście nie przyniósł żadnej oferty. Drugi zakończył się otwarciem ofert 12 grudnia, ale zgłosiła się tylko jedna firma, a jej wycena sięgnęła blisko 5 mln zł, czyli prawie trzykrotność budżetu, który wynosił 1,8 mln zł. ZDM ofertę odrzucił jako zbyt drogą. Trzecie podejście, ogłoszone tym razem bez podziału na cztery części, miało termin składania ofert wyznaczony na 18 sierpnia 2026 r. Wykonawca, który podpisze umowę, będzie miał na montaż 300 dni. Jeśli formalności pójdą sprawnie, urządzenia mogłyby zacząć działać w 2027 r.

Kierowca nie ominie pomiaru zjazdem, bo system obejmie też łącznice z Wisłostradą

To właśnie ta cecha odróżnia projekt na moście Poniatowskiego od każdego innego odcinkowego pomiaru w kraju. Zwykły OPP mierzy średnią prędkość między dwoma punktami na jednej drodze, więc teoretycznie da się go ominąć zjazdem na boczną ulicę przed drugą bramką pomiarową. System zaplanowany dla Poniatowskiego obejmie nie tylko sam most i prowadzące do niego wiadukty, ale również wszystkie łącznice, w tym węzeł z Wisłostradą. Kierowca, który zjedzie z mostu w trakcie przejazdu, i tak zostanie zarejestrowany przez urządzenia rozstawione na zjeździe.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego wyraził już zgodę na uruchomienie systemu, a Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zaakceptował sposób montażu urządzeń. To istotne, bo most jest wpisany do rejestru zabytków i każda ingerencja w jego konstrukcję wymaga osobnej zgody konserwatorskiej, niezależnie od zgody GITD na sam pomiar.

W pierwszym roku fotoradary zarejestrowały 64,7 tysiąca wykroczeń

Skalę problemu, który system ma rozwiązać, najlepiej pokazują liczby zebrane od uruchomienia obecnych urządzeń. Pierwsze z sześciu fotoradarów zaczęły działać w połowie września 2021 r., a wszystkie pracowały już od końca tego miesiąca. Instalację, na podstawie umowy podpisanej w styczniu 2021 r., wykonała firma Lifor za 1 826 000 zł. Już w pierwszych 3,5 miesiąca urządzenia zarejestrowały 31,5 tys. przypadków przekroczenia prędkości, a rekordzista pędził ponad dwukrotnie szybciej, niż pozwalają przepisy, przy obowiązującym na moście limicie 50 km/h.

Po roku działania łączna liczba wykroczeń sięgnęła 64,7 tys. Jak informowało wtedy biuro prasowe GITD, w stosunku do pierwszych miesięcy funkcjonowania urządzeń zaobserwowano spadek liczby naruszeń sięgający 70 proc., co świadczyło o wyhamowaniu prędkości i uspokojeniu ruchu. Zdecydowana większość rejestrowanych wykroczeń, około 70 proc., dotyczyła najniższego progu przekroczenia, czyli 11-20 km/h powyżej limitu, a przekroczenia powyżej 50 km/h stanowiły zaledwie około 1 proc. wszystkich przypadków.

Jak powiedział Jakub Dybalski z Zarządu Dróg Miejskich, cytowany przez portal radiokolor.pl, po montażu fotoradarów odsetek kierowców przekraczających prędkość na moście spadł o 25 proc. Ten spadek jest głównym argumentem, którym miasto tłumaczy potrzebę utrzymania jakiejkolwiek formy automatycznej kontroli w tym miejscu, niezależnie od tego, jak będzie wyglądał sam sprzęt.

W latach 2015-2019 doszło tu do 26 wypadków, 16 z powodu prędkości

Dane, które stały u podstaw decyzji o montażu fotoradarów, pochodzą jeszcze sprzed ich instalacji. W latach 2015-2019 na moście Poniatowskiego doszło do 26 wypadków drogowych, w których 32 osoby zostały ranne, a 3 zginęły. Aż 16 z tych zdarzeń spowodowała nadmierna prędkość. Pomiary ruchu prowadzone przez miasto w 2018 r. pokazały skalę problemu z innej strony: w ciągu jednej doby pomiarowej przez most przejechało 47 526 samochodów, a do dozwolonej prędkości dostosowało się zaledwie 7545 kierowców, czyli mniej niż co szósty.

Dziś przez most przejeżdża codziennie w obie strony niemal 55 tys. pojazdów. To wynik kilkukrotnie wyższy, niż zakładano podczas budowy przeprawy, która liczy sobie ponad sto lat i należy do najstarszych istniejących mostów w Warszawie. Tak duże natężenie ruchu na konstrukcji zaprojektowanej w zupełnie innych realiach jest jednym z powodów, dla których miasto traktuje kontrolę prędkości w tym miejscu priorytetowo, niezależnie od kosztów kolejnych przetargów.

Dwa fotoradary przy kamiennych ławach od lat są cierniem dla konserwatora

Powód, dla którego w ogóle trzeba było szukać alternatywy dla fotoradarów, ma niewiele wspólnego z ich skutecznością, a wiele z estetyką i ochroną zabytku. Już w momencie montażu w 2021 r. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zgłosił zastrzeżenia do dwóch spośród sześciu urządzeń, umieszczonych w miejscach ingerujących w strukturę kamiennych ław na moście. Zgodnie z pierwotnym zaleceniem miały one zniknąć do końca 2023 r. Termin przesunięto najpierw na koniec 2024 r., a w związku z przedłużającym się remontem konstrukcji mostu konserwator zdecydował się wydłużyć ich obecność w tym miejscu jeszcze bardziej.

Docelowe rozwiązanie ma zdjąć ten problem z porządku obrad raz na zawsze. Odcinkowy pomiar prędkości nie wymaga stawiania dużych, żółtych konstrukcji w bezpośrednim sąsiedztwie zabytkowych elementów mostu, więc pozwala pogodzić kontrolę ruchu z ochroną konserwatorską. Usunięte fotoradary nie trafią jednak do magazynu. Jeden z sześciu urządzeń już przeniesiono na skrzyżowanie ulic Grochowskiej i Zamienieckiej, a miasto zapowiada zakup kolejnych fotoradarów, które mają trafić w inne miejsca wymagające poprawy bezpieczeństwa.

Kierowca jadący dziś przez most powinien liczyć się z dwiema rzeczami

Do czasu podpisania umowy i zakończenia 300-dniowego terminu montażu na moście nadal działa sześć fotoradarów punktowych, więc zasady się nie zmieniają: liczy się chwilowa prędkość w miejscu, w którym stoi urządzenie, a nie średnia z całego przejazdu. Kto zwalnia tylko przy konkretnym fotoradarze i przyspiesza zaraz za nim, dziś wciąż unika mandatu, choć jeździ dokładnie tak, jak system docelowo ma to uniemożliwić.

Druga rzecz dotyczy przyszłości, a nie teraźniejszości, ale warto ją mieć w pamięci już dziś. Gdy nowy system zacznie działać, punktowe zwalnianie przestanie mieć jakikolwiek sens, bo urządzenia obejmą cały odcinek od wjazdu na most po wyjazd z łącznic, licząc średnią prędkość z całego przejazdu. Jedynym sposobem na uniknięcie mandatu pozostanie wtedy jazda zgodna z ograniczeniem od początku do końca przeprawy, a nie tylko w newralgicznych punktach. Przy limicie 50 km/h i moście liczącym niewiele ponad pół kilometra różnica między starym a nowym systemem sprowadza się w praktyce do kilkunastu sekund oszczędzonych dziś na przyspieszeniu, które po uruchomieniu OPP będą kosztować dokładnie tyle samo, co jazda zbyt szybko przez cały odcinek naraz.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl