Czytelnik przytacza wstrząsającą historię. Agresywny pies bez kagańca i smyczy rozszarpał kota. Właścicielka bezradna

Mieszkaniec osiedla Górczewska przesłał nam wstrząsającą historię, jaka wydarzyła się na osiedlu. Zwraca uwagę na puszczone wolno psy, w szczególności jednego, który nie słucha się właścicielki i który zamordował ostatnio kota. Pies nadal puszczany jest bez jakiekolwiek kontroli.

Fot. Czytelnik

Wiadomość skierowana jest do wszystkich właścicieli kotów wychodzących i chodzących samopas, oraz do właścicieli, opiekunów psów, a w szczególności do jednej Pani mieszkanki naszego osiedla Górczewska, która jest właścicielką dwóch psów: jeden w typie owczarka w kolorze rudawym, a drugi w typie setera irlandzkiego w kolorze biało-brązowym.

Szanowna Pani, zacznę od tego, że znamy się z widzenia ze spacerów z naszymi psami, i z tego co często widzę Pani psy biegają bez smyczy. Sam doświadczyłem, ja i mój pies, kiedy to jeden z Pani psów podbiegł do nas i próbował w niewłaściwy sposób zaczepić mojego psa, ale odpowiednia moja reakcja sprawiła, że pies jednak zrezygnował i sobie poszedł. Oczywiście wtedy wołała Pani psa , ale bezskutecznie. Później za kilka miesięcy była dokładnie taka sama sytuacja: pies bez smyczy, bez żadnej Pani kontroli i nie dający sie odwołać. A pamiętajmy że na spacerach jest dużo psów z różnymi problemami, a w szczególności chodzi mi tu o psy lękliwe i po przejściach.

Wczoraj w godzinach wieczornych było po godzinie 19stej na ulicy #Kossutha. Jeden z Pani psów (w typie owczarka) bez smyczy, kilka dobrych minut szczekał, bo wypatrzył pod samochodem kota. Pies ponownie bez żadnej kontroli, bez smyczy i gdzie Pani wtedy była??? Pani się pojawiła i zamiast zapiąć psa na smycz, uspokoić i odejść to pozwoliła Pani na kontynuację rozszczekanego psa i rezultat był tragiczny w skutkach. Kot w popłochu chciał uciec ale niestety pies był szybszy i złapał kota. Rzucił nim o ziemię, z tego co pamiętam wykonał dwa takie ruchy. Zanim ludzie dobiegli i ja to już było za późno. Wtedy Pani stwierdziła że: chyba jednak zapnę go na smycz. Nie udzieliła Pani żadnej pomocy kotu, nie zabezpieczyła Pani kota. Wiem było dużo nerwów i krzyków być może niepotrzebnych. W obecnej sytuacji zadzwoniliśmy na policję żeby jakoś nam w tej sprawie pomogli. Szanowny Pan który odebrał telefon powiedział, że to wina kota ponieważ jest to kot wolno żyjący. Czyli psy mogą biegać bez kontroli i mordować inne zwierzaki w tym przypadku kota? Pan policjant też został poinformowany, że pies był bez smyczy, bez kontroli właściciela. Pana odpowiedz była taka że psy mogą biegać bez smyczy i kagańca. I tu trzeba Panu przyznać rację ale przepisy mówią jasno….- Art. 10a ust. 3 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U.2020.638) zgodnie z którym „zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.”

– Art. 77 ustawy z dnia z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz.U.2021.281):
1. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
2. Kto dopuszcza się czynu określonego w 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka,
podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

Smutny finał historii

W ostateczności interwencja nie została podjęta. Sytuacja dalej potoczyła się tak że razem z moim wujkiem zanieśliśmy kociaka do pobliskiego weterynarza Bemovet i tam spotkaliśmy kobiety anioły pani z recepcji i pani lekarz weterynarz, które mimo zamknięcia gabinetu wyraziły chęć pomocy. Pani lekarz weterynarz mimo, że kociak był nieprzytomny zbadała i stwierdziła zgon i potwierdziła, że kot zmarł na skutek uderzenia o ziemię. Natomiast pani z recepcji dzwoniła na straż miejską, aby zabrali kociaka po czym zaczęła się spychologia i proszę dzwonić tu, proszę dzwonić tu i rezultat był taki, że nikt nie przyjechał i nie zabrał kota do utylizacji. Pani weterynarz odpowiednio zabezpieczyła kociaka i podjęła się dalszych działań, za co bardzo dziękujemy.

Jeszcze kilka słów do Pani właścicielki psów. Jedyne co w tej sytuacji mogę zrobić to bardzo Panią proszę, aby Pani udała się ze swoimi psami do behawiorysty i popracowała nad problemem jaki macie. Z tego co wiem to u nas w Parku Górczewska w weekendy odbywają sie zajęcia dla psów i może warto podejść i zapytać czy mogliby pomóc, a jak nie to poszukać behawiorysty, który zna sie na tego typu zrachowaniach u psów. Bo chyba każdy z właścicieli i opiekunów psów chce, aby spacery były miłe, fajne, spokojne, a nie stresowe i pełne nerwicy. Pani psy tez mają dużo energii i może pomyśli Pani nad jakimś sportem typu agility czy frisbee, są to bardzo ciekawe aktywności dla piesków, jak i ich właścicieli. Pamiętajmy też, że cała Warszawa objęta jest obszarem zagrożonym wścieklizną. Pozdrawiam serdecznie.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.