Arktyczna bestia uderzy w portfele Polaków. Czeka nas miesiąc lodowatego piekła i rachunki grozy
Nie chowajcie zimowych kurtek i przygotujcie się na finansowy wstrząs. Nadzieje na szybką wiosnę właśnie legły w gruzach. Najnowsze prognozy długoterminowe są bezlitosne: przed nami miesiąc ekstremalnych mrozów, jakich nie widzieliśmy od lat. Polskę skuje lód, a piece będą musiały pracować na najwyższych obrotach. Skutek będzie bolesny – koszty ogrzewania poszybują do rekordowych poziomów.

fot. Warszawa w Pigułce
Scenariusz pogodowy na najbliższe tygodnie brzmi jak wyrok. Potężne wyże baryczne zablokowały cyrkulację powietrza i aż do połowy lutego będą bezlitośnie wtłaczać do naszego kraju lodowate masy powietrza prosto z Arktyki. Sytuacja staje się krytyczna, zwłaszcza dla wschodniej części kraju, która znajdzie się w centrum tego mroźnego uderzenia.
Termometry pokażą minus 30 stopni. Wschód Polski w okowach lodu
Najtrudniejsze chwile czekają mieszkańców wschodnich województw. W najbliższym tygodniu słupki rtęci nocami i o poranku będą tam nurkować do -20, a lokalnie na północnym wschodzie nawet do -25 stopni Celsjusza. To jednak dopiero wstęp do prawdziwego ataku zimy.
Apogeum arktycznego chłodu nastąpi na przełomie stycznia i lutego. Wtedy na wschodnich krańcach Polski temperatura może spaść do przerażających -30 stopni. Co gorsza, mróz nie odpuści nawet w ciągu dnia. W najcieplejszym momencie doby termometry na wschodzie pokażą -13, a pod koniec miesiąca zaledwie -15 stopni. Średnia dobowa temperatura może przekroczyć rzadko spotykany próg -20 stopni, co oznacza ekstremalne wychłodzenie budynków.
Podział na Polskę A i B. Zachód jeszcze chwilę odetchnie
Pogoda brutalnie podzieli kraj. Podczas gdy wschód będzie walczył o przetrwanie w głębokim mrozie, mieszkańcy zachodu i południa są w nieco lepszej sytuacji. Tam jeszcze przez kilka dni popołudnia mogą przynieść dodatnie temperatury, a mróz będzie chwytał głównie nocami.
To jednak tylko cisza przed burzą, bo pod koniec miesiąca fala zimna dotrze także tam. Dopiero w pierwszej połowie lutego, choć nadal mroźnej, temperatury zaczną powoli rosnąć, rozpoczynając odwilż od zachodnich regionów.
Finansowa katastrofa. Rachunki wzrosną lawinowo
Ekstremalna pogoda to nie tylko utrudnienia w komunikacji i codzienna walka z zimnem. To przede wszystkim astronomiczne koszty utrzymania ciepła w domach. Konieczność intensywnego dogrzewania w obliczu tak niskich temperatur przełoży się na drastyczny wzrost zużycia paliw.
Jeśli styczeń okaże się najzimniejszym miesiącem od 16 lat, nasze portfele mocno to odczują. Eksperci biją na alarm: przy obecnych cenach energii, przedłużająca się fala mrozów może podbić łączne koszty ogrzewania w tym sezonie o 20-30 procent. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza to rachunki za prąd i gaz wyższe o co najmniej 70 do 100 złotych miesięcznie.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.