8 miejsc, których lepiej unikać w tym roku. „Nie może utrzymać dużej liczby turystów”
Amerykański wydawca ponad 400 przewodników turystycznych opublikował coroczną listę destynacji, które powinny odpocząć od napływu gości. Niektóre regiony odwiedza więcej turystów niż mieszkańców, a lokalne społeczności wychodzą na ulice z hasłami sprzeciwu.

Fot. Warszawa w Pigułce
Fodor’s Travel po raz kolejny przedstawił listę miejsc, które borykają się z konsekwencjami masowej turystyki. W 2026 roku na liście znalazło się 8 destynacji z różnych zakątków świata, od mroźnej Antarktydy po słoneczne Wyspy Kanaryjskie. Wydawca podkreśla, że nie jest to wezwanie do bojkotu, ale prośba o rozwagę przy wyborze miejsca urlopu. „To rzadka lista podróżnicza, która zachęca zarówno do odkrywania, jak i do powściągliwości” – napisał Jeremy Tarr, dyrektor redakcji cyfrowej Fodor’s Travel.
Lista powstała na podstawie analizy przeprowadzonej przez zespół ekspertów podróżniczych, którzy przez cały rok monitorowali sytuację w popularnych destynacjach turystycznych. Autorzy zwracają uwagę, że niektóre miejsca, które w poprzednich latach regularnie pojawiały się na liście, takie jak Wenecja czy Barcelona, zostały pominięte nie dlatego, że problemy zniknęły, ale żeby skupić uwagę na innych lokalizacjach wymagających odciążenia.
Zamrożony kontynent tonący w śmieciach
Antarktyda znalazła się na szczycie listy jako miejsce najbardziej zagrożone nadmierną eksploatacją turystyczną. W sezonie 2023-2024 zamrożony kontynent odwiedziło 125 tys. turystów, podczas gdy jeszcze 30 lat temu liczba ta nie przekraczała 8 tys. rocznie. Prognozy są jeszcze bardziej alarmujące – szacuje się, że do 2033 roku liczba odwiedzających podwoi się do 250 tys.
Jessica O’Reilly, doradczyni Konsultacyjnych Spotkań Traktatu Antarktycznego i profesor antropologii na Uniwersytecie Indiana, zwraca uwagę na kruchość tego ekosystemu. „Środowisko jest delikatne i rzadkie. Właśnie dlatego ludzie chcą tam pojechać, ale to również powód, dla którego nie może utrzymać dużej liczby turystów” – powiedziała w rozmowie z Fodor’s Travel. Większość turystów koncentruje się na Półwyspie Antarktycznym, gdzie statki wycieczkowe oferują ekspedycje pozwalające doświadczyć niezwykłego środowiska, jednocześnie zagrażając jego przyszłości.
Wyspy walczą z najazdem urlopowiczów
Wyspy Kanaryjskie po raz drugi z rzędu znalazły się na liście zakazów. W pierwszych 6 miesiącach 2025 roku archipelag odwiedziło 7,8 mln turystów, a liczba pasażerów na lotniskach przekroczyła 27 mln. To wzrost o 5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Turystyka generuje 35 proc. PKB archipelagu zamieszkiwanego przez 2,2 mln ludzi i zapewnia pracę 40 proc. populacji, co sprawia, że region jest całkowicie uzależniony od napływu gości.
Lokalne organizacje protestują przeciwko dalszemu rozwojowi infrastruktury turystycznej. ATAN, jedna z najstarszych grup aktywistów, przekazała Fodor’s Travel, że mieszkańcy tracą swoją tożsamość, kulturę i ostatecznie prawo do istnienia jako wspólnota. Protesty na ulicach stają się coraz częstsze, ale jak pokazują liczby, nie przekładają się na spadek zainteresowania wyspami wśród turystów.
Paryska dzielnica tonąca w tłumie
Montmartre, malownicza dzielnica na wzgórzu w Paryżu, przyciąga rocznie 11 mln turystów, co jest liczbą większą niż liczba odwiedzających słynną Wieżę Eiffla. Problem polega na tym, że w samym Montmartre mieszka zaledwie 30 tys. osób, co oznacza, że na każdego mieszkańca przypada prawie 370 turystów rocznie. Lokalna infrastruktura nie wytrzymuje tego obciążenia, a ceny nieruchomości osiągnęły poziom wykluczający rodziny od pokoleń mieszkające w tej dzielnicy.
Jeden z mieszkańców przekazał Fodor’s Travel, że nocą Place du Tertre jest całkowicie okupowane przez tarasy kawiarni i restauracji. Część populacji żyjącej w okolicy protestuje, wprawdzie dyskretnie i grzecznie, ale stanowczo wyrażając swoje niezadowolenie. Niektóre lokalne kluby, w tym klub petanque, zostały zmuszone do opuszczenia siedziby, aby zrobić miejsce dla kolejnych hoteli obsługujących turystów.
Meksyk zmienia przepisy, ale za późno
Meksyk znalazł się na liście głównie ze względu na nasilające się protesty społeczne przeciwko gentryfikacji wywołanej napływem nomadów cyfrowych i krótkoterminowych wynajmów. 4 lipca 2025 roku na ulicach wybuchły demonstracje przeciwko rosnącym kosztom mieszkań, a protestujący nieśli transparenty z napisami „Meksyk dla Meksykanów”. Dzielnice takie jak Condesa, Roma i Polanco zamieniły się w enklawy, gdzie ceny mieszkań podawane są w dolarach, restauracje dostosowują menu do zagranicznych turystów, a język angielski wypiera hiszpański.
W odpowiedzi na rosnące napięcia wprowadzono nowe przepisy ograniczające krótkoterminowe wynajem do maksymalnie 180 nocy rocznie, ale regulacje wejdą w życie dopiero po Mistrzostwach Świata FIFA 2026, kiedy Meksyk będzie gospodarzem 5 meczów. Społecznicy i przewodnicy twierdzą, że wynajem krótkoterminowy wypiera mieszkańców, utowarowia lokalną kulturę i rozrywa społeczną tkankę dzielnic. Niektórzy oskarżają rząd o współwinę, wskazując na porzucone mieszkania, słabe regulacje i porozumienia z platformami typu Airbnb.
Szwajcarskie Alpy pod presją miliona turystów
Region Jungfrau w Szwajcarii, obejmujący dramatyczne szczyty Eiger, Mönch i Jungfrau, odwiedziło w 2024 roku ponad 1 mln turystów. Samo Jungfraujoch, często nazywane „dachem Europy”, przyciągnęło równie imponującą liczbę odwiedzających. Nowa gondola Eiger Express, która skraca czas dotarcia do lodowca do 15 minut, spowodowała gwałtowny wzrost ruchu turystycznego w regionie.
Autokary zapychają górskie drogi, delikatne szlaki wokół Kleine Scheidegg ulegają erozji, a Lauterbrunnen, które stało się viralem w mediach społecznościowych, jest zalewane przez turystów jednodniowych. Lodowce w regionie, na czele z Aletsch, cofają się w alarmującym tempie. Właściciele hoteli obserwują zmianę wzorców podróżowania – goście zostają na krótsze okresy, wydają mniej i wybierają Airbnb zamiast lokalnych obiektów noclegowych. Mieszkańcy mają trudności ze znalezieniem mieszkań, dochody małych przedsiębiorstw są ograniczane, a nadmierna turystyka podkopuje samą podstawę, która utrzymuje region.
Kenia i Włochy w obliczu kryzysu środowiskowego
Mombasa, historyczne miasto na wybrzeżu Kenii, przyjmuje około 70 proc. wszystkich turystów odwiedzających kenijskie wybrzeże. Rosnący popyt przyniósł zatłoczenie, zanieczyszczenie, niekontrolowaną zabudowę i poważną erozję linii brzegowej. Historyczne miejsca takie jak Fort Jesus i stare miasto są zalane turystami, podczas gdy systemy kanalizacyjne i gospodarki odpadami się załamują. Grupy ekologiczne dokumentują poważne zanieczyszczenie morza, w tym surowe ścieki wpływające do oceanu, niszczące namorzynowe zarośla i łowiska.
Wybrzeże Fiumicino we Włoszech również znalazło się na liście z powodu planów budowy nowego portu komercyjnego dla floty rybackiej oraz statków wycieczkowych kilka kilometrów na północ od ujścia kanału Fiumicino. Prace rozpoczęły się w 2024 roku, a zakończenie planowane jest na grudzień 2026. Anna Longo, prezes oddziału organizacji Italia Nostra, ostrzega przed wpływem projektu na delikatne środowisko wybrzeża. „Wykorzystanie strategii zrównoważonego rozwoju nigdy nie wyeliminuje wpływu projektu tej wielkości na delikatne środowisko, jakim jest wybrzeże Fiumicino” – powiedziała w rozmowie z Fodor’s. Scenariusz, który się rysuje, przedstawia się apokaliptycznie – wybrzeże zostanie przekształcone przez nabrzeża i doki, hotele i nowe budynki komercyjne.
Glacier National Park kończy listę
Glacier National Park w USA zamyka listę 8 miejsc wymagających odpoczynku od turystyki. Park narodowy w Montanie, znany z lodowców, dzikich zwierząt i spektakularnych krajobrazów, zmaga się z nadmiernym obciążeniem infrastruktury i środowiska naturalnego. Wydawca zwraca uwagę, że miejsca określane jako „ostatnia szansa” do zobaczenia przed zmianami klimatycznymi paradoksalnie same stają się ofiarami intensywnego ruchu turystycznego, który jedynie przyspiesza ich degradację.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.