Rakieta przy granicy Unii. Zełenski wprost o zagrożeniu dla Warszawy
Rosyjski atak rakietowy w pobliżu granicy Unii Europejskiej to nie tylko kolejny epizod wojny w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski ostrzega, że użycie rakiety Oriesznik było czytelnym sygnałem dla europejskich stolic, w tym Warszawy, i wezwaniem do pilnego wzmocnienia wspólnej obrony Europy.

Fot. Oficjalna strona Prezydenta Ukrainy
Zełenski ostrzega Polskę po ataku Rosji. „To sygnał dla Warszawy i regionu”
Uderzenie rosyjskiej rakiety balistycznej Oriesznik w obwodzie lwowskim, tuż przy granicy Unii Europejskiej, wywołało ostrą reakcję władz Ukrainy. Prezydent Wołodymyr Zełenski ocenił, że był to demonstracyjny sygnał skierowany nie tylko do Kijowa, ale także do europejskich stolic, w tym Warszawy. W swoim wystąpieniu wezwał do pilnego stworzenia realnie działającego systemu wspólnej obrony Europy.
Atak blisko granicy UE jako polityczny sygnał
Do ataku doszło na zachodzie Ukrainy, w regionie graniczącym bezpośrednio z państwami Unii Europejskiej. Według Wołodymyra Zełenskiego wybór celu i użycie rakiety balistycznej średniego zasięgu nie były przypadkowe. Jak podkreślił w wieczornym nagraniu wideo, Rosja chciała w ten sposób pokazać, że jest gotowa eskalować działania militarne w bezpośrednim sąsiedztwie UE.
Prezydent Ukrainy zaznaczył, że z perspektywy Warszawy, Bukaresztu czy Budapesztu taki atak powinien być odczytywany jako ostrzeżenie. Jego zdaniem Moskwa wysyła sygnał, że granica między wojną prowadzoną na Ukrainie a bezpieczeństwem państw Unii staje się coraz bardziej umowna.
Zełenski: to wyzwanie dla całej Europy
W swoim wystąpieniu Zełenski zwrócił uwagę, że Rosja nie próbuje nawet budować wiarygodnego uzasadnienia dla użycia takiej broni. Ocenił te działania jako cyniczne i nastawione na wywołanie politycznego efektu w całej Europie. Według niego schemat rosyjskich ataków budzi uzasadnione obawy o przyszłe bezpieczeństwo regionu.
Prezydent podkreślił, że problem nie dotyczy wyłącznie państw graniczących z Ukrainą. Jego zdaniem każda europejska stolica musi dziś zadawać sobie pytanie, czy w sytuacji nagłej i nieprzewidywalnej decyzji Kremla może liczyć na skuteczną ochronę i solidarność sojuszników.
Apel o realny system wspólnej obrony
Centralnym punktem wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego był apel o stworzenie i uruchomienie faktycznie działającego systemu wspólnej obrony obejmującego całą Europę. Prezydent Ukrainy zaznaczył, że dotychczasowe mechanizmy bezpieczeństwa są często postrzegane jako polityczne deklaracje, a nie praktyczne rozwiązania zdolne do natychmiastowej reakcji.
Zełenski otwarcie zapytał, czy Europa dysponuje dziś systemem, który w razie realnego zagrożenia potrafiłby skutecznie bronić miast i infrastruktury krytycznej. Jak stwierdził, odpowiedź na to pytanie wciąż pozostaje niejasna, a brak jednoznacznych gwarancji może działać destabilizująco.
Obawy o gotowość sojuszników
W dalszej części wystąpienia prezydent Ukrainy zwrócił uwagę na rosnący dylemat, z którym mierzą się europejskie społeczeństwa i rządy. Chodzi o pytanie, czy w przypadku eskalacji konfliktu państwa europejskie byłyby gotowe do realnej obrony własnych stolic i obywateli.
Zełenski zaznaczył, że takie wątpliwości są dziś powszechne i nie ograniczają się do Europy Środkowo-Wschodniej. Jego zdaniem brak jasnych i widocznych działań wzmacniających wspólną obronę może zostać odebrany przez Rosję jako słabość.
Co to oznacza dla Polski
W kontekście Polski słowa Wołodymyra Zełenskiego mają szczególne znaczenie. Atak w obwodzie lwowskim był jednym z najbliższych polskiej granicy od początku wojny. Prezydent Ukrainy wprost wskazał Warszawę jako jedną z europejskich stolic, które powinny potraktować to wydarzenie jako ostrzeżenie.
Dla Polski oznacza to powrót do dyskusji o roli kraju w systemie bezpieczeństwa regionalnego, o zdolnościach obrony powietrznej oraz o współpracy w ramach NATO i Unii Europejskiej. Wystąpienie Zełenskiego może wzmocnić presję na przyspieszenie decyzji dotyczących wspólnych projektów obronnych i koordynacji działań z sojusznikami.
Europa na rozdrożu
Atak rakietowy w pobliżu granicy UE i reakcja prezydenta Ukrainy pokazują, że wojna coraz wyraźniej wpływa na poczucie bezpieczeństwa całej Europy. Zdaniem Zełenskiego nadchodzi moment, w którym deklaracje solidarności muszą zostać zastąpione konkretnymi, sprawnie działającymi mechanizmami obrony.
Jego apel jest jednocześnie ostrzeżeniem i wezwaniem do działania. W ocenie ukraińskiego przywódcy przyszłe bezpieczeństwo regionu zależy od tego, czy europejskie państwa będą w stanie działać wspólnie, szybko i zdecydowanie, zanim kolejne „sygnały” ze strony Rosji staną się realnym zagrożeniem dla miast Unii Europejskiej.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.