Millenialsi nie mają pojęcia, co oglądają Zetki. Śliwka zdradziła banana, a Internet śledzi owocowy dramat

Śliwka zdradziła banana, truskawka ukrywa sekret, a jabłko właśnie odkryło, że nie jest ojcem. Brzmi jak absurd? Dla pokolenia Z to kolejny odcinek internetowego serialu, który można obejrzeć podczas przerwy w pracy. „Owocowe historie” tworzone przez sztuczną inteligencję zdobywają uwagę internautów, a starsi użytkownicy przecierają oczy ze zdumienia. O co właściwie chodzi w tym fenomenie?

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Grafika stworzona przy pomocy AI.

Śliwka zdradziła banana. Tak wygląda nowa rozrywka młodego pokolenia

Jeszcze niedawno internet żył serialami na platformach streamingowych, dramami influencerów i krótkimi filmami z TikToka. Teraz do tego świata dołączyli zupełnie nowi bohaterowie: owoce.

Ale nie takie zwyczajne.

W owocowych historiach śliwka może zdradzić banana, truskawka zakochać się w ananasie, a jabłko odkryć mroczny rodzinny sekret. Bohaterowie mają twarze, emocje, ludzkie głosy i problemy rodem z najbardziej dramatycznych telenowel.

Wszystko powstaje z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Krótkie nagrania przypominają miniaturowe seriale obyczajowe. Są zdrady, rozstania, ciąże, kłamstwa, wielkie powroty i dramatyczne konfrontacje.

Najbardziej zaskakujące jest to, że widzowie doskonale wiedzą, jak absurdalne są te historie. I właśnie dlatego je oglądają.

Zetki oglądają to na przerwach w pracy

Format idealnie pasuje do sposobu konsumowania treści w mediach społecznościowych.

Odcinek trwa zwykle kilkadziesiąt sekund. Nie trzeba znać całego sezonu ani poświęcać wieczoru na oglądanie. Wystarczy telefon i kilka wolnych chwil.

Przerwa na kawę, jazda autobusem, oczekiwanie na znajomych czy kilka minut między obowiązkami — to momenty, w których można obejrzeć kolejny fragment owocowego dramatu.

A twórcy wiedzą, jak zatrzymać uwagę.

Odcinki często kończą się w najbardziej emocjonującym momencie. Widz dowiaduje się, że śliwka ma coś do ukrycia, ale odpowiedź na pytanie, czy banan pozna prawdę, pojawia się dopiero w kolejnym filmie.

To mechanizm doskonale znany z telewizyjnych seriali, przeniesiony do świata krótkich filmów generowanych przez AI.

Millenialsi pytają: co wy właściwie oglądacie?

Dla części starszych internautów takie nagrania mogą wyglądać jak kompletny nonsens.

Dlaczego dorosły człowiek miałby przejmować się tym, że śliwka zdradziła banana?

Tymczasem właśnie w tej niedorzeczności tkwi atrakcyjność formatu.

Pokolenie Z wychowywało się w świecie memów, internetowego absurdu i humoru, który nie zawsze potrzebuje logicznego wyjaśnienia.

Nie chodzi o to, żeby traktować historię owoców poważnie. Chodzi o zabawę konwencją, przesadzone emocje i świadomość, że ogląda się coś tak dziwnego, że aż trudno oderwać wzrok.

Oczywiście nie wszyscy przedstawiciele pokolenia Z oglądają takie treści, podobnie jak nie każdy millenials jest nimi zaskoczony. Pokoleniowy kontrast stał się jednak zabawnym sposobem opisywania tego internetowego zjawiska.

Sztuczna inteligencja produkuje telenowele w kilka chwil

Jeszcze kilka lat temu przygotowanie animowanego serialu wymagało zespołu grafików, animatorów, scenarzystów i aktorów głosowych.

Dzisiaj wiele elementów takiej produkcji można stworzyć przy pomocy narzędzi AI.

Sztuczna inteligencja generuje postacie, nadaje im mimikę, pozwala animować sceny i tworzyć syntetyczne głosy. Człowiek może natomiast wymyślić fabułę, przygotować dialogi i zmontować kolejne odcinki.

Efektem są historie, które wyglądają jak skrzyżowanie kreskówki, brazylijskiej telenoweli i internetowego mema.

Wszystko jest celowo przesadzone. Owoce płaczą, krzyczą, zdradzają się i przeżywają emocjonalne kryzysy.

A im bardziej absurdalna fabuła, tym większy potencjał na komentarze i udostępnienia.

Dlaczego trudno przestać to oglądać?

Owocowe historie wykorzystują kilka mechanizmów, które od lat przyciągają widzów do seriali.

Pierwszy to ciekawość. Nawet jeżeli fabuła jest kompletnie niedorzeczna, widz chce wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Drugi to emocje. Zdrada, zazdrość, tajemnica i zemsta są motywami znanymi z popularnych produkcji telewizyjnych.

Trzeci to humor. Zestawienie poważnych dramatów z bohaterami będącymi bananami, śliwkami czy truskawkami tworzy komiczny kontrast.

Jest też czwarty element: algorytmy mediów społecznościowych. Krótkie, zaskakujące filmy mogą zatrzymywać uwagę odbiorców, a reakcje i komentarze zwiększają szansę na ich dalsze rozpowszechnianie.

Internetowy absurd czy przyszłość rozrywki?

Popularność tego rodzaju treści pokazuje, jak sztuczna inteligencja zmienia sposób tworzenia internetowej rozrywki.

Nie potrzeba już profesjonalnego studia animacji, aby opowiedzieć historię z fikcyjnymi bohaterami. Coraz więcej twórców może eksperymentować z własnymi serialami, postaciami i scenariuszami.

Jednocześnie pojawiają się pytania o jakość takich materiałów. Krytycy określają część masowo produkowanych treści mianem AI slop, czyli niskiej jakości materiałów generowanych automatycznie przede wszystkim po to, by przyciągać uwagę.

Dla jednych owocowe historie będą więc przykładem internetowej tandety. Dla innych — nieszkodliwą, absurdalną rozrywką, która pozwala na chwilę oderwać się od codzienności.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeżeli zobaczysz kogoś, kto podczas przerwy w pracy z pełnym skupieniem ogląda dramatyczną kłótnię banana ze śliwką, nie musi to oznaczać, że trafił na wyjątkowo dziwną bajkę dla dzieci.

Być może właśnie śledzi kolejny odcinek owocowej telenoweli wygenerowanej przez sztuczną inteligencję.

I choć trudno przewidzieć, jak długo utrzyma się moda na takie filmy, jedno jest pewne: internetowa rozrywka potrafi dziś przybierać formy, których jeszcze niedawno nikt by się nie spodziewał.

Millenialsi mieli „Modę na sukces”. Zetki mają śliwkę, która zdradziła banana. I wygląda na to, że dramaty miłosne nigdy nie wychodzą z mody — zmieniają się tylko bohaterowie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl