Atak gazem na Mariensztacie. „Po twarzy ściekała mu ciemnobrązowa ciecz, nic nie widział i nie był w stanie składnie się wypowiadać”
Strażnicy patrolujący Mariensztat natknęli się na stojący na jezdni samochód z otwartymi drzwiami. Obok kucał skulony kierowca. Jak się okazało, dostawca jedzenia został chwilę wcześniej zaatakowany gazem.

Fot. Straż Miejska
Uwagę strażników patrolujących Mariensztat zwrócił samochód blokujący przejazd ulicą Dobrą. Jak się okazało, kierowca nietypowo zatrzymanego auta chwilę wcześniej padł ofiarą napadu.
Strażnicy podjęli interwencję dosłownie chwilę po tym ataku. Poszkodowany obcokrajowiec był w szoku. Po twarzy ściekała mu ciemnobrązowa ciecz, nic nie widział i nie był w stanie składnie się wypowiadać. Funkcjonariusze wezwali pogotowie i udzielili napadniętemu pierwszej pomocy, jednak nawet długo po interwencji medyków nie był on w stanie samodzielnie prowadzić swego pojazdu. W związku z tym, że roztrzęsiony mężczyzna w bardzo ograniczonym stopniu posługiwał się językiem polskim, biorąca udział w interwencji strażniczka pomogła mu w organizacji kierowcy zastępczego. Według jego relacji, w momencie, gdy zwalniał przed miejscem dostawy, drzwi jego samochodu otworzył posługujący się językiem rosyjskim lub ukraińskim mężczyzna, który rozpylił gaz w kabinie, a następnie odjechał granatową taksówką – jako jej kierowca.
W oczekiwaniu na policję funkcjonariusze straży ustalili też, że całe zajście zostało zarejestrowane przez kamery dwóch autobusów miejskich, stojących nieopodal. Wszystkie zgromadzone informacje zostały przekazane policjantom, którzy przejęli sprawę.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.