Dino szturmuje Warszawę, na początek 3 sklepy. Wiemy, gdzie powstają nowe markety polskiego giganta i kiedy zrobimy w nich zakupy
To jedna z najbardziej wyczekiwanych premier handlowych w stolicy ostatnich lat. Sieć Dino, która do tej pory omijała szerokim łukiem ścisłe centrum Warszawy, w końcu wchodzi do gry. Choć budynki już rosną, a ogłoszenia o pracę zalały portale, na pierwsze zakupy musimy jeszcze chwilę poczekać. Gdzie dokładnie powstaną nowe placówki i dlaczego polski „dinozaur” kazał na siebie tak długo czekać mieszkańcom Wilanowa, Pragi i Wesołej? Sprawdzamy stan prac.

Fot. Shutterstock
Wielkie oczekiwanie na polski handel w stolicy
Przez lata mieszkańcy Warszawy mogli patrzeć na dynamiczny rozwój sieci Dino Polska jedynie z perspektywy weekendowych wyjazdów za miasto. Czerwone logo z charakterystycznym dinozaurem stało się nieodłącznym elementem krajobrazu polskich miasteczek i wsi, jednak stolica pozostawała białą plamą na mapie ekspansji firmy założonej przez Tomasza Biernackiego. Teraz sytuacja ulega diametralnej zmianie. Inwestor zdecydował się na odważny krok i wejście na najtrudniejszy, najbardziej nasycony rynek w Polsce.
Warto jednak ostudzić emocje – mimo że w niektórych lokalizacjach widać już gotowe bryły budynków, żaden z warszawskich sklepów Dino nie został jeszcze otwarty dla klientów. Mamy do czynienia z fazą intensywnych przygotowań, odbiorów technicznych oraz rekrutacji personelu. To moment „ciszy przed burzą”, który zwiastuje spore przetasowania na lokalnym rynku handlowym. Biedronka i Lidl, które dotychczas dzieliły między siebie warszawski tort, zyskują potężnego konkurenta, który słynie z tego, że gdy już otwiera drzwi, robi to z rozmachem i konkretną ofertą.
Wilanów: Budynek stoi. Kiedy otwarcie przy Sytej?
Najbardziej zaawansowane prace obserwujemy w prestiżowym Wilanowie. To właśnie tutaj, w rejonie tzw. Zielonego Wilanowa (Zawady), powstaje pierwszy bastion Dino w stolicy. Lokalizacja przy rondzie u zbiegu ulic Sytej i Jarej nie jest przypadkowa – to dynamicznie rozwijająca się część dzielnicy, gdzie wciąż brakuje dużych operatorów spożywczych, a mieszkańcy skazani są na mniejsze sklepy typu convenience lub wyprawy do centrum handlowego.
Obiekt o imponującej kubaturze 4223 metrów jest już w zasadzie gotowy pod względem konstrukcyjnym. Mieszkańcy Zawad widzą bryłę, która wpisuje się w krajobraz, jednak wejście do środka wciąż jest niemożliwe. Trwają procedury odbiorcze oraz prace wykończeniowe wewnątrz. To typowy dla Dino schemat działania: szybka budowa (często na własnym gruncie), a następnie dopięcie kwestii formalnych. Termin otwarcia określany jest jako „lada moment”, co w branży budowlanej i handlowej może oznaczać zarówno kilka dni, jak i kilka tygodni, w zależności od szybkości działania urzędów wydających pozwolenia na użytkowanie. Na razie wiadomo, ze otwarcie nastąpi jeszcze w styczniu.
Praga-Północ: Rekrutacja w toku, czyli start coraz bliżej
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja na prawym brzegu Wisły. Dino celuje w samo serce Pragi-Północ, planując otwarcie sklepu przy ulicy Kijowskiej 1. To lokalizacja strategiczna, tuż przy Dworcu Wschodnim, w miejscu o gigantycznym natężeniu ruchu pieszego i kołowego. Jednak i tutaj entuzjaści zakupów muszą uzbroić się w cierpliwość.
Sieć intensywnie poszukuje pracowników na stanowiska kasjer-sprzedawca. Proces kompletowania załogi zazwyczaj rozpoczyna się na kilka tygodni przed planowanym otwarciem. Nowi pracownicy muszą przejść szkolenia (często w innych, już działających placówkach pod Warszawą), zapoznać się ze standardami firmy i przygotować sklep na przyjęcie towaru.
Dla mieszkańców Pragi to sygnał, że otwarcie jest bliskie, ale nie tak bliskie, jak na Wilanowie. Lokalizacja przy Kijowskiej będzie prawdopodobnie jednym z najbardziej obleganych punktów w całej sieci, dlatego odpowiednie przygotowanie logistyczne i kadrowe jest tu kluczowe.
Wesoła: Plany na papierze i w terenie
Trzecim przyczółkiem, o którym wiemy, jest Wesoła, a konkretnie osiedle Stara Miłosna. Planowany market ma powstać przy ul. Gościniec 79. Tutaj perspektywa zrobienia zakupów jest najodleglejsza w porównaniu do Wilanowa czy Pragi. Mówimy o lokalizacji w pobliżu restauracji McDonald’s i stacji benzynowej, co wpisuje się w strategię łapania klienta zmotoryzowanego.
W przypadku tej lokalizacji mówimy o fazie planowania i realizacji, a nie o gotowym do otwarcia sklepie. Co prawda budowa już ruszyła, nie jest więc tak, że nic tam się nie dzieje. Mieszkańcy Starej Miłosnej muszą więc uzbroić się w największe pokłady cierpliwości. Zanim przy Gościńcu 79 zaparkują pierwsze samochody klientów, minie jeszcze sporo czasu. Niemniej jednak, samo potwierdzenie tej lokalizacji jest ważną informacją dla lokalnej społeczności, która zyska alternatywę dla obecnych tam dyskontów.
Dino każe na siebie czekać. Strategia „krok po kroku”
Opóźnienia w otwarciach lub długi czas oczekiwania od momentu „wbicia łopaty” do przecięcia wstęgi nie wynikają z opieszałości, lecz ze specyficznej strategii biznesowej firmy. Dino Polska, w przeciwieństwie do wielu konkurentów, stawia na posiadanie nieruchomości na własność. To wydłuża proces inwestycyjny (zakup działki, pozwolenia na budowę, budowa od zera), ale w długim terminie daje ogromną przewagę – brak konieczności płacenia czynszu wynajmującym.
Wchodząc do Warszawy, Dino zderza się z biurokratyczną machiną stolicy, która bywa bardziej skomplikowana niż w mniejszych gminach. Uzyskanie zgód środowiskowych, uzgodnienia drogowe (zwłaszcza przy tak ruchliwych ulicach jak Syta czy Kijowska) czy odbiory strażackie – to wszystko trwa. Firma Tomasza Biernackiego słynie jednak z konsekwencji. Jeśli sklep „ma powstać”, to powstanie, a jego otwarcie będzie dopięte na ostatni guzik. Właśnie dlatego nie widzimy „półotwartych” placówek – sieć uruchamia sprzedaż dopiero wtedy, gdy wszystko, od lady mięsnej po system kasowy, działa perfekcyjnie.
Co tak naprawdę oferuje Dino i dlaczego warto czekać?
Skoro sklepy są jeszcze zamknięte, warto zastanowić się, na co tak naprawdę czekają warszawiacy. Czy kolejny market jest nam w ogóle potrzebny? Fenomen Dino opiera się na kilku filarach, które odróżniają tę sieć od konkurencji.
Przede wszystkim – tradycyjne stoisko mięsne. To element, który w formacie dyskontowym niemal zanikł na rzecz mięsa paczkowanego hermetycznie. Dino idzie pod prąd: w każdym sklepie znajduje się lada z obsługą, gdzie można kupić wędliny, mięso i sery na wagę. Produkty te pochodzą w dużej mierze z zakładów mięsnych Agro-Rydzyna, należących do grupy kapitałowej Dino. Dla wielu klientów, przyzwyczajonych do jakości „jak z dawnych lat”, jest to argument decydujący. Możliwość poproszenia o konkretny kawałek schabu czy dziesięć plasterków szynki, a nie kupowanie kota w worku, to powrót do korzeni handlu, który w Warszawie jest towarem deficytowym (dostępnym głównie w drogich delikatesach lub na bazarach).
Drugim aspektem jest standaryzacja i kompaktowość. Sklepy Dino są mniejsze niż typowe hipermarkety, co sprzyja szybkim zakupom. Nie trzeba przemierzać kilometrów alejek, by kupić chleb i mleko. Asortyment jest skondensowany, obejmuje ok. 5 tysięcy pozycji (głównie markowe produkty oraz marki własne), co w zupełności wystarcza do zaspokojenia tygodniowych potrzeb rodziny.
Dla wielu równie ważnym czynnikiem jest wspieranie polskiej firmy. Głównym udziałowcem firmy jest jej założyciel, Tomasz Biernacki. Obserwujemy starcie polskiego kapitału z zagranicznymi potęgami. Jeronimo Martins (właściciel Biedronki) i Schwarz Group (właściciel Lidla i Kauflandu) od lat dominują w stolicy. Pojawienie się silnego, polskiego gracza, notowanego na WIG20, to dowód na to, że rodzimy biznes dorósł do rywalizacji na najwyższym poziomie.
Co to oznacza dla Ciebie?
Choć fizycznie nie wejdziesz jeszcze do środka warszawskich sklepów Dino, sama zapowiedź ich otwarcia i postępujące prace mają już teraz konkretne przełożenie na Twoją codzienność i przyszłe planowanie domowego budżetu.
Oto kluczowe wnioski dla mieszkańców Warszawy:
- Przygotuj się na lokalną wojnę cenową. To najważniejszy punkt. Sklepy konkurencyjne (Biedronka, Lidl, Stokrotka) położone w pobliżu budowanych placówek Dino, z pewnością nie będą czekać z założonymi rękami. Możesz spodziewać się agresywnych promocji i obniżek cen w okolicznych marketach jeszcze przed otwarciem Dino. Konkurencja będzie chciała „przywiązać” do siebie klienta, zanim ten sprawdzi nową ofertę. Śledź gazetki promocyjne!
- Obserwuj rynek pracy. Jeśli szukasz zatrudnienia lub znasz kogoś, kto chce zmienić pracę, to jest ten moment. Rekrutacja do sklepu przy Kijowskiej trwa, a wkrótce ruszą kolejne nabory (Wilanów, Wesoła). Praca w nowo otwieranym punkcie daje często szansę na szybszy awans, bo struktury dopiero się tworzą.
- Sklep będzie blisko, możesz obserwować ceny. Jeśli mieszkasz na Zawadach lub w Starej Miłosnej, możesz planować już logistykę zakupową. Wkrótce będziesz miał również alternatywę w postaci „sklepu sąsiedzkiego” o standardzie supermarketu. Zawsze będzie mozna porównać ceny i kupić tam, gdzie jest taniej i świeżej.
- Nieruchomości mogą zyskać na wartości. To może brzmieć zaskakująco, ale bliskość dobrze zaopatrzonego, markowego sklepu spożywczego jest czynnikiem podnoszącym atrakcyjność mieszkań na wynajem i na sprzedaż. „Sklep pod nosem” to w ogłoszeniach deweloperskich duży atut. Mieszkańcy Zielonego Wilanowa mogą na tym skorzystać.
- Utrudnienia w ruchu (przejściowe). Trwające prace wykończeniowe i przyszłe dostawy towaru mogą generować chwilowe utrudnienia w rejonie ul. Sytej czy Kijowskiej. Warto mieć to na uwadze, planując poranne dojazdy, zwłaszcza w dniu wielkiego otwarcia, które z pewnością przyciągnie tłumy ciekawskich.
Dino w Warszawie jest już faktem budowlanym i rekrutacyjnym, ale jeszcze nie handlowym. Drzwi są zamknięte, półki czekają na zatowarowanie, a systemy na pierwsze logowanie kasjerów. Pozostaje nam obserwować postępy prac i wypatrywać balonów zwiastujących wielkie otwarcie.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.