Unia bierze się za kawiarnie. Możesz zapomnieć o takim piciu kawy
Po zakazie plastikowych doniczek w sklepach ogrodniczych Bruksela szykuje kolejny krok, który zmieni nawyki milionów Europejczyków. Od sierpnia 2026 roku restauracje, hotele i kawiarnie wprowadzone będą miały zakazy używania dwóch kolejnych rzeczy.

Fot. Pixabay
To rozporządzenie już obowiązuje. Znikną z barów, kawiarni i restauracji
Rozporządzenie o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (PPWR) weszło w życie 11 lutego 2025 roku, ale jego główne przepisy zaczną obowiązywać dopiero 12 sierpnia 2026 roku. To daje branży gastronomicznej niecałe 7 miesięcy na przygotowanie się do zmian.
Zakaz dotyczy całego sektora HoReCa, czyli hoteli, restauracji i kawiarni w 27 krajach Unii Europejskiej. Na czarnej liście znalazły się:
- Saszetki z cukrem – zarówno białym, jak i brązowym, bez względu na rodzaj opakowania
- Mini butelki z mlekiem – plastikowe okrągłe opakowania z mlekiem lub mini-saszetki wypełnione płynem
- Porcje dżemu, masła i śmietanki – standardowe dodatki do hotelowych śniadań
- Saszetki z solą, pieprzem, keczupem i majonezem – popularne w fast foodach
- Jednorazowe sosy – od musztardy po sos sojowy
- Mini-kosmetyki hotelowe – szampony, żele, balsamy w małych buteleczkach
Wszystkie te produkty będą musiały zostać zastąpione większymi pojemnikami wielokrotnego użytku lub dozownikami. Przepisy dają jednak branży czas na przejście – ostateczny, bezwzględny zakaz wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2030 roku.
190 kilogramów śmieci rocznie na głowę
Bruksela nie ukrywa, że celem jest radykalne ograniczenie plastiku w obiegu. Statystyki są nieubłagane – przeciętny Europejczyk produkuje rocznie prawie 190 kg odpadów opakowaniowych. Jednorazowe saszetki to prawdziwy koszmar dla recyklingu: są zbyt małe, by sortownie mogły je wyłapać, a ich produkcja pochłania ogromne ilości energii w stosunku do zawartości.
Komisja Europejska szacuje, że do 2040 roku ilość odpadów opakowaniowych na mieszkańca ma spaść o 15% w porównaniu z poziomem z 2018 roku. To ambitny plan, który wymaga zmian na każdym poziomie – od produkcji po konsumpcję.
Problem: saszetki nie nadają się do recyklingu
Mała saszetka z cukrem waży kilka gramów, ale jej recykling jest praktycznie niemożliwy. Sortownie automatyczne nie rozpoznają tak drobnych elementów, więc trafiają prosto na wysypisko lub do spalarni. Tymczasem ich produkcja angażuje procesy przemysłowe porównywalne z wytwarzaniem znacznie większych opakowań.
Dodatkowo wiele saszetek to wielowarstwowe kompozyty plastiku, folii aluminiowej i papieru, których rozdzielenie na surowce wtórne jest technicznie niewykonalne. W efekcie nawet jeśli ktoś wrzuci je do żółtego worka, i tak nie zostaną przetworzone.
Kawiarnie i hotele muszą się przestawić
Dla właścicieli lokali gastronomicznych to spory logistyczny problem. Dotychczas saszetki były wygodne – higieniczne, łatwe w przechowywaniu, nie marnowały się. Teraz trzeba będzie inwestować w dzbanki na mleko, cukiernice, dozowniki do sosów i przeszkolić personel w ich obsłudze.
Niektórzy hotelarze już teraz ostrzegają przed spadkiem standardu higieny. Jeśli kilkudziesięciu gości będzie sięgać do tej samej cukiernicy czy dzbanka z mlekiem, ryzyko zanieczyszczenia rośnie. Szczególnie w krajach o wysokich standardach sanitarnych może to wywołać opór klientów.
Marnowanie jedzenia może wzrosnąć
Kolejny problem to trwałość produktów. Saszetka z mlekiem jest szczelnie zamknięta i trzyma się miesiącami. Dzbanek z mlekiem w pokoju konferencyjnym czy na bufecie śniadaniowym psuje się w ciągu kilku godzin, szczególnie latem. Restauracje będą musiały częściej wyrzucać niewykorzystane resztki, co może paradoksalnie zwiększyć marnowanie żywności.
Z drugiej strony, duże pojemniki można łatwiej kontrolować – kelner dolewa mleko tylko wtedy, gdy jest potrzebne, zamiast układać na stoliku 50 miniaturowych buteleczek, z których większość ląduje nietkniętych w śmietniku.
Koszty przerzucone na klientów
Nowe rozporządzenie oznacza inwestycje: dzbanki, cukiernice, dozowniki do sosów, systemy chłodzenia dla większych porcji mleka, dodatkowe szkolenia obsługi. Branża już zapowiada, że część tych kosztów przerzuci na konsumentów. Kawa w kawiarni może podrożeć o kilkadziesiąt groszy, a hotele podniosą ceny noclegów o kilka złotych.
Dla dużych sieci hotelowych i restauracyjnych to dodatkowe miliony euro rocznych wydatków w skali całej UE. Małe, niezależne kawiarnie mogą mieć problem ze sfinansowaniem zmian, zwłaszcza jeśli działają na niskich marżach.
Co to oznacza dla klientów
Dla przeciętnego Europejczyka poranna kawa straci część swojej wygody. Zamiast rozerwać saszetkę i dosypać idealnie odmierzoną porcję cukru, trzeba będzie sięgnąć łyżeczką do wspólnej cukiernicy. Mleko z dzbanka wymaga dolania, co może być niewygodne, jeśli dzbanek jest duży i ciężki.
Niektórzy klienci mówią wprost: „wolę higieniczeną saszetkę niż wspólny pojemnik, do którego wszyscy sięgają”. Szczególnie w dobie rosnącej świadomości zagrożeń bakteryjnych takie obawy nie są bezpodstawne.
Dla turystów może to być również zaskoczenie. Ktoś przyzwyczajony do amerykańskich standardów, gdzie saszetki są normą, może być zdziwiony, że w Europie już ich nie ma. To drobna zmiana, ale odczuwalna w codziennym życiu.
Zakaz nie tylko w gastronomii
PPWR to znacznie szersze rozporządzenie. Od sierpnia 2026 roku obowiązuje też zakaz plastikowych opakowań na pojedyncze owoce i warzywa ważące mniej niż 1,5 kg. Banany, jabłka czy papryka nie będą mogły być sprzedawane w foliowych workach.
Od 2030 roku wszystkie opakowania z tworzyw sztucznych będą musiały zawierać minimum 30% materiału z recyklingu (butelki jednorazowe) lub 35% (inne opakowania plastikowe). To wymusi na producentach całkowitą przebudowę linii produkcyjnych.
Dodatkowo pojawi się zakaz PFAS – substancji chemicznych stosowanych w opakowaniach mających kontakt z żywnością. PFAS to „wieczne chemikalia”, które nie rozkładają się w środowisku i mogą być szkodliwe dla zdrowia.
Branża alarmuje, ekolodzy oklaskują
Organizacje ekologiczne cieszą się z nowych przepisów. Twierdzą, że to konieczny krok w walce z plastikowymi śmieciami zalewającymi Europę. Saszetki, choć małe, produkowane są w miliardach sztuk rocznie i stanowią znaczący odsetek odpadów.
Branża gastronomiczna z kolei alarmuje, że przepisy przyszły zbyt szybko i bez odpowiednich konsultacji. Hotelarze wskazują, że nie ma jeszcze dobrych alternatyw dla niektórych produktów. Na przykład: jak serwować masło na bufecie, żeby było higieniczne i nie marnowało się? Stare dobre kostki masła na talerzach nie są praktyczne w XXI wieku.
Polska ma 7 miesięcy na przygotowanie
Polskie restauracje, hotele i kawiarnie mają czas do sierpnia 2026 roku, żeby dostosować się do nowych przepisów. Rozporządzenie PPWR obowiązuje bezpośrednio we wszystkich krajach UE, więc nie wymaga implementacji do polskiego prawa.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada kampanie informacyjne dla przedsiębiorców, ale szczegółów jeszcze nie podano. Branża apeluje o wsparcie finansowe na zakup nowych pojemników i dozowników, ale rząd na razie milczy.
Jedno jest pewne: sierpień 2026 roku to data graniczna. Kto do tego czasu nie przestawi się na nowe standardy, może spodziewać się kontroli i kar finansowych. Unijne przepisy są w tej kwestii bezwzględne.
Tak więc poranna kawa z saszetką cukru to już niedługo wspomnienie z przeszłości. Czy Europejczycy przyzwyczają się do nowej rzeczywistości? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Bruksela nie zawróci z tej drogi.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.