Francuz poznał Ukrainkę w Internecie. Szedł przez pole minowe, bezdrożami, cudem przeżył
Historię na Telegramie opisało centrum wolontariatu Paliancja. Okazało się, że mężczyznę odesłała do nich policja.

Fot. Shutterstock
Marc, bo tak ma na imię Francuz, korespondował z dziewczyną z Wasyliwki na południu Ukrainy. Tak mu się spodobała, że postanowił uratować ją z Ukrainy i zabrać do siebie do Francji.
Przyleciał do Polski, przekroczył granicę, przyjechał do Zaporoża, przeszedł przez pole minowe i został zatrzymany przez ukraińskie wojsko. Wojskowi nie byli zbyt przyjaźnie nastawieni, gdyż w paszporcie mężczyzny widniała rosyjska wiza. Koniec końców po podróży przez punkty wojskowe przekazano go policji, a ta wolontariuszom. Zadzwoniono do jego wybranki potwierdzić jego wersje. Kobieta spytała czy jest cały i zdrowy. Poprosiła o odstawienie go do Lwowa. Nie zamierzała wyjeżdżać.
Póki co Francuz postanowił zostać w Zaporożu. Jest piekarzem. – Będzie pokazywał, jak robić chleb według własnego przepisu. Tam też znajdziemy mu pannę młodą. Obiecał też, że nauczy nas piec rogaliki – pisze Wasyl Buszarow z centrum wolontariatu.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.