Filip Chajzer wydaje oświadczenie: „Trzymam się ledwo”
„Jest to jeden z najtrudniejszych i najsmutniejszych dni w moim życiu. Trzymam się ledwo. Dziś rano z internetu dowiedziałem się, że przywłaszczyłem sobie 15.000 PLN ze zbiórki dla umierającego dziecka. Powiem dosadnie i wprost. Czuję się jak g**no. ” – napisał dziennikarz.
Treść komunikatu:
Dokładnie okraść miałem kochaną i niewinną IGĘ chorą na SMA.
RODZICE IGI SĄ RÓWNIEŻ OBURZENI POMÓWIENIAMI, KTÓRE NAPISAŁA KOMPLETNIE NIE ZNANA IM KOBIETA W KIERUNKU MOIM ORAZ MOJEJ FUNDACJI.
Jeden kłamliwy, manipulatorski post na instagramie właśnie łamie mi życie. Uruchamia lawinę artykułów. Na miłość boską – Czytam między innymi, że „przytulam pieniądze” ze zbiórki. Tytuł ma wielką siłę. W treść mało kto się wgryza.
O pomoc dla dziewczynki na ulicy Sosnowca poprosił mnie znany ze społecznej działalności Łukasz Litewka. Codziennie takich próśb dostaje dziesiątki. Wybór w takiej sytuacji to bardzo obciążająca rzecz. Komu pomożesz, a komu nie bo wszystkim się nie da.
Łukasz swoim urokiem osobistym przekonuje mnie na tyle, żeby powiedzieć- WCHODZĘ W TO. URATUJEMY TO DZIECKO. Moja fundacja TAKA AKCJA natychmiast kontaktuje się z rodzicami Igi. Uzgadniamy szczegóły i działamy. W końcu jest sukces!
Fundacja powstała z konkretnego powodu. W ratowanie zdrowia i życia dzieci czy też godnności Bohaterów Powstania Warszawskiego jak wiecie angażuję się od kilkunastu lat.
Ludzie utożsamiali moją osobę z organizatorem zbiórki, którą udostępniałem. Kiedy coś szło nie tak (głównie z transferem pieniędzy) pretensje i nieprzyjemności zgarniałem ja. Po jednej z takich cięższych historii podjąłem decyzję. Uruchamiam swoją fundację. Znam się na tym i biorę za to odpowiedzialność.
W fundację i portal zbiorkowy www.takaakcja.org.pl inwestuję własne pieniądze. Kwotę procentu na utrzymanie działalności ustawiam na 6%. Wcześniej sprawdzam jak wygląda to w innych portalach i największych fundacjach. Ustalam minimum, kosztów, tak aby Fundacja się utrzymała, wychodzi 6%, właśnie dlatego, żeby nigdy nikt nie zarzucił mi robienia biznesu. Stąd taki a nie inny %.
To z tych pieniędzy opłacamy biuro, rachunki, pensje. Pracownicy fundacji oraz ich rodziny nie żywią się dzięki fotosyntezie.
Nadwyżka trafia do funduszu interwencyjnego na nagłą pomoc. Stworzyłem taką konstrukcję, żeby zachować pełną transparentność.
W statucie fundacji zrzekam się pobierania jakiegokolwiek wynagrodzenia za moją działalność.
Znowu zależy mi na transparentności. Wydawało mi się, że dochowałem wszelkiej staranności. Okazuje się, że to nie ma żadnego znaczenia, kiedy chce Ci zniszczyć zycie.
Naturalnie występuję na drogę prawną przeciwko kobiecie, która mnie pomówiła generując falę obrzydliwego hejtu. Sam wiele rzeczy muszę przemyśleć i zastanowić się co dalej.
Ściskam Filip❤️

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.