Dym z pożarów w Chorwacji dotrze do Warszawy? Sprawdzamy, czy grozi nam scenariusz z Nowego Jorku
Pożary szalejące w Chorwacji, szczególnie w rejonie Omiša i Splitu w Dalmacji, doprowadziły już do ewakuacji około 1200 osób i przyniosły ofiary śmiertelne. W mediach społecznościowych pojawiają się pytania, czy dym znad Adriatyku może dotrzeć aż do Warszawy, tak jak w 2023 roku i 2026 dym z kanadyjskich pożarów lasów zasnuł Nowy Jork pomarańczową mgłą widoczną z kosmosu. Odpowiedź brzmi – to technicznie możliwe, ale muszą być spełnione konkretne warunki.

Dlaczego Nowy Jork w ogóle spowija dym?
To nie jest odosobniony, jednorazowy epizod – w ostatnich latach dym z kanadyjskich pożarów lasów regularnie dociera latem nad wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Najbardziej znany przypadek z 2023 roku, gdy Nowy Jork spowiła gęsta, pomarańczowa mgła widoczna nawet z kosmosu, wcale nie był ostatnim. W połowie lipca 2026 roku sytuacja powtórzyła się niemal identycznie – dym z setek pożarów płonących w Kanadzie ponownie zasnuł niebo nad Nowym Jorkiem, Chicago i kilkoma innymi miastami, akurat na kilka dni przed finałem Mistrzostw Świata w piłce nożnej, rozgrywanym na stadionie pod Nowym Jorkiem. Jakość powietrza w regionie spadła wtedy do poziomów uznawanych za niebezpieczne, a władze ostrzegały kibiców i zawodników przed długim przebywaniem na zewnątrz – ostatecznie sytuację uratował dopiero nadciągający front atmosferyczny z opadami, który rozproszył dym tuż przed samym meczem.
Za każdym razem powtarza się ten sam mechanizm – ogromna skala pożarów w Kanadzie w połączeniu ze sprzyjającym, uporczywym układem wiatrów, który transportuje dym setki, a nawet tysiące kilometrów na południe, przy jednoczesnym braku opadów zdolnych rozproszyć zanieczyszczenia. To połączenie czynników sprawia, że dym potrafi utrzymywać się nad wschodnimi Stanami Zjednoczonymi przez kilka dni z rzędu, zamiast szybko się rozwiać.
Czym różni się sytuacja w Chorwacji?
Tegoroczny sezon pożarowy w Europie rzeczywiście jest wyjątkowo intensywny – według unijnego systemu monitoringu EFFIS, do końca lipca 2026 roku na terenie Unii Europejskiej spłonęło już ponad 434 tysiące hektarów, czyli o jedną czwartą więcej niż w analogicznym okresie rekordowego pod tym względem 2025 roku. Mimo to skala pojedynczych pożarów w Chorwacji, choć groźna lokalnie, wciąż pozostaje daleka od rozmiarów tegorocznych i wcześniejszych kanadyjskich pożarów, które regularnie obejmują powierzchnię liczoną w milionach hektarów. Mniejsza skala źródła emisji dymu to jeden z powodów, dla których nawet przy sprzyjających wiatrach efekt odczuwalny setki kilometrów dalej byłby znacznie słabszy niż ten, który co roku obserwuje się w Nowym Jorku czy Chicago.
W sobotę nad Polską, w tym nad Warszawą, utrzymuje się gorące, zwrotnikowe powietrze napływające z południa, a kierunek wiatru w stolicy określany jest jako południowy. Teoretycznie taki układ mógłby sprzyjać transportowi zanieczyszczeń znad Bałkanów w stronę Polski, ale samo tylko podobieństwo kierunku wiatru nie oznacza automatycznie, że dym z konkretnych pożarów w Dalmacji faktycznie dotrze aż nad Wisłę – decydują o tym również wysokość, na jakiej unosi się dym, prędkość przemieszczania się mas powietrza oraz to, czy po drodze nie zostanie on rozproszony lub wytrącony przez opady. Co więcej, synoptycy zapowiadają, że jeszcze w niedzielę i w nocy z niedzieli na poniedziałek nad Polskę wkroczy front atmosferyczny przynoszący burze i opady – a to właśnie deszcz jest najskuteczniejszym naturalnym mechanizmem oczyszczającym atmosferę z tego typu zanieczyszczeń, więc nawet gdyby jakiś dym dotarł nad nasz kraj, nadchodzące opady prawdopodobnie szybko by go wypłukały.
Co pokazują dzisiejsze pomiary w Warszawie?
Sprawdziliśmy aktualne dane, żeby dać konkretną odpowiedź. Według dzisiejszych pomiarów stężenie pyłu PM2,5 w Warszawie wynosi około 15 mikrogramów na metr sześcienny, co odpowiada 60 procentom obowiązującej normy, a PM10 to około 19 mikrogramów na metr sześcienny, czyli 47 procent normy. Zanieczyszczenie w ciągu dnia lekko rośnie, ale wciąż mieści się w zakresie uznawanym za dobry lub co najwyżej umiarkowany, bez żadnych sygnałów charakterystycznych dla nagłego napływu dymu z odległych pożarów, jak nagły, gwałtowny skok stężeń w krótkim czasie czy nietypowa mgiełka ograniczająca widoczność. Innymi słowy – na razie nic nie wskazuje na to, by dym znad Chorwacji faktycznie dotarł nad stolicę.
Dzisiejsze powietrze w Warszawie nie nosi śladów zadymienia znad Bałkanów, więc nie ma obecnie powodu do niepokoju ani do specjalnych środków ostrożności. Sytuacja może się jednak zmieniać z dnia na dzień, zwłaszcza że nadchodzący w niedzielę front atmosferyczny zmieni układ wiatrów nad krajem. Jeśli chcesz mieć pewność również w kolejnych dniach, zamiast zgadywać na podstawie samych doniesień o pożarach, sprawdzaj aktualne dane na portalu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pod adresem powietrze.gios.gov.pl – to najbardziej wiarygodne, oficjalne źródło pomiarów dla Warszawy, aktualizowane w czasie rzeczywistym.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.