Kierowcy masowo wpadają. Kradzież w kilka sekund. „Metoda na kartkę” wraca na ulice
Złodzieje samochodów coraz częściej wykorzystują banalnie proste triki zamiast zaawansowanej technologii. „Metoda na kartkę” polega na zmuszeniu kierowcy do opuszczenia auta i wciąż okazuje się skuteczna nawet wobec nowoczesnych pojazdów.

Fot. Warszawa w Pigułce
Złodzieje aut wracają do prostych trików. „Metoda na kartkę” wciąż działa
Nowoczesne samochody są wyposażone w zaawansowane systemy zabezpieczeń, kamery, czujniki i elektronikę, które miały skutecznie odstraszać złodziei. Tymczasem przestępcy coraz częściej udowadniają, że nie potrzeba skomplikowanych technologii, by ukraść auto lub okraść jego właściciela. Jednym z takich sposobów jest tzw. „metoda na kartkę” – banalna, ale wyjątkowo skuteczna pułapka na kierowców.
Na czym polega „metoda na kartkę”?
Schemat działania jest prosty i opiera się na ludzkim odruchu. Złodziej umieszcza kartkę papieru, ulotkę lub reklamę za tylną wycieraczką zaparkowanego samochodu. Kierowca rusza w trasę, często nie zauważając przeszkody. Dopiero po chwili, widząc ograniczoną widoczność w lusterku, instynktownie się zatrzymuje.
Wielu kierowców w takiej sytuacji wysiada z auta, by szybko usunąć kartkę. Często robią to w pośpiechu, zostawiając uruchomiony silnik i otwarte drzwi. To właśnie na ten moment czeka przestępca.
Dlaczego to takie niebezpieczne?
Wystarczy kilka sekund nieuwagi. Złodziej może wsiąść do samochodu i odjechać albo – w mniej „ambitnym” wariancie – zabrać wartościowe przedmioty pozostawione w środku. Torebka, telefon, laptop czy dokumenty są łatwym łupem.
Dodatkowym problemem są systemy bezkluczykowe. W wielu nowoczesnych autach silnik nie gaśnie po oddaleniu się kluczyka. Oznacza to, że nawet jeśli kierowca ma kluczyk w kieszeni, złodziej może bez przeszkód odjechać pojazdem. Auto zgaśnie dopiero po wyłączeniu silnika – ale wtedy będzie już za późno.
Problemy z ubezpieczeniem
Kradzieże dokonane tą metodą rzadko trafiają do statystyk, bo kierowcy często nie potrafią precyzyjnie wskazać momentu zdarzenia. Jeszcze większy problem pojawia się przy próbie uzyskania odszkodowania.
Pozostawienie samochodu z włączonym silnikiem bez nadzoru jest uznawane za rażące niedbalstwo. W takiej sytuacji ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania – zarówno w przypadku kradzieży pojazdu, jak i rzeczy znajdujących się w środku. Podobnie dzieje się wtedy, gdy w aucie zostawiono dokumenty.
Jak się chronić przed „metodą na kartkę”?
Zabezpieczenie przed tą metodą nie wymaga drogich systemów ani dodatkowych urządzeń. Kluczowe jest wyrobienie jednego nawyku.
Jeśli zauważysz, że coś zasłania szybę lub lusterko, nie zatrzymuj się od razu na ulicy. Najlepiej dojechać do bezpiecznego, dobrze oświetlonego i monitorowanego miejsca, np. na stację benzynową lub parking. Dopiero tam należy wyłączyć silnik, zamknąć samochód i spokojnie sprawdzić, co znajduje się na szybie.
Zawsze trzeba pamiętać o podstawowych zasadach: wyłącz silnik przed opuszczeniem auta, zabierz kluczyki i zamknij drzwi – nawet jeśli wysiadasz „tylko na chwilę”.
Prosta metoda, realne straty
„Metoda na kartkę” pokazuje, że mimo rozwoju technologii najsłabszym ogniwem wciąż pozostaje człowiek i jego odruchy. Złodzieje doskonale to wykorzystują. Chwila pośpiechu i rutyny może kosztować utratę samochodu, pieniędzy i problemami z ubezpieczycielem.
Wystarczy jednak zachować czujność i nie reagować impulsywnie, by ten prosty trik przestał działać.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.