Brutalna napaść. Nastolatek miał zostać zaatakowany za rozmowę po ukraińsku
Prokuratura Rejonowa w Płocku prowadzi śledztwo w sprawie zdarzenia, do którego miało dojść pod koniec czerwca w autobusie komunikacji miejskiej. Według relacji 15-letniego obywatela Ukrainy oraz jego koleżanki, zostali oni zaatakowani przez dorosłego pasażera po tym, jak rozmawiali między sobą w języku ukraińskim.

Do incydentu miało dojść 27 czerwca w autobusie linii nr 3. Jak relacjonują nastolatkowie, ich rozmowa w języku ukraińskim miała wywołać reakcję jednego z pasażerów. Według ich wersji wydarzeń mężczyzna zwrócił się do nich słowami, że „w Polsce mówi się po polsku”, po czym sytuacja miała przerodzić się w agresję słowną i fizyczną.
15-latek twierdzi, że został uderzony otwartą dłonią w twarz. Z jego relacji wynika również, że po zatrzymaniu autobusu na przystanku Stanisławówka agresywny mężczyzna miał wypchnąć jego i towarzyszącą mu dziewczynę z pojazdu. Nastolatka przekazała, że mężczyzna używał wobec nich wulgaryzmów i zachowywał się agresywnie.
Rodzina chłopca przyznaje, że po tym zdarzeniu nastolatek boi się korzystać z komunikacji miejskiej i rozmawiać w swoim ojczystym języku. Matka 15-latka podkreśla, że od tamtej pory obawia się o bezpieczeństwo syna, a każda chwila, gdy nie odbiera telefonu, wywołuje u niej niepokój.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Płocku. Jak poinformował prokurator Marcin Policiewicz, wszczęto śledztwo dotyczące stosowania przemocy wobec małoletniego obywatela Ukrainy z powodu jego przynależności narodowej. Postępowanie obejmuje również zachowanie wobec towarzyszącej mu małoletniej obywatelki Ukrainy.
Śledczy wykonali już pierwsze czynności procesowe, w tym przesłuchanie przedstawiciela ustawowego pokrzywdzonego. Trwają działania mające na celu ustalenie i zatrzymanie sprawcy. Zabezpieczono również materiał z monitoringu autobusu, który ma pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzenia.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem art. 119 § 1 Kodeksu karnego, który dotyczy stosowania przemocy lub gróźb wobec osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu bezwyznaniowości. Przepis przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło w czasie, gdy – według najnowszych badań CBOS – zmieniają się społeczne nastroje dotyczące pomocy udzielanej uchodźcom z Ukrainy. Śledztwo ma wyjaśnić wszystkie okoliczności incydentu oraz ustalić odpowiedzialność osoby, która miała dopuścić się ataku.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.