Zbliża się załamanie pogody. Będzie pochmurno, spadnie deszcz i śnieg
Przez kilka dni Polska cieszyła się pogodą rodem z późnego maja – słońce, brak przymrozków i ponad 15 stopni po południu. To się skończy w weekend. W niedzielę (15.03) front atmosferyczny przetnie kraj z zachodu na wschód, przynosząc deszcz, śnieg w górach i temperatury ledwo przekraczające 3-5 stopni. Różnica między sobotnim i niedzielnym popołudniem sięgnie miejscami 15 stopni.

Fot. Warszawa w Pigułce
Jeszcze kilka dni prawdziwej wiosny, ale to ostatni dzwonek
Do piątku (13.03) Polska pozostaje pod wpływem ciepłego i słonecznego wyżu barycznego. Noce i poranki nie przynoszą już przymrozków, a popołudniami w większości regionów kraju termometry pokazują od 15 do 20 stopni w cieniu. Jeśli gdzieś pojawią się opady, to jedynie lokalnie i przelotnie – nic, co mogłoby zepsuć dzień.
Wyjątkiem będzie czwartek (12.03), gdy zachodnia połowa kraju wyraźnie się ochłodzi – tam temperatura maksymalna wyniesie zaledwie 12-13 stopni. Jednak już od piątku warunki znowu się poprawią i na ostatnie chwile wiosny zdecydowanie warto wyjść na zewnątrz.
W sobotę jeszcze ładna pogoda. W niedzielę przyjdzie zima
Weekend (14-15.03) zacznie się jeszcze całkiem przyjemnie. W sobotę (14.03) przed południem w większości kraju będzie słonecznie i sucho, a temperatura popołudniami dojdzie do 15-20 stopni. Pierwsze oznaki nadciągających zmian pojawią się jednak już w zachodniej i północnej Polsce.
Po sobotnim południu i wieczorem zachodnie oraz północne województwa zaczną się chmurzyć. Pojawią się opady, a nie można wykluczyć burz. Znacznie bardziej odczuwalnie ochłodzi się na Pomorzu – tam temperatura w najcieplejszym momencie dnia nie przekroczy 3-5 stopni, a do tego zacznie porywiście wiać. Reszta kraju będzie mieć jeszcze spokojną sobotę, choć atmosfera zacznie gęstnieć.
Niedziela (15.03) to już zupełnie inna historia. Front atmosferyczny przemieszczający się z zachodu na wschód obejmie cały kraj pełnym zachmurzeniem i opadami – zarówno przelotnym, jak i ciągłym deszczem. Miejscami nie można wykluczyć deszczu ze śniegiem lub krupy śnieżnej. Na wyżej położonych terenach, przede wszystkim w górach, spaść może sam śnieg – z przyrostem pokrywy o kilka centymetrów.
Temperatura względem soboty runie w dół. Na południu, w centrum i na północnym wschodzie termometry wskażą co najwyżej 3-5 stopni. Na zachodzie kraju będzie nieco łagodniej – do 9-10 stopni. Jedynie wschód Polski, zanim dotrze tam front, utrzyma jeszcze ciepłą masę powietrza nagrzaną do 15-18 stopni – choć i tam, gdy nadejdą opady i wiatr, szybko zrobi się przeszywająco zimno.
W najgorzej dotkniętych regionach temperatura spadnie o nawet 15 stopni do zaledwie kilku stopni powyżej zera. Dla porównania: kto w sobotnie południe będzie spacerował w centrum kraju przy 18 stopniach, w niedzielę po południu będzie stać w 4 stopniach, deszczu i silnym wietrze.
Co to oznacza dla planów na weekend
Sobota to ostatni dzień, kiedy można liczyć na wiosenne warunki – przynajmniej w centrum i na wschodzie kraju. Jeśli w planach są aktywności na świeżym powietrzu, warto zorganizować je właśnie na sobotni ranek lub południe, zanim front zacznie dawać o sobie znać na zachodzie.
Na niedzielę najrozsądniej zabrać ze soboru kurtkę nieprzepuszczającą wiatru i wody oraz – jeśli wybieramy się w góry lub na wyżej położone tereny – liczyć się z pokrywą śnieżną i zimowymi warunkami na szlakach. Kierowcy pokonujący górskie przełęcze powinni sprawdzić aktualne ostrzeżenia drogowe przed wyruszeniem w trasę, bo kilka centymetrów świeżego śniegu plus silny wiatr może szybko zmienić warunki jazdy.
Tydzień po weekendzie zapowiada się już stabilniej, choć na powrót do obecnych temperatur przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Wiosna w Polsce potrafi robić takie niespodzianki – i zazwyczaj robi je właśnie wtedy, gdy człowiek zdążył już wyciągnąć z szafy letnie ubrania.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.