Czarna rozpacz na Grochowie. 6-latek nie przeżył koszmaru na pasach. Prokurator nie miał litości dla kierowców

Warszawa pogrążyła się w żałobie. Heroiczna walka lekarzy o życie chłopca, który stał się ofiarą makabrycznego wypadku przy Placu Szembeka, zakończyła się najtragiczniejszym z możliwych scenariuszy. Sześcioletnie dziecko zmarło w szpitalu. W sprawie nastąpił jednak nagły zwrot – późnym wieczorem śledczy podjęli radykalną decyzję. Wolność stracił nie jeden, a obydwu kierowców biorących udział w zdarzeniu.

Fot. Warszawa w Pigułce

Dramat, który rozegrał się po godzinie 15:00 na ulicy Grochowskiej, wstrząsnął całą stolicą. To, co początkowo wyglądało na groźną kolizję, zamieniło się w tragedię, która na zawsze zmieniła życie kilku rodzin. Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej i transportu do placówki medycznej, obrażenia odniesione przez sześcioletniego chłopca okazały się śmiertelne. Wcześniejsze doniesienia mówiły o pięciolatku, jednak służby skorygowały te dane w toku czynności.

Zabójcza sekwencja zdarzeń. Czekali na zielone światło

Ze wstępnych ustaleń policji wyłania się przerażający obraz wypadku. Wszystko wskazuje na to, że błąd popełniła kierująca Fordem, która wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej Toyocie. Siła uderzenia była tak duża, że Toyota została wyrzucona ze swojego toru jazdy. Auto stało się niekontrolowanym pociskiem – dachowało i z impetem wpadło w grupę pieszych, którzy spokojnie czekali przed przejściem, by przedostać się na drugą stronę ulicy.

Ofiarami tego manewru stały się cztery przypadkowe osoby: trzy kobiety oraz mały chłopiec. To właśnie dziecko przyjęło na siebie najpotężniejsze uderzenie rozpędzonej maszyny.

Kierowcy byli trzeźwi, ale trafili do cel

Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali biegli z zakresu ruchu drogowego pod ścisłym nadzorem prokuratora. Badania alkomatem wykazały, że zarówno kierująca Fordem, jak i kierowca Toyoty byli trzeźwi. Podróżowali w swoich autach sami. To jednak nie uchroniło ich przed konsekwencjami.


Wieczorem stołeczna policja przekazała kluczową informację: decyzją prokuratora zatrzymano obu kierujących. Oznacza to, że śledczy będą teraz drobiazgowo analizować każdą sekundę tego zdarzenia, by ustalić dokładny stopień winy każdego z uczestników ruchu. Sprawa jest rozwojowa, a zarzuty mogą być bardzo poważne w obliczu śmierci dziecka.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl