Wyprzedajesz rzeczy z szafy w Internecie? Uważaj na nowe limity. Skarbówka może upomnieć się o pieniądze
Wielkie porządki w szafie, strychu czy piwnicy to dla wielu Polaków sposób na odzyskanie przestrzeni i podreperowanie domowego budżetu. Popularne platformy sprzedażowe przeżywają oblężenie, a handel używanymi przedmiotami stał się elementem codzienności. Jednak czy wiesz, że Twoja aktywność w sieci jest teraz baczniej monitorowana? Nowe przepisy nałożyły na operatorów portali obowiązek raportowania pewnych transakcji. Sprawdź, kiedy sprzedaż starych ubrań przestaje być prywatną sprawą, a staje się przedmiotem zainteresowania organów podatkowych.

fot. Warszawa w Pigułce
W ostatnich latach podejście do zakupów zmieniło się diametralnie. Coraz chętniej dajemy rzeczom „drugie życie”, co jest postawą nie tylko ekologiczną, ale i ekonomiczną. Sprzedaż za małych ubranek dziecięcych, nietrafionych prezentów czy starej elektroniki stała się niezwykle prosta dzięki aplikacjom w telefonie. To, co dla nas jest niewinnym pozbywaniem się zbędnych przedmiotów, w świetle przepisów jest transakcją, która – w określonych okolicznościach – może rodzić skutki podatkowe. Wprowadzenie nowych regulacji unijnych (znanych jako dyrektywa DAC7) sprawiło, że wiele osób zaczęło zadawać sobie pytanie: czy muszę się bać kontroli?
Operator platformy doniesie na ciebie do urzędu? Wyjaśniamy mechanizm
Do niedawna sprzedaż w internecie przez osoby fizyczne pozostawała w dużej mierze poza radarem systemów analitycznych, o ile nie przybierała masowej skali. Zmieniło się to wraz z implementacją przepisów nakładających na platformy e-commerce nowe obowiązki sprawozdawcze. Warto zrozumieć, że to nie urzędnicy „ręcznie” przeglądają każdą aukcję. To algorytmy platform sprzedażowych mają za zadanie wyłapać użytkowników, którzy przekraczają ustalone limity aktywności.
Zgodnie z nowymi wymogami, administratorzy portali internetowych muszą gromadzić i przekazywać Szefowi Krajowej Administracji Skarbowej dane o sprzedawcach, którzy w ciągu jednego roku kalendarzowego:
- zrealizowali co najmniej 30 transakcji sprzedaży, LUB
- łączna wartość ich sprzedaży przekroczyła 2000 euro (przeliczane na złotówki, co daje kwotę około 8-9 tysięcy złotych, w zależności od kursu).
Jeśli przekroczysz którykolwiek z tych progów, platforma poprosi Cię o uzupełnienie danych, a następnie przekaże raport do odpowiednich organów. Wielu użytkowników obawia się, że sam fakt znalezienia się w takim raporcie oznacza automatyczną karę lub konieczność zapłaty podatku. Uspokajamy: tak nie jest. Raportowanie to jedynie narzędzie uszczelniania systemu, mające na celu wyłapanie osób prowadzących ukrytą działalność gospodarczą, a nie karanie kogoś, kto wyprzedaje zawartość własnej szafy.
Kiedy sprzedaż jest wolna od podatku? Zasada 6 miesięcy
Najważniejszą informacją dla przeciętnego „Kowalskiego” jest tak zwana zasada pół roku. Zgodnie z polskim prawem podatkowym, sprzedaż rzeczy ruchomych (ubrań, mebli, elektroniki, książek itp.) nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym (PIT), jeżeli spełnione są łącznie dwa warunki:
- Sprzedaż następuje po upływie pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie tej rzeczy.
- Sprzedaż nie następuje w wykonaniu działalności gospodarczej.
W praktyce oznacza to, że jeśli sprzedajesz płaszcz, który kupiłeś dwa lata temu, albo wózek dziecięcy używany przez Twoje dziecko przez rok – nie płacisz podatku dochodowego, niezależnie od tego, czy sprzedasz go za 100 złotych, czy za 2000 złotych (o ile cena nie przewyższa ceny zakupu, co przy rzeczach używanych jest rzadkością). Nawet jeśli platforma zaraportuje Cię do skarbówki, bo sprzedałeś 35 takich przedmiotów, nie masz się czym martwić, o ile potrafisz uprawdopodobnić, że były to Twoje prywatne rzeczy używane dłużej niż 6 miesięcy.
Pułapka szybkiej odsprzedaży. Kiedy musisz podzielić się z fiskusem?
Sytuacja komplikuje się, gdy decydujesz się na sprzedaż przedmiotu, który posiadasz krócej niż pół roku. Czy wtedy zawsze płacisz podatek? Niekoniecznie. Obowiązek podatkowy powstaje tylko wtedy, gdy na takiej transakcji zarobisz.
Przykład: Kupiłeś limitowane buty za 600 zł. Okazały się za małe, więc po tygodniu sprzedajesz je w sieci. Jeśli sprzedasz je za 500 zł – ponosisz stratę, więc nie ma dochodu do opodatkowania. Musisz jednak wykazać tę transakcję w rocznym zeznaniu PIT-36 (w rubryce „inne źródła”), aby udowodnić urzędowi, że dochód wyniósł zero lub była strata.
Jeśli jednak te same buty, kupione za 600 zł, sprzedasz po tygodniu za 1000 zł (bo to model kolekcjonerski), osiągasz dochód w wysokości 400 zł. Od tej kwoty musisz zapłacić podatek dochodowy i wykazać go w zeznaniu rocznym. To właśnie na takie sytuacje „polują” systemy analityczne fiskusa – na tzw. spekulację towarami czy szybki handel z zyskiem bez rejestrowania firmy.
Działalność gospodarcza bez firmy? Cienka czerwona linia
Największe ryzyko dotyczy osób, które pod przykrywką „wietrzenia szafy” prowadzą de facto regularny handel. Organy podatkowe mają zestaw cech, które sugerują prowadzenie działalności gospodarczej, nawet jeśli jej nie zarejestrowałeś. Należą do nich:
- Ciągłość: regularne wystawianie nowych ofert, powtarzalność transakcji w długim okresie.
- Zorganizowanie: kupowanie materiałów do pakowania, profesjonalne zdjęcia, prowadzenie ewidencji sprzedaży w Excelu, współpraca z dostawcami.
- Cel zarobkowy: kupowanie rzeczy taniej tylko po to, by sprzedać je drożej.
Jeżeli kupujesz ubrania w lumpeksach lub na wyprzedażach z zamiarem ich odsprzedaży z zyskiem na platformach internetowych, w świetle prawa jest to działalność gospodarcza. Niezarejestrowanie jej może skutkować poważnymi konsekwencjami: koniecznością zapłaty zaległych podatków wraz z odsetkami, a także karami administracyjnymi za brak kasy fiskalnej czy niezgłoszenie się do ubezpieczeń społecznych.
Podatek PCC – zapomniany obowiązek kupującego
Mówiąc o podatkach w internecie, często zapomina się o drugiej stronie medalu – kupującym. Warto wiedzieć, że jeśli kupujesz od osoby prywatnej (niebędącej przedsiębiorcą) rzecz używaną o wartości powyżej 1000 złotych, ciąży na Tobie obowiązek zapłaty Podatku od Czynności Cywilnoprawnych (PCC).
Stawka podatku wynosi 2% wartości rynkowej przedmiotu. Masz 14 dni od momentu zakupu na złożenie deklaracji PCC-3 i wpłacenie należnej kwoty na konto urzędu skarbowego. Dotyczy to np. zakupu droższego laptopa, aparatu fotograficznego czy roweru z „drugiej ręki”. Zaniedbanie tego obowiązku to jedno z najczęstszych wykroczeń skarbowych popełnianych nieświadomie przez Polaków.
Jak się zabezpieczyć? Porządek w dokumentach to podstawa
Choć brzmi to biurokratycznie, w dobie cyfryzacji i automatycznego raportowania, warto dbać o tzw. „dupochrony”. Jeśli sprzedajesz w internecie dużo prywatnych rzeczy, gromadź dowody na to, kiedy weszły one w Twoje posiadanie. Oczywiście nikt nie trzyma paragonu za bluzkę kupioną 3 lata temu, ale pomocne mogą być:
- Archiwalne potwierdzenia przelewów z momentu zakupu.
- Stare zdjęcia w danym ubraniu (z datą wykonania).
- Historia zamówień w sklepach internetowych.
W przypadku ewentualnego wezwania do złożenia wyjaśnień, to na podatniku spoczywa ciężar uprawdopodobnienia, że sprzedawany przedmiot był jego własnością przez ponad 6 miesięcy. Uporządkowana historia transakcji to najlepsza tarcza przed nadgorliwością urzędników.
Co to oznacza dla Ciebie? Najważniejsze wnioski
Zmiany w prawie i większa przejrzystość handlu w internecie nie muszą spędzać snu z powiek, jeśli działasz uczciwie. Oto co musisz zapamiętać, aby spać spokojnie:
Co to oznacza dla Ciebie? – Lista kontrolna bezpieczeństwa
- Nie panikuj po otrzymaniu maila od platformy: Jeśli serwis prosi Cię o dane do raportu DAC7 (bo przekroczyłeś limit 30 transakcji lub 2000 euro), podaj je zgodnie z prawdą. To rutynowa procedura, a nie wezwanie do zapłaty.
- Weryfikuj czas posiadania rzeczy: Zanim wystawisz coś drogiego na sprzedaż, zastanów się, czy minęło pół roku od zakupu. Jeśli nie, a sprzedasz to z zyskiem – będziesz musiał zapłacić podatek. Jeśli możesz – poczekaj, aż minie 6 miesięcy.
- Uważaj na „handel obwoźny” w sieci: Jeśli Twoim celem jest kupowanie taniej i sprzedawanie drożej w sposób regularny – załóż działalność gospodarczą (np. działalność nierejestrowaną na początek). Ryzyko działania „na czarno” jest obecnie znacznie wyższe niż kilka lat temu.
- Pamiętaj o limicie 1000 zł przy zakupach: Kupując drogie rzeczy używane od osób prywatnych, pamiętaj o deklaracji PCC-3, aby uniknąć mandatu za wykroczenie skarbowe.
Świadomość przepisów to najlepsza ochrona Twojego portfela. Sprzedaż niepotrzebnych rzeczy to świetny sposób na domowy recykling, ale warto robić to z głową, by zyski ze sprzedaży nie musiały zostać przeznaczone na pokrycie kar czy zaległości podatkowych.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.