Dlaczego producenci dodają skrobię do jogurtu? Odpowiedź może Cię zaskoczyć
Skrobia w składzie jogurtu potrafi zaskoczyć wielu konsumentów. Choć kojarzy się raczej z ziemniakami niż z nabiałem, producenci dodają ją z konkretnych powodów technologicznych. Wyjaśniamy prostym językiem, po co skrobia trafia do jogurtów i jak wpływa na ich konsystencję, smak oraz zdrowie.

Fot. Pixabay
Dlaczego w jogurcie jest skrobia? Tłumaczymy prostym językiem
Coraz więcej osób czyta etykiety i zastanawia się, dlaczego w jogurcie – produkcie kojarzonym z mlekiem i bakteriami fermentacji – pojawia się skrobia. Czy to zbędny dodatek, czy element technologii? Wyjaśniamy prostym językiem, po co producenci ją stosują i co to oznacza dla konsumenta.
Po co dodaje się skrobię do jogurtu? (aspekt technologiczny)
Skrobia w jogurcie pełni przede wszystkim funkcję technologiczną. Jej zadaniem jest poprawa struktury produktu. Działa jak naturalny zagęstnik – wiąże wodę i stabilizuje masę jogurtową. Dzięki temu jogurt jest gęstszy, bardziej jednolity i nie rozwarstwia się podczas przechowywania.
Dodatek skrobi bywa stosowany szczególnie w jogurtach:
– niskotłuszczowych,
– smakowych z dodatkiem owoców,
– długo przechowywanych.
Usunięcie tłuszczu z jogurtu sprawia, że traci on naturalną kremowość. Skrobia pozwala ją „odtworzyć” bez zwiększania zawartości tłuszczu. Z punktu widzenia producenta to także sposób na zachowanie powtarzalnej jakości i stabilności produktu w całym okresie przydatności do spożycia.
Jak wpływa na smak i konsystencję? (aspekt sensoryczny)
Pod względem sensorycznym skrobia zmienia przede wszystkim konsystencję jogurtu. Produkt staje się:
– gęstszy,
– bardziej aksamitny,
– mniej wodnisty.
Dla wielu konsumentów taka tekstura jest przyjemniejsza w odbiorze. Jogurt łatwiej nabrać łyżką, nie oddziela się serwatka, a całość sprawia wrażenie bardziej „kremowej”.
Jeśli chodzi o smak, sama skrobia jest neutralna. Nie nadaje aromatu ani wyraźnego posmaku. Może jednak pośrednio wpływać na odczucie smaku, ponieważ gęstsza konsystencja bywa odbierana jako bardziej sycąca i „pełniejsza”.
Czy skrobia w jogurcie jest zdrowa? (aspekt zdrowotny)
Skrobia to węglowodan złożony, naturalnie występujący m.in. w ziemniakach, kukurydzy czy zbożach. W jogurcie nie jest substancją szkodliwą ani toksyczną. Jej obecność nie oznacza, że produkt jest niebezpieczny dla zdrowia.
Warto jednak pamiętać o kilku kwestiach:
– skrobia zwiększa kaloryczność jogurtu,
– podnosi zawartość węglowodanów,
– nie wnosi istotnych wartości odżywczych poza energią.
Dla osób na diecie niskowęglowodanowej lub z insulinoopornością może to mieć znaczenie. Z kolei dla zdrowych konsumentów, spożywających jogurt okazjonalnie, dodatek skrobi nie stanowi problemu.
Niektórzy dietetycy zwracają uwagę, że jogurty naturalne bez dodatków technologicznych są bliższe tradycyjnej recepturze i zawierają prostszy skład. Skrobia nie obniża jednak wartości bakterii fermentacji mlekowej, które pozostają główną zaletą jogurtu.
Jak rozpoznać jogurt ze skrobią?
Informacja o dodatku skrobi zawsze musi znaleźć się w składzie produktu. Najczęściej pojawia się jako:
– „skrobia”,
– „skrobia modyfikowana”,
– „skrobia kukurydziana”.
Jeśli zależy Ci na jak najprostszym składzie, wybieraj jogurty naturalne, w których lista składników ogranicza się do mleka i kultur bakterii.
Co to oznacza dla konsumenta?
Obecność skrobi w jogurcie nie jest oszustwem ani zagrożeniem dla zdrowia. To narzędzie technologiczne, które poprawia konsystencję i stabilność produktu. Dla jednych będzie zaletą, dla innych powodem, by sięgnąć po jogurt o prostszym składzie.
Najważniejsze to świadomy wybór. Czytaj etykiety i decyduj, czy wolisz jogurt bardziej kremowy dzięki dodatkom, czy naturalny, bez zagęstników.
Materiał opracowany przez eksperta – inżyniera gastronomii – w oparciu o analizę składów produktów, aktualne normy żywieniowe oraz literaturę fachową.

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.