Fałszywe złoto zalewa Polskę. Pracownik lombardu o dramatycznym odkryciu: „Oszukali nas, sztabka się rozpadła”
To miał być rutynowy zastaw, a skończyło się wezwaniem policji i szokiem pracowników. W Kole oszuści bezczelnie wykorzystali trwającą gorączkę złota. Pracownik lombardu Gold-Art przyznaje wprost: „oszukali nas”. Przyjęta w zastaw „złota” sztabka nagle… rozkleiła się w rękach, ujawniając bezwartościowe wnętrze. To nie jest odosobniony przypadek – rekordowe ceny kruszcu przyciągają przestępców jak magnes.

fot. Warszawa w Pigułce
Na światowych rynkach panuje istne szaleństwo. Cena uncji złota przebija kolejne psychologiczne bariery, osiągając zawrotny poziom niemal 4600 dolarów. W przeliczeniu na naszą walutę oznacza to astronomiczną kwotę około 16,5 tysiąca złotych za uncję. W ciągu zaledwie jednego roku wartość królewskiego kruszcu wystrzeliła w górę aż o 72 procent! Taka hossa to raj dla inwestorów, ale też idealne środowisko dla fałszerzy, którzy chcą szybko i łatwo zarobić na cudzej naiwności.
Przypadek z lombardu w Kole dobitnie pokazuje, jak zuchwali stali się przestępcy i jak niebezpieczny jest obecnie obrót złotem „z drugiej ręki”. Sztabka, która na pierwszy rzut oka wyglądała na autentyczną i została przyjęta przez pracownika, okazała się ordynarną podróbką. Fakt, że przedmiot po prostu „rozkleił się”, obnażając swoją fałszywą naturę, był dla obsługi punktu prawdziwym wstrząsem.
Pracownicy lombardu natychmiast powiadomili policję o oszustwie. Eksperci biją jednak na alarm: rynek został zalany fałszywkami, a metody oszustów są coraz bardziej wyrafinowane. W obliczu tak gigantycznych cen złota, każda transakcja obarczona jest potężnym ryzykiem. Weryfikacja „na oko” to dziś prosta droga do utraty oszczędności życia.
źródło: Wyborcza.Biz/Warszawa w Pigułce

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.