Gdzie ma się podziać pieszy? Na wąskim skrawku chodnika „śmigają” rowerzyści. Obok ścieżka rowerowa
Kuriozalna sytuacja na ul. Siennickiej. Rowerzyści zamiast po ścieżce rowerowej podróżują po chodniku, dlatego, że przy ścieżce na chodniku parkują samochody. Dlatego piesi powinni nauczyć się latać.
- Fot. Warszawa w Pigułce
- Fot. Warszawa w Pigułce
- Fot. Warszawa w Pigułce
W normalnych, roboczych dniach chodnik jest tak zajęty, że ścieżka jest praktycznie niewidoczna. Umyślnie czy nie, rowerzyści łamią przepisy i co gorsza dzwonią na pieszych.
Jak to wygląda z punktu widzenia prawa? Przepisy łamią i kierowcy i rowerzyści za co i jedni i drudzy mogą zostać ukarani mandatem. Kierowcy nie zostawiają wymaganego 1,5 metra dla pieszych. Rowerzyści z kolei nie używają ścieżki rowerowej. Przepisy stanowią jasno, że jeżeli droga dla rowerów jest dostępna, rowerzyści mają obowiązek poruszania się po niej.
Po chodniku wolno poruszać się tylko w szczególnych przypadkach wyszczególnionych w przepisach. Jednym z nich jest np. szeroki chodnik i przyległa do niej droga, innym gdy nie ma ścieżki rowerowej, a jazda po jezdni jest niebezpieczna dla rowerzysty lub gdy poruszamy się z dzieckiem do lat 10. Jeszcze innym, szczególnym przypadkiem są złe warunki atmosferyczne. Wtedy wjechać na chodnik wolno, ale trzeba tam przestrzegać wielu zasad. Po pierwsze, zabronione jest poruszanie się ze znacznie większą prędkością niż piesi, po drugie nie wolno dzwonić i wymuszać zejścia z drogi, a po trzecie schodzić z roweru na przejściu dla pieszych.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.


