Ministerstwo potwierdza: będzie projekt nowego podatku. To będzie dodatkowe 3 proc.
Ministerstwo Cyfryzacji złożyło wniosek o wprowadzenie podatku cyfrowego do wykazu prac legislacyjnych. Stawka do 3%, próg wejścia: miliard euro globalnych przychodów. W grze m.in. Google, Meta, Amazon i TikTok. Już 2 lutego ruszają konsultacje, a Donald Trump od miesięcy grozi krajom z tym podatkiem odwetowymi cłami.

Fot. Warszawa w Pigułce
Miliard euro i dopiero wtedy podatek
We wtorek 27 stycznia Ministerstwo Cyfryzacji oficjalnie potwierdziło, że Polska przygotowuje projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług cyfrowych. Wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych został złożony – machina ruszyła.
Kto zapłaci? Tylko najwięksi gracze. Podatek obejmie firmy lub grupy kapitałowe, które spełniają jednocześnie dwa warunki: globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz opodatkowane przychody w Polsce przekraczające 25 mln zł. Rezydencja podatkowa ani siedziba nie mają znaczenia.
Wcześniej, w sierpniu 2025 roku, mówiono o progu 750 mln euro. Teraz poprzeczkę podniesiono jeszcze wyżej. To jasny sygnał: nie chodzi o polskie startupy ani średnie firmy, tylko o globalnych gigantów technologicznych.
3% od reklam, platform i sprzedaży danych
Stawka podatku wyniesie maksymalnie 3% przychodów generowanych w Polsce. Co ważne, należny podatek będzie pomniejszany o kwotę już zapłaconego w Polsce CIT.
Ministerstwo Cyfryzacji precyzyjnie zdefiniowało trzy kategorie usług, które podlegają opodatkowaniu:
Reklamy personalizowane – każde umieszczenie na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowanej na konkretnego użytkownika na podstawie zebranych o nim danych.
Platformy i marketplace’y – udostępnianie wielostronnego interfejsu cyfrowego, który pozwala użytkownikom wchodzić w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwia im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. W praktyce: media społecznościowe, platformy e-commerce typu Amazon, aplikacje do zamawiania transportu czy jedzenia.
Sprzedaż danych o użytkownikach – odpłatne przekazywanie danych o użytkownikach, wygenerowanych w wyniku ich aktywności na interfejsach cyfrowych.
Kto nie zapłaci? Netflix, Spotify, banki
Projekt wprowadza szereg wyłączeń. Z podatku zwolnione zostaną:
- Dostawcy treści cyfrowych – firmy udostępniające platformy streamingowe (VOD) czy muzyczne. Netflix, Disney+, Spotify mogą spać spokojnie.
- Usługi komunikacyjne i płatnicze – telekomunikacja i bankowość elektroniczna nie podlegają podatkowi.
- Sklepy internetowe producentów – jeśli marka sprzedaje własne produkty bezpośrednio, bez pośredników, nie zapłaci podatku cyfrowego. Przykład: sklep odzieżowej marki oferującej swoje kolekcje.
- Usługi finansowe – banki, ubezpieczenia, fundusze emerytalne, inwestycyjne, rynek kapitałowy, finansowanie społecznościowe.
- Media tradycyjne – portale, u których przeważająca działalność to publikowanie materiałów redakcyjnych.
Konsultacje 2 lutego, wpływy w 2027
Ministerstwo Cyfryzacji zaplanowało konsultacje społeczne na 2 lutego 2026 roku. Wezmą w nich udział przedstawiciele organizacji zrzeszających podmioty, które potencjalnie zostaną objęte nowym rozwiązaniem. Można się spodziewać intensywnej batalii o kształt ostatecznych przepisów.
Z ustaleń PAP Biznes wynika, że resort opowiada się za podatkiem na poziomie 3%, co gwarantowałoby 1,7 mld zł wpływów do budżetu w 2027 roku, a w 2030 – ponad 3 mld zł. Pieniądze miałyby zostać przeznaczone na rozwój polskich technologii, innowacji oraz wsparcie tworzenia jakościowych treści medialnych.
„Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatek od swojej działalności w Polsce są w sytuacji gorszej niż te, które świadczą na terytorium naszego kraju usługi cyfrowe z zagranicy” – powiedział wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Domański ostrożny, Gawkowski naciska
Krzysztof Gawkowski po raz pierwszy zapowiedział plan wprowadzenia podatku cyfrowego w marcu 2025 roku. Wtedy minister finansów Andrzej Domański przekazał, że jego resort nie pracuje nad tym projektem i zwracał uwagę, że politykę podatkową w kraju kształtuje Ministerstwo Finansów.
W sierpniu Domański złagodził ton, mówiąc, że nie będzie się jednoznacznie opowiadał za lub przeciw podatkowi cyfrowemu. Podkreślił jednak, że pomysł ma wagę zarówno gospodarczą, jak i polityczną. „Należy go rozpatrywać na rządzie z pełną powagą i zdając sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji, jakie mogą się z nim wiązać” – stwierdził.
Gawkowski tłumaczył później, że z Domańskim są umówieni – prace nad ustawą trwają w Ministerstwie Cyfryzacji, potem zaczną się konsultacje. „Premier dał mi zielone światło, żebym nad tym pracował” – podkreślał minister cyfryzacji.
Trump grozi, ale kraje płyną pod prąd
Już w sierpniu 2025 roku Donald Trump ostrzegł wszystkie kraje wprowadzające podatek cyfrowy. „Jako prezydent Stanów Zjednoczonych przeciwstawię się krajom, które atakują nasze wspaniałe amerykańskie firmy technologiczne” – napisał na portalu Truth Social.
Trump zapowiedział, że jeśli kraje nie zniosą podatku cyfrowego, nałoży „znaczące dodatkowe cła na eksport z tych krajów do USA” oraz wprowadzi ograniczenia eksportowe na amerykańską technologię i chipy. „Okaż szacunek Ameryce i naszym niesamowitym firmom technologicznym albo zmierz się z konsekwencjami!” – wezwał amerykański prezydent.
Pomimo gróźb wiele krajów europejskich utrzymuje swoje podatki cyfrowe. Wielka Brytania pobiera 2%, Francja, Włochy i Hiszpania – po 3%, Austria – 5%, a Węgry i Turcja – aż 7,5%. W 2027 roku do listy dołączy Belgia z 3%.
Francja w 2025 roku ściągnęła z tego podatku prawie 800 mln euro, Hiszpania w 2024 – około 350 mln euro. „Ci, co nie czekali i wprowadzili ten podatek w pierwszej kadencji Trumpa, wyszli na tym najlepiej. Podatek uruchomiono, pieniądze płyną, a machiny podatkowej zatrzymać już się nie da” – zauważała Sylwia Czubkowska z Fundacji Instrat.
Big Techy płacą mniej niż fabryki
Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje, że średnia efektywna stawka podatkowa dla przedsiębiorstw cyfrowych w UE jest obecnie dwukrotnie niższa niż dla firm działających w tradycyjnej gospodarce. Fabryka zatrudniająca setki pracowników płaci proporcjonalnie więcej niż globalna platforma generująca porównywalne przychody.
Przykład z Polski: według dostępnych danych Google Poland osiągnęło w 2024 roku w Polsce 1,53 mld zł przychodów i miało 45,1 mln zł tzw. zobowiązania bieżącego podatku dochodowego. Facebook – 1,82 mld zł przychodów i zaledwie 9,6 mln zł bieżącego zobowiązania podatku. Łącznie: 54,7 mln zł.
Przy 3% podatku cyfrowym od tych przychodów wpływy z samych tych dwóch firm wynosiłyby około 100 mln zł rocznie – niemal dwukrotnie więcej.
Geopolityka kontra budżet
Część polityków w obozie rządzącym od początku ostrzegała, że w trudnym geopolitycznie dla Polski czasie nie warto drażnić Stanów Zjednoczonych. Nominowany na ambasadora USA w Polsce Tom Rose już w marcu 2025 roku pisał na platformie X: „To niezbyt mądre! Autodestrukcyjny podatek, który zaszkodzi tylko Polsce i jej relacjom z USA”.
Krzysztof Gawkowski odpowiadał jednak, że Polska to państwo suwerenne i nikt nie powinien ingerować w decyzje rządu. „Mam takie poczucie, że podatek cyfrowy to odpowiedź na pytanie, czy zgadzamy się na cyfrowy kolonializm, czy nie” – stwierdził minister.
Ekonomiczne korzyści z wprowadzenia podatku cyfrowego są dla Polski wyraźnie mniejsze niż potencjalne koszty związane z jego wprowadzeniem, gdyby Polska weszła na ścieżkę eskalacyjną z Amerykanami – przestrzegał jeden z polityków rządu w rozmowie z mediami. „Jesteśmy w szczególnym miejscu geograficznie i historycznie, musimy o tym pamiętać” – dodawał.
Czy Polska zdąży przed cłami?
Wprowadzenie podatku cyfrowego w 2026 roku jest praktycznie wykluczone. Realne wpływy mogłyby pojawić się dopiero od 2028 roku. Najpierw konsultacje (2 lutego), potem prace w rządzie, uzgodnienia międzyresortowe, procedura w Sejmie i Senacie.
„Gospodarka w coraz większym stopniu przenosi się do sfery cyfrowej i z czasem te nierówności tylko by się pogłębiały” – tłumaczy Gawkowski. Resort cyfryzacji podkreśla, że celem jest, by „duzi gracze” zarabiający na polskich użytkownikach „dokładali się w Polsce do rozwoju i budowy potencjału cyfrowego”.
Projekt nie jest jeszcze ostateczny. Od 2 lutego 2026 roku Ministerstwo Cyfryzacji organizuje konsultacje z przedstawicielami organizacji zrzeszających podmioty objęte nowym rozwiązaniem. Można się spodziewać intensywnej batalii o kształt ostatecznych przepisów – zarówno ze strony Big Techów, jak i w ramach samego rządu.
1 mld euro globalnych przychodów, 25 mln zł w Polsce, 3% stawka. Konsultacje 2 lutego. Trump grozi cłami. Czy Polska pójdzie śladem Francji i Hiszpanii, czy ulegnie presji z Waszyngtonu? Odpowiedź poznamy w najbliższych miesiącach.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.