Spadochron się nie otworzył. Zginęło dwóch skoczków. Prokuratura ma pierwsze ustalenia
Pod koniec maja doszło do tragicznego wypadku w Przasnyszu. Instruktor oraz jego podopieczny skakali w tandemie z dużej wysokości. Nie otworzył się żaden spadochron ani główny ani zapasowy. Prokuratura ma już pierwsze ustalenia.
„Przyczyną braku otwarcia spadochronu zapasowego było zaplątanie się tegoż spadochronu w linkę hamulca o długości ok. 5 metrów, tzw. pilocika spadochronowego, który powoduje wytracanie prędkości tandemu przed otwarciem spadochronu głównego” – wyjaśnia Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce w wypowiedzi dla PAP.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155. Kodeksu karnego „kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”. Na razie ustalenia nie wykazują, by doszło do zaniedbań na etapie przygotowywania sprzętu.
Skoki spadochronowe w Przasnyszu cieszą się dużą popularnością m.in warszawiaków, głownie z powodu stosunkowo bliskiej odległości od miasta.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
