Do 19 tysięcy osób przyszedł rachunek, którego nikt się nie spodziewał. Urząd skarbowy sprawdził i wysłał nakaz
Mieszkałeś w swoim mieszkaniu, byłeś tam zameldowany od lat, sprzedałeś je i miałeś pewność, że podatku nie zapłacisz? Urzędy skarbowe żądają dziś od takich osób kwot od kilkudziesięciu tysięcy do 250 tysięcy złotych. Powodem jest jeden dokument, o którego istnieniu większość z nich nigdy nie usłyszała.

Warunek zameldowania spełnili wszyscy, o drugim nikt ich nie poinformował
Ulga meldunkowa obowiązywała krótko, bo dotyczyła nieruchomości nabytych w latach 2007-2008, i zastąpiła wcześniejszą ulgę mieszkaniową. Zasada wydawała się prosta: kto był zameldowany na pobyt stały w sprzedawanym mieszkaniu lub domu przez co najmniej 12 miesięcy, ten nie płacił 19-procentowego podatku od sprzedaży. Tak brzmiał komunikat, który docierał do ludzi i tak rozumiała ten przepis zdecydowana większość sprzedających.
Drugi warunek ukryto w przepisach przejściowych i polegał na złożeniu w urzędzie skarbowym odrębnego oświadczenia o spełnieniu warunków zwolnienia. Nie wynikał z samego przepisu o uldze, tylko z ustawy zmieniającej, a notariusze nie mieli obowiązku o nim informować. W efekcie ludzie wychodzili od notariusza w przekonaniu, że sprawa jest zamknięta, a o istnieniu zaległości dowiadywali się po latach, kiedy urząd skarbowy wszczynał postępowanie.
Absurd tej konstrukcji trafnie opisał w swoim stanowisku Rzecznik Praw Obywatelskich, zwracając uwagę, że ustawodawca nie powinien zobowiązywać podatnika do informowania organu o faktach, które fiskus może zweryfikować samodzielnie. Okres zameldowania da się sprawdzić chociażby w rejestrze PESEL, więc wymóg oświadczenia był w ocenie Rzecznika zbędny i nie spełniał konstytucyjnego testu proporcjonalności.
Trybunał przyznał rację podatnikom, ale wyrok nie trafił do Dziennika Ustaw
9 lipca 2025 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę konstytucyjną złożoną jeszcze w 2018 r. i orzekł w sprawie o sygnaturze SK 64/20. Uznał, że art. 21 ust. 21 w związku z art. 21 ust. 1 pkt 126 lit. c ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2007 r. do 31 grudnia 2008 r., w związku z art. 8 ust. 1 i 3 ustawy zmieniającej, jest niezgodny z Konstytucją w zakresie, w jakim uzależnia skorzystanie ze zwolnienia od złożenia oświadczenia o zameldowaniu.
Dla poszkodowanych powinien to być koniec sprawy. Nie jest, ponieważ wyrok do dziś nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw. Bez publikacji nie rozpoczyna biegu miesięczny termin na złożenie wniosku o wznowienie postępowania, przewidziany w art. 241 § 2 pkt 2 Ordynacji podatkowej, a organy podatkowe odmawiają wznawiania spraw, powołując się właśnie na ten brak. W jednym z rozstrzygnięć zgłoszonych do Biura RPO wprost wskazano, że wyrok ukazał się na stronie internetowej Trybunału, a nie w organie urzędowym, jakim jest Dziennik Ustaw.
Sytuację komplikuje spór o sam wyrok. Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał się z postępowania przed Trybunałem, uznając, że skład orzekający był nieprawidłowo obsadzony, jednocześnie jednak ocenił orzeczenie jako merytorycznie słuszne i zasługujące na aprobatę. To rozdzielenie oceny prawnej od oceny składu przewija się przez całą sprawę i jest powodem, dla którego podatnicy tkwią w zawieszeniu.
Sądy administracyjne orzekają rozbieżnie, a wnioski o wznowienie są odrzucane
Praktyka sądowa póki co nie sprzyja poszkodowanym. Naczelny Sąd Administracyjny postanowieniem z 18 marca 2026 r., sygn. akt II FSK 982/25, odrzucił skargę o wznowienie postępowania w sprawie ulgi meldunkowej. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku 11 marca 2026 r. oddalił dwie skargi w sprawach o sygnaturach I SA/Gd 992/25 oraz I SA/Gd 993/25. Argumentacja jest za każdym razem ta sama: dopóki wyrok nie został ogłoszony, wniosek o wznowienie jest przedwczesny, a więc nieskuteczny.
Linia orzecznicza nie jest jednak jednolita, bo odmienne stanowisko zajął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Podnoszony jest też argument, że przepisy uznane przez Trybunał za niezgodne z Konstytucją tracą domniemanie konstytucyjności już z chwilą publicznego ogłoszenia wyroku, a organy państwa powinny od tego momentu powstrzymać się od ich stosowania. Rozbieżność między sądami oznacza w praktyce, że wynik sprawy zależy dziś od tego, gdzie została wniesiona.
Do tego dochodzi kwestia przedawnienia. Zobowiązania podatkowe z lat 2007-2008 dawno przekroczyły standardowe terminy, ale część spraw toczy się na podstawie decyzji, które stały się ostateczne, a część została zawieszona albo przerwana czynnościami egzekucyjnymi. Osobom, które podatek już zapłaciły, przedawnienie nie pomaga w niczym, bo ich problemem jest odzyskanie pieniędzy, a nie obrona przed żądaniem zapłaty.
Resort finansów nie przewiduje specjalnych rozwiązań, Rzecznik pisze kolejne wystąpienia
Ministerstwo Finansów i Gospodarki poinformowało, że nie przewiduje wprowadzenia szczególnych rozwiązań dla osób, które nie skorzystały z ulgi meldunkowej wyłącznie z powodu niezłożenia wymaganego oświadczenia. Wcześniej resort odpowiadał, że analizuje skutki prawne wyroku i że analiza nie została zakończona, a decyzje nie zapadły.
Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek wystąpił w tej sprawie do ministra finansów i gospodarki kilkukrotnie, ostatnio pismem z 29 maja 2026 r., w którym poprosił o ponowne rozpatrzenie stanowiska. Argument Rzecznika jest jeden i powtarza się w każdym z tych pism: obywatele będący adresatami niekonstytucyjnych regulacji nie mogą ponosić negatywnych skutków sporu o moc prawną orzeczeń Trybunału, a obowiązkiem władzy publicznej jest naprawienie skutków niekonstytucyjności niezależnie od tego sporu.
Skala pojedynczych krzywd bywa przy tym trudna do pogodzenia z abstrakcyjnym charakterem tego sporu. W jednej ze spraw opisanych w wystąpieniach Rzecznika emeryci zapłacili łącznie 112 tys. zł podatku i kosztów, a jedno z nich przez 4 lata pozostawało pod egzekucją komorniczą prowadzoną z emerytury.
W stolicy kwoty są najwyższe, bo lata 2007-2008 to szczyt boomu mieszkaniowego
Warszawa jest w tej sprawie miejscem szczególnym z powodów czysto arytmetycznych. Lata 2007 i 2008 to szczyt hossy na rynku mieszkaniowym, a ceny w stolicy były wtedy najwyższe w Polsce i wielokrotnie przewyższały te w mniejszych miastach. Ponieważ podatek liczony jest od wartości transakcji, ta sama pomyłka formalna kosztuje dziś mieszkańca Warszawy nieporównanie więcej niż osobę, która sprzedała wtedy mieszkanie w mniejszej miejscowości.
To także miasto, w którym w tamtych latach kupowano i sprzedawano mieszkania najintensywniej, często z kredytami zaciąganymi we frankach szwajcarskich. Osoby, które w 2007 lub 2008 r. sprzedały mieszkanie na Ursynowie, Bemowie czy Mokotowie i przeprowadziły się do większego lokalu, mogły przez lata nie mieć pojęcia, że urząd uznaje ich zwolnienie za nieskuteczne. Kwoty rzędu stu kilkudziesięciu tysięcy złotych, o których mowa w tej sprawie, to przy stołecznych cenach z tamtego okresu zwyczajna arytmetyka, a nie przypadek skrajny.
Co można zrobić dziś, gdy urząd odmawia wznowienia?
Podstawowa rzecz to ustalenie, na jakim etapie znajduje się własna sprawa, bo od tego zależy wszystko inne. Inaczej wygląda sytuacja osoby, wobec której postępowanie dopiero się toczy, inaczej tej, która ma już ostateczną decyzję, a jeszcze inaczej tej, która podatek zapłaciła i chce go odzyskać. W każdym z tych przypadków punktem wyjścia jest komplet dokumentów: decyzja urzędu, dowody wpłat, akt notarialny sprzedaży oraz potwierdzenie okresu zameldowania.
Wniosek o wznowienie postępowania, składany na podstawie art. 240 i następnych Ordynacji podatkowej, jest dziś odrzucany przez większość organów i sądów z powodu braku publikacji wyroku. Nie oznacza to jednak, że nie warto go składać, ponieważ orzecznictwo pozostaje rozbieżne, a każda odmowa może być zaskarżona. Osoby, które takiego wniosku nie składały, powinny natomiast śledzić Dziennik Ustaw: publikacja wyroku uruchomi miesięczny termin, a jego przekroczenie oznacza utratę tej drogi.
Sprawę można też zgłosić do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, które prowadzi ją od lat i gromadzi sygnały od poszkodowanych. Zgłoszenie jest bezpłatne, nie wymaga pełnomocnika i nie wyklucza równoległego prowadzenia własnego postępowania. Przy kwotach idących w setki tysięcy złotych sensowna jest jednak także konsultacja z doradcą podatkowym specjalizującym się w tym konkretnym zagadnieniu, bo strategia zależy od etapu sprawy, a nieodwracalnych błędów procesowych da się tu popełnić kilka.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.