Dziennikarz o jeździe 250 km/h: „To był żart. Byłem gwiazdą TVP”

W ostatnim czasie w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie Kuby Wojewódzkiego, na którym widać było licznik wskazujący prędkość 250km/h. Sprawą szybko zajęła się policja. Jak teraz tłumaczy dziennikarz, wszystko było żartem.

Fot. Pixabay

Kilkanaście dni temu Kuba Wojewódzki opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym prędkościomierz jego Ferrari wskazywał prędkość 250 km/h. Jak się okazało, sprawa wywołała spore kontrowersje. W rozmowie z PAP rzecznik Komendy Stołecznej Policji przekazał, że wszczęto czynności sprawdzające w związku z możliwością popełniania przestępstwa.

Sprawą, poza policją i Telewizją Polską, zajęło się również  Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wiceszef resortu opublikował na Twitterze wpis krytykujący Kubę Wojewódzkiego. Zaznaczył, że bycie celebrytą nie zapewnia bezkarności, a jazda z taką prędkością to szukanie nieszczęścia.

Wtedy Wojewódzki opublikował kolejny post. Tym razem licznik pokazywał absurdalną liczbę 666 km/h. Dopiero wczoraj podczas emisji swojego programu, dziennikarz wytłumaczył się z publikowanych treści. Zaznaczył, że jeden i drugi wpis był jedynie żartem.

„To był żart, te 250 km/h. To był mem, który sam stworzyłem. Potem wrzuciłem zdjęcie, na którym jadę 666 kilometrów na godzinę. Wszyscy zrozumieli, że to był żart. No może poza ministrem. Ja przez dwa dni byłem gwiazdą w TVP Info.”

-dodał dziennikarz.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c