Kompromitujące wyniki testów polskiej broni. Na 1500 metrów ani jednego trafienia. Wojsko wybrało Norwegów
Polska armia przetestowała krajowy system uzbrojenia, który miał stanowić podstawę rozwiązania dla nowoczesnych czołgów K2. Wyniki okazały się druzgocące. Na dystansie 1500 metrów nie odnotowano ani jednego trafienia, a na 500 metrów skuteczność wyniosła zaledwie 26,7 procent, choć wojsko oczekiwało ponad 90 procent. Jak ujawnił portal WNP, wojskowi uznali, że testowany sprzęt nie spełnia wymagań. Ostatecznie postawiono na rozwiązanie z Norwegii.

Zero trafień na 1500 metrów. Wyniki mogą szokować
Polskie wojsko intensywnie modernizuje swoje siły pancerne. Jednym z najważniejszych elementów tego procesu jest zakup południowokoreańskich czołgów K2, które mają znacząco zwiększyć potencjał bojowy Sił Zbrojnych RP.
Część pojazdów w spolonizowanej wersji K2PL ma zostać wyposażona w zdalnie sterowane moduły uzbrojenia. Pozwalają one żołnierzom prowadzić ogień bez konieczności wychodzenia z wnętrza czołgu.
O taki kontrakt zabiegały również polskie Zakłady Mechaniczne „Tarnów”, należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Jednak wyniki prób poligonowych, do których dotarli dziennikarze WNP, pokazały poważne problemy z krajowym rozwiązaniem.
Podczas strzelania na dystansie 1500 metrów skuteczność wyniosła dokładnie 0 procent. Żaden z wystrzelonych pocisków nie trafił w cel.
To szczególnie niepokojący wynik w przypadku systemu, który ma służyć do obrony pojazdu bojowego.
Wojsko oczekiwało ponad 90 procent. Polski system osiągnął 26,7 procent
Testy odbyły się 2 lutego 2026 roku na poligonie w rejonie Nowej Dęby na Podkarpaciu.
Sprawdzano zdalnie sterowany moduł uzbrojenia A3B, który miał stanowić punkt wyjścia do opracowania nowszej konstrukcji A3K, przeznaczonej dla czołgów.
Próby obejmowały między innymi strzelanie do nieruchomych i poruszających się celów, działania w nocy oraz zwalczanie drona.
Najbardziej wymowne okazały się wyniki strzelania z postoju do nieruchomego celu.
| Odległość | Wynik polskiego modułu A3B | Oczekiwania wojska |
|---|---|---|
| 500 metrów | 26,7% | Powyżej 90% |
| 1000 metrów | 10% | Powyżej 70% |
| 1500 metrów | 0% | Powyżej 50% |
Różnice były ogromne.
Na najkrótszym z badanych dystansów polski moduł osiągnął mniej niż jedną trzecią oczekiwanego poziomu skuteczności.
Na 1000 metrów trafił tylko co dziesiąty pocisk. Na 1500 metrów nie odnotowano żadnego trafienia.
Według dokumentów opisanych przez WNP, podczas strzelania na największą odległość zauważono także ślady pocisków około 25 metrów przed tarczami.
Problemy nie kończyły się na celności
Jak wynika z ujawnionych informacji, wojskowi zgłaszali również zastrzeżenia dotyczące innych elementów konstrukcji.
Problemy miały obejmować między innymi stabilizację uzbrojenia, działanie dalmierza, kamery termowizyjnej i automatycznego śledzenia celów.
To kluczowe podzespoły współczesnych zdalnie sterowanych stanowisk bojowych.
W warunkach walki pojazd musi być zdolny do wykrywania, identyfikowania i zwalczania zagrożeń również podczas przemieszczania się oraz przy ograniczonej widoczności.
Niedostateczna skuteczność takich systemów może bezpośrednio wpływać na bezpieczeństwo załogi.
Wojskowi, których stanowisko przytoczył WNP, ocenili, że badany moduł znacząco odbiega od wymagań określonych dla uzbrojenia czołgów K2.
Polska broń przegrała z norweską. Kontrakt wart niemal 300 mln zł
Ostatecznie wojsko podtrzymało rekomendację wyboru norweskiego systemu Protector RS4, produkowanego przez koncern Kongsberg.
Wartość kontraktu wynosi około 700 mln koron norweskich, czyli niemal 300 mln zł.
Norweski moduł jest konstrukcją sprawdzoną i rozwijaną od lat. Pod uwagę brano również możliwość wykorzystania podobnego rozwiązania na innych pojazdach, w tym czołgach Abrams.
Z punktu widzenia wojska oznacza to korzyści związane z logistyką, dostępnością części zamiennych, szkoleniem oraz obsługą techniczną.
Dla polskiego przemysłu zbrojeniowego decyzja jest jednak bolesna.
Zakłady Mechaniczne „Tarnów” są jednym z krajowych producentów uzbrojenia, a rozwój własnych systemów stanowi ważny element budowania niezależności technologicznej Polski.
Polski producent nie powiedział ostatniego słowa
W sprawie pojawia się jednak istotne zastrzeżenie.
Testowano moduł A3B, a nie docelową konstrukcję A3K, która miała zostać opracowana specjalnie z myślą o nowych czołgach.
Według ustaleń WNP podczas rozmów z wojskiem przedstawiciele polskiego producenta informowali, że nowy system A3K będzie zawierał znaczną liczbę zmodyfikowanych podzespołów.
Około 48 procent jego rozwiązań miało różnić się od konstrukcji A3B.
Oznacza to, że wyniki prób starszego modułu nie są automatycznie oceną osiągów przyszłej, zmodernizowanej wersji.
Problem polegał jednak na tym, że w czasie podejmowania decyzji wojsko potrzebowało rozwiązania gotowego, sprawdzonego i zdolnego do spełnienia wymagań.
Według medialnych doniesień producent odmówił szczegółowego skomentowania wyników prób, powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa.
Nie oznacza to całkowitego zamknięcia drogi dla polskiej konstrukcji. Jeżeli system A3K zostanie dopracowany i pomyślnie przejdzie wymagane badania, może być rozpatrywany w przyszłości.
Polska kupuje setki czołgów. Stawka jest ogromna
Polska zamówiła dotychczas 360 południowokoreańskich czołgów K2 w ramach dwóch kontraktów.
Wśród nich znajdują się pojazdy w wersji K2GF oraz planowane czołgi w spolonizowanej konfiguracji K2PL.
Te ostatnie mają powstawać częściowo w polskich zakładach, co jest istotne dla krajowego przemysłu obronnego.
Zdalnie sterowany moduł uzbrojenia stanowi dodatkowy system bojowy montowany na czołgu. Nie należy mylić go z główną armatą pojazdu.
Niepowodzenie testów A3B nie oznacza więc, że czołgi K2 są nieskuteczne lub że ich główne uzbrojenie ma problemy z celnością.
Sprawa dotyczy konkretnego polskiego modułu, który był rozpatrywany jako podstawa rozwiązania dla tych pojazdów.
Co to oznacza dla Polski?
Wyniki testów pokazują, przed jakim wyzwaniem stoi krajowy przemysł obronny.
Z jednej strony Polska chce zwiększać udział własnych przedsiębiorstw w produkcji uzbrojenia i ograniczać zależność od zagranicznych dostawców.
Z drugiej strony wojsko musi otrzymywać sprzęt spełniający wymagania operacyjne, niezależnie od kraju jego pochodzenia.
W przypadku systemu A3B rozbieżność między oczekiwaniami a rezultatami prób była bardzo duża.
Zero trafień na dystansie 1500 metrów stało się symbolem problemu, którego nie da się rozwiązać samymi deklaracjami o możliwościach polskiego przemysłu.
Ostateczna ocena nowszego modułu A3K będzie jednak możliwa dopiero po przeprowadzeniu jego własnych testów.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.