Tragedia pod Warszawą. Mija 46 lat od katastrofy. Natalia Kukulska zamieściła wzruszający wpis o mamie
14 marca to data, która na zawsze zapisała się w historii polskiego lotnictwa. Tego dnia w 1980 roku doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof lotniczych w powojennej Polsce. W pobliżu warszawskiego lotniska Okęcie rozbił się samolot Polskich Linii Lotniczych LOT Ił-62 „Mikołaj Kopernik”. Na pokładzie znajdowało się 87 osób. Nikt nie przeżył.

Autorstwa Przemek Bednarczyk (http://bedur.com/) – http://bedur.yh.pl/foto/natalia/, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2304621
14 marca to dla Natalii Kukulskiej szczególna data. Właśnie tego dnia, w 1980 roku, w katastrofie samolotu PLL LOT „Mikołaj Kopernik” zginęła jej mama, Anna Jantar. W sobotę artystka opublikowała poruszający wpis w mediach społecznościowych, przypominając o rocznicy tragedii.
Wzruszające słowa po latach
„Tyle chwil, przeszło już, może godzin, może lat… 26 lat” – napisała Natalia Kukulska, nawiązując do słów znanej piosenki swojej mamy. W poście pojawiła się także data 14 marca 1980 roku oraz podziękowanie dla osób, które wciąż pamiętają o Annie Jantar.
Lot z Nowego Jorku zakończył się tragedią
Samolot przyleciał do Nowego Jorku 13 marca 1980 roku. Powrót do Polski planowano jeszcze tego samego dnia wieczorem. Start został jednak opóźniony przez intensywną śnieżycę oraz konieczność oczyszczenia maszyny i pasa startowego.
Ostatecznie samolot wystartował o godzinie 21:18 czasu lokalnego. Lot przez Atlantyk przebiegał spokojnie i nic nie wskazywało na zbliżającą się tragedię.
14 marca około godziny 11:12 czasu polskiego maszyna podchodziła do lądowania na warszawskim lotnisku Okęcie. Za sterami znajdował się kapitan Paweł Lipowczan, a pierwszym oficerem był Tadeusz Łochocki.
Problem tuż przed lądowaniem
Na około minutę przed planowanym lądowaniem załoga zgłosiła wieży kontroli lotów, że nie zapaliła się kontrolka wysunięcia podwozia. Tego typu sytuacje zdarzały się w samolotach produkcji radzieckiej i często wynikały z drobnych usterek, takich jak przepalona żarówka lub bezpiecznik.
Standardową procedurą było wykonanie dodatkowego przelotu nad lotniskiem i ponowne podejście do lądowania. W tym czasie mechanik pokładowy sprawdzał instalację, a obsługa lotniska mogła wizualnie potwierdzić wysunięcie podwozia.
Załoga rozpoczęła więc manewr odejścia na drugi krąg.
Katastrofalna awaria w powietrzu
Gdy samolot zaczął ponownie wznosić się zgodnie z poleceniem kontrolera, doszło do dramatycznej awarii. W silniku numer dwa pękł wał turbiny niskiego ciśnienia.
Element obracający się w strudze gorących gazów rozpędził się do ogromnej prędkości i rozerwał w eksplozji. Odłamki uszkodziły kolejne elementy maszyny.
Zniszczony został silnik numer dwa, poważnie uszkodzony silnik numer jeden, a fragmenty przebiły kadłub samolotu. Uszkodzeniu uległy także układy sterowania, instalacje oraz rejestratory lotu. W rezultacie maszyna praktycznie utraciła możliwość sterowania.
Ostatnie sekundy lotu
Samolot zaczął bezwładnie opadać. Ostatnie 26 sekund lotu nie zostało zarejestrowane, ponieważ uszkodzeniu uległy systemy zapisu danych.
Kapitan Lipowczan do ostatniej chwili próbował kontrolować kierunek spadania samolotu, manewrując jedynie lotkami. Dzięki temu udało się ominąć budynki zakładu poprawczego dla nieletnich znajdującego się w pobliżu miejsca katastrofy.
Maszyna uderzyła skrzydłem w drzewo, a następnie spadła na teren fosy fortu „Okęcie” należącego do dawnej Twierdzy Warszawa. Samolot rozpadł się na wiele części.
Dramatyczne skutki katastrofy
Na pokładzie znajdowało się 87 osób: 77 pasażerów i 10 członków załogi. Nikt nie przeżył.
Szczątki samolotu znajdowały się w wodzie i błocie fosy, dlatego ratownicy musieli częściowo wypompować wodę, aby wydobyć fragmenty maszyny oraz ciała ofiar.
Ciało kapitana Pawła Lipowczana odnaleziono na jednej z pobliskich ulic wśród zabudowań mieszkalnych. Pozostałe ofiary leżały wśród rozrzuconych szczątków samolotu.
Tragedia, o której Polska pamięta do dziś
Katastrofa Ił-62 „Mikołaj Kopernik” była jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii polskiego lotnictwa cywilnego. Wstrząsnęła opinią publiczną i na wiele lat zapisała się w pamięci Polaków.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.