„Donald Tusk” na Zalando „sprzedaje kurtki”. Internauci zszokowani, zdjęcie modela wiralem
Jedno zdjęcie produktowe zatrzymało ostatnio niejedną osobę w połowie gestu przewijania ekranu – bo model prezentujący granatową wiatrówkę marki Ellesse łudząco przypomina premiera Donalda Tuska. Algorytm rekomendacji tego nie zaplanował, ale trudno sobie wyobrazić lepszy viral.

Kurtka wiosenna, czapka z daszkiem i te charakterystyczne rysy
Zdjęcie, które krąży po sieci, pochodzi ze standardowej sesji produktowej dla platformy Zalando. Prezentowana jest na nim wiatrówka marki Ellesse – granatowa, z kapturem, z charakterystycznym logo marki na piersi i półsuwakiem przy dekolcie. Model ma na sobie do kompletu niebieskie jeansy i czapkę z daszkiem z motywem dolara. Całość to typowe zdjęcie katalogowe – białe tło, neutralna poza, ręka lekko opuszczona.
Tyle że twarz modela sprawiła, że część oglądających zrobiła podwójne spojrzenie na ekran. Wyraziste rysy, charakterystyczny układ brwi, kształt twarzy – skojarzenie z premierem Donaldem Tuskiem pojawia się niemal natychmiast i, co najważniejsze, nie chce zniknąć przy kolejnym spojrzeniu. Efekt jest na tyle silny, że zdjęcie zaczęło żyć własnym życiem poza stroną sklepu.
„Rzułty” papież też nie dał rady. Tusk na Zalando wygrywa
Internet ma swoją hierarchię absurdów. Kilka tygodni temu sieć żyła wygenerowanym przez AI wizerunkiem papieża w żółtej puchowej kurtce – „rzułty papież” stał się jednym z tych memów, które przekroczyły bariery pokoleniowe i znalazły się nawet w serwisach informacyjnych. Teraz przyszedł czas na coś, co żadna sztuczna inteligencja nie wygenerowała – bo nie musiała. Algorytm Zalando podał ten obrazek zupełnie bezwiednie, a ludzki mózg zrobił resztę.
Zjawisko jest dobrze znane psychologom poznawczym: twarz to jeden z obiektów, których mózg szuka aktywnie i automatycznie, nawet tam, gdzie jej nie ma. Kiedy już ją znajdzie – a tym bardziej kiedy twarz realnie do kogoś podobna – trudno „odzobaczyć” skojarzenie. Model na Zalando po prostu ma pecha, że jego rysy wpadają w ten sam wzorzec, który mózg natychmiast kojarzy z premierem.

Ellesse, Zalando i reklama, której nikt nie zamawiał
Marka Ellesse istnieje od 1959 roku – założył ją włoski przedsiębiorca Leonardo Servadio w Perugii, a nazwa jest fonetycznym zapisem jego inicjałów (L.S.). Marka zaczynała od odzieży narciarskiej, przez lata stała się symbolem lat 80. i stylu sportowego, by w ostatnich dekadach wrócić do łask jako tzw. heritage brand – coś między nostalgią a streetwearem.
Granatowa wiatrówka z wirusowego zdjęcia jest aktualnie dostępna na Zalando w 2 wersjach kolorystycznych: ciemnoniebieskiej i czarnej. Cena ani dostępność rozmiarów nie były dotychczas głównym tematem rozmów o tym produkcie – bo trudno przebić się przez skojarzenie z premierem. Specjaliści od marketingu mają na takie przypadki osobny termin: earned media – czyli rozgłos, którego nie można kupić, bo pojawia się sam.
Zalando nie skomentowało sprawy. Ellesse również milczy. Model, którego twarz stała się przyczyną całego zamieszania, prawdopodobnie nie wie, że jest bohaterem dnia w polskim internecie.
Premier też nie kupuje tak kurtki. Albo kupuje?
Biuro prasowe Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie wydało jak dotąd oświadczenia w kwestii wiatrówek Ellesse ani swojego stosunku do zakupów na Zalando. Donald Tusk jest politykiem z długim stażem i pewnie widział w życiu różne rzeczy – ale bycie sobowtórem modela w katalogu odzieżowym to nowe terytorium nawet dla niego.
Można spekulować, czy premier w ogóle scrolluje platformy modowe. Wiadomo natomiast, że lubi dobrze wyglądać – jego stylizacje są regularnie komentowane, a dobór marynarek i krawatów analizowany przez media ze śmiertelną powagą. Granatowa wiatrówka z kapturem i czapka z daszkiem z motywem dolara – to akurat nieoczywisty kierunek dla szefa rządu. Choć kto wie, może byłoby to dobre wyjście z wizerunkowego pata: „Kupiłem ją, bo mi się spodobała”. Taka odpowiedź zamknęłaby dyskusję szybciej niż jakiekolwiek konferencja prasowa.
Żyjemy w czasach, gdy każdy nagłówek coś od nas chce: żebyśmy się bali, złościli, działali. Zdjęcie produktowe na Zalando nie chce nic. Nie ma w nim żadnego komunikatu politycznego, żadnej prowokacji, żadnego przekazu – jest tylko model w kurtce i nasze własne mózgi, które robią swoje. I właśnie dlatego ta historia rozeszła się szybciej niż niejeden wywiad z prawdziwym premierem.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.