Drgawki, apatia, gorączka, dyszenie. Kolejny pies zatruty! Tym razem na Woli, blisko centrum!

„Piszę do Państwa z prośbą o poruszenie tematu dotyczącego rozrzucania pokarmu wraz z trutkami, bądź innymi toksycznymi związkami chemicznymi. Chciałabym ostrzec właścicieli czworonogów przed panującym niebezpieczeństwem na wybiegu przy ulicy Ogrodowej w Warszawie” – pisze nasza Czytelniczka Agata.

Fot. Czytelniczka Agata

„Dramat zaczął się w sobotę 2.03 kiedy to wchodząc do mieszkania po pracy ujrzałam swojego drżącego psa. Dzień wcześniej byłam z nim ok.21 na w/w placyku dla psów. Niestety mój pies coś na nim zjadł… I się zaczęło… biegunka, wymioty po wypiciu wody, oddawanie moczu z krwią w domu, drgawki, apatia, gorączka, dyszenie, totalne osłabienie….

Na następny dzień pobiegłam z nim do weterynarza… dostał kroplówkę podskórną i odpowiednie leki… Niestety musiałam udać się z nim wieczorem do kliniki 24h/7, ponieważ po lekach przeciwwymiotnych zaczął wymiotować.
Tam zrobiono mu RTG, zmieniono lekarstwa na silniejsze oraz podano dożylnie kroplówkę… odratowano mojego psa.

Niestety 4.03 rano dowiedziałam się, że wyniki krwi… są bardzo złe. A w najgorszym stanie są parametry nerkowe… również leukocyty, erytrocyty, albuminy i inne parametry. Po 1.5 podawania kroplówek…odpowiednich lekarstw.. ponownie pobrano mu krew. Niestety wyniki krwi znowu się pogorszyły… nasza lekarka prowadząca powiedziała, że takie parametry wskazują na zatrucie toksyną. Ponieważ jeszcze miesiąc temu mieliśmy robione zarówno usg jamy brzusznej- które wykazało że nerki są w stanie dobrym i nie ma się o co przyczepić, oraz analizę krwi gdzie parametry nerkowe były w normie!!!

Wysłano nas do nefrologa, który potwierdza zapatrzona niewydolność nerek od tego zjedzonego świństwa!!!!!!!

Mój pies od ponad tygodnia jest faszerowany lekami, miał już „milion” wenflonów, badań, zastrzyków. A wszystko to przez jakiegoś zwyrodnialca, który nie cierpi zwierząt !!!
Średnio codziennie muszę przyczepić nową kartkę na wybiegu z ostrzeżeniem „ktoś truje nasze psy!”, ponieważ stale jest zrywana. Całe szczęście, że niektórzy pojmują powagę sytuacji i nie wchodzą na wybieg… Niestety są też tacy, którzy przeczytali informacje i wchodzą na wybieg że swoimi pupilami tym samym narażając ich na niebezpieczeństwo !!!!!
O mały włos i starciłabym swojego psa! Dopiero 2 dni temu zjadł pierwszy porządny posiłek. Schudł, dalej chodzi smutny, dużo śpi i jeszcze nie ma siły chodzić,

Dziękuję serdecznie za pomoc!”

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.