Czy miłość może czekać za rogiem? [FELIETON]

Lampa nad progiem i krzesło, i drzwi – wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał.” To słowa znanej piosenki Skaldów, które idealnie wpisują się w przed walentynkową rzeczywistość. Czy nie macie wrażenia, że przed zbliżającym się 14 lutym wszystko na siłę chce nam wmówić, że z pewnością ktoś nas kocha, a jak nie – to pokocha (!), więc „Już dziś, chodź do nas i kup prezent na Walentynki!”?

Fot. Pixabay

Naszą podświadomość bombardują ostatnio romantyczne wystawy sklepowe, reklamy, natłok serduszek i Amorków. Czy to rzeczywiście ma na nas jakiś wpływ? Na to jak odbieramy                i postrzegamy miłość? W pewnej mierze na pewno. Są tacy, którym wyolbrzymianie Walentynek przeszkadza (w szczególności singlom), są też i tacy, dla których jest to dosyć ważne święto. Tym mniej szczęśliwym, chciałabym przedstawić jedną z historii, która zdarzyła się zupełnie niespodziewanie, a która może wlać w Wasze serca nadzieję na spotkanie drugiej połówki:

Był to dzień zakończenia roku szkolnego, który początkowo nie należał do najlepszych. Po całym szkolnym pożegnaniu marzyłam jedynie o tym, by wsiąść do pociągu i pojechać jak najszybciej do domu, jednak nawet to mi nie wyszło… Oczywiście, spóźniłam się na pociąg! Musiałam czekać na następny, a trzeba nadmienić, że pociągi Kolei Mazowieckich nie jeździły wtedy za często… Gdy w końcu nadjechał kolejny, zajęłam pierwsze lepsze miejsce. Po jakimś czasie naprzeciwko mnie usiadł chłopak z dziewczyną, zaciekle prowadząc ze sobą konwersację. Podminowało mnie to jeszcze bardziej, no bo nie każdy chciał słuchać ich rozmów! Jednak innego wyjścia nie było, ponieważ rozmawiali zbyt głośno. Pomyślałam, że pociąg ruszy to przestanę ich słyszeć, ale nic z tych rzeczy! Pociąg ruszył, a oni dyskutowali jeszcze głośniej! Po chwili, mimowolnie słuchałam opowiadanej przez chłopaka historii. Szczerzę, muszę przyznać, że wtedy to była jedyna rzecz, która poprawiła mi humor, bo to co mówił było naprawdę śmieszne. Zapomniałam się na tyle, że w jej kulminacyjnym momencie zaczęłam śmiać się razem z nimi! Dopiero po chwili zorientowałam się co właśnie zrobiłam i momentalnie odwróciłam głowę w stronę okna. Było mi strasznie głupio, bo wydało się, że ich podsłuchiwałam (chociaż ciężko było tego nie słyszeć!). Ich jednak ta sytuacja najwyraźniej rozbawiła, bo od tamtej pory cokolwiek mówili, kierowali w moją stronę. Mi jednak przestało być do śmiechu. Dwie stacje później dziewczyna wysiadła, a chłopak… wyciągnął do mnie rękę i się przedstawił. Moją pierwszą myślą było: „O Boże, no to dostanę pogadankę, że nie można podsłuchiwać innych w pociągu!  Ech, co za koszmarny dzień!” Czekałam na reprymendę, nie zwracając uwagi nawet na jego imię, kiedy mi się przedstawiał. Lecz chwila wyroku dość długo nie nadchodziła, Michał, bo tak się nazywał (przypomniało mi się, jak ta dziewczyna się do niego zwracała) opowiadał jak to dziś gorąco; o szkole, że się skończyła itp. Z początku mocno dziwiła mnie cała sytuacja, jednak z biegiem czasu zaczynała po prostu bawić, szczególnie wtedy jak zorientowałam się, że wygłoszenie mi ”kazania” nie było celem jego rozmowy.W końcu zaczęliśmy zbliżać się do miejscowości, z której pochodził. Byłam ciekawa jak sytuacja potoczy się dalej, w zasadzie nie tylko ja, podsłuchiwały nas starsze panie siedzące obok. W końcu tak jak przypuszczałam, Michał poprosił o dalszy kontakt, znaleźliśmy się przy pomocy Facebook’a. A nasze pierwsze spotkanie odbyło się na koncercie w ramach Światowych Dni Młodzieży. 🙂

Ta sytuacja jest przykładem na to, że nawet początkowo zapowiadający się zły dzień, może okazać się najlepszym w Waszym życiu. Myślę, że Walentynki mogą być dobrą wymówką do zaczęcia nowej znajomości, np. tak jak w tej historii: w pociągu czy w autobusie. A te wszystkie, czasami tandetne dekoracje mogą Wam w tym jeszcze dopomóc. Wystarczy trochę odwagi! Chłopaki, bierzcie przykład z Michała! Mam nadzieję, że w pewnego dnia Walentynki dla każdego będą wyjątkowym dniem, bo rzeczywiście miłość często czeka na nas tuż za rogiem…

Autor: Justyna Rudnik

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl