Jeszcze niedawno biegały po ulicach. Siedem małych dzików czeka smutny finał. Problem dotyczy też Warszawy
Jeszcze kilka dni temu siedem małych dzików biegających po Kołobrzegu wywoływało uśmiechy przechodniów. Zwierzęta pojawiły się przy ulicy 1 Maja, a sytuacja była na tyle nietypowa, że przez pewien czas warchlaków pilnowali policjanci. Teraz historia ma znacznie smutniejszy ciąg dalszy. Zwierzęta mają zostać odstrzelone. Przypadek z Kołobrzegu jest też ważnym ostrzeżeniem dla mieszkańców innych miast, w tym Warszawy, gdzie spotkania z dzikami nie należą do rzadkości.

Siedem warchlaków pojawiło się w centrum Kołobrzegu
Małe dziki stały się lokalną sensacją. Siedem młodych osobników swobodnie przemieszczało się ulicą 1 Maja w Kołobrzegu. Nagrania szybko zainteresowały mieszkańców, a historia trafiła również do ogólnopolskich mediów.
Początkowo sytuacja mogła wyglądać niemal zabawnie. Małe zwierzęta biegające po miejskiej ulicy wzbudzały przede wszystkim zainteresowanie i sympatię. Teraz okazuje się jednak, że ich obecność w mieście będzie miała poważne konsekwencje.
Jak informuje lokalny portal e-KG.pl, dziki mają zostać odstrzelone, gdy podrosną i osiągną odpowiednią masę.
Dlaczego nie można złapać dzików i wypuścić ich w lesie?
To pytanie może nasuwać się jako pierwsze. Zamiast zabijać zwierzęta, można byłoby przecież teoretycznie je odłowić, przewieźć poza miasto i wypuścić w naturalnym środowisku.
W tym przypadku sytuację komplikuje jednak afrykański pomór świń, czyli ASF. Kołobrzeg znajduje się na obszarze objętym ograniczeniami związanymi z występowaniem choroby.
Jak wyjaśniła portalowi e-KG.pl Katarzyna Domańska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego, obowiązujące zasady ograniczają możliwość swobodnego przemieszczania dzików.
ASF nie stanowi zagrożenia dla ludzi, jest natomiast poważnym problemem dla świń i dzików. Ograniczenia mają zmniejszać ryzyko przenoszenia wirusa na kolejne obszary.
Dokarmianie może zrobić zwierzętom więcej szkody niż pożytku
Historia siedmiu warchlaków zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. Dziki bardzo szybko uczą się, gdzie mogą znaleźć łatwo dostępne jedzenie.
Jeżeli otrzymują pokarm od ludzi albo znajdują go regularnie w tych samych miejscach, mogą coraz częściej opuszczać swoje naturalne środowisko. Miasto zaczyna być dla nich miejscem, w którym zdobycie jedzenia wymaga znacznie mniej wysiłku.
W efekcie zwierzęta wracają. Z czasem mogą również przestać zachowywać naturalny dystans wobec człowieka.
Dlatego dokarmianie młodego dzika, choć może wyglądać jak pomoc, może prowadzić do skutków dokładnie odwrotnych od zamierzonych.
To problem, który dobrze znają również mieszkańcy Warszawy
Przypadek z Kołobrzegu powinien zainteresować także mieszkańców Warszawy. Dziki pojawiają się również na terenach stolicy, szczególnie w dzielnicach położonych w sąsiedztwie lasów, terenów zielonych i innych naturalnych korytarzy migracyjnych.
Warszawa nie jest dla dzikich zwierząt zamkniętą wyspą. Rozległe tereny zielone, dolina Wisły oraz kompleksy leśne sprawiają, że zwierzęta mogą przemieszczać się pomiędzy terenami naturalnymi i zabudowanymi.
Problem zaczyna się wtedy, gdy odkrywają, że w pobliżu ludzi regularnie można znaleźć pożywienie. Mogą przyciągać je niezabezpieczone odpady, resztki jedzenia czy celowo pozostawiana karma.
Mały dzik wygląda niewinnie. Spotkanie ze stadem może być niebezpieczne
Widok warchlaków może prowokować do zrobienia zdjęcia z niewielkiej odległości albo próby nakarmienia zwierząt. Nie powinniśmy jednak podchodzić do młodych dzików.
W pobliżu może znajdować się dorosła samica. Jeżeli uzna zachowanie człowieka za zagrożenie dla młodych, sytuacja może stać się niebezpieczna.
Nie należy również próbować dotykać, łapać ani samodzielnie przepędzać zwierząt. Szczególnie ważne jest zachowanie kontroli nad psami, które mogą sprowokować dzika do reakcji obronnej.
Historia z Kołobrzegu jest ostrzeżeniem dla innych miast
Los siedmiu młodych dzików pokazuje, jak szybko sympatyczna historia może zmienić się w poważny problem. Jeszcze niedawno mieszkańcy obserwowali biegające po ulicy warchlaki. Teraz wiadomo, że zwierzęta czeka odstrzał.
Przypadek pokazuje również konsekwencje oswajania dzikich zwierząt z obecnością człowieka. Jeżeli regularnie znajdują w mieście jedzenie, mają powód, aby wracać.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeżeli mieszkasz w Warszawie lub innym mieście, w którym pojawiają się dziki, nie dokarmiaj ich, nawet jeśli są to niewielkie warchlaki. Nie zostawiaj również resztek jedzenia w miejscach, do których mogą dostać się zwierzęta.
Widząc dzika, zachowaj dystans i pozwól mu odejść. Nie próbuj robić zdjęcia z bliska, nie zagradzaj zwierzęciu drogi i nie podchodź do młodych.
Historia z Kołobrzegu pokazuje, że przyzwyczajenie dzikiego zwierzęcia do łatwego zdobywania pokarmu wśród ludzi może skończyć się dla niego tragicznie. To, co z naszej perspektywy wydaje się niewinnym dokarmianiem, może sprawić, że zwierzę będzie coraz częściej wracało pomiędzy budynki i ludzi.
Źródło: e-KG.pl

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.