Koniec smartfonów w szkołach. Jest termin

Mieli być zakazani już od września 2025. Zapowiedzi padały jedna za drugą, politycy obiecywali, ministerstwo składało deklaracje. Minęło kilka miesięcy, a w polskich szkołach nic się nie zmieniło. Europa masowo wprowadza zakazy korzystania z telefonów przez uczniów, Polska nadal stoi w miejscu. Co się dzieje z projektem? Jest nowy termin.

Fot. Shutterstock

Europa zakazuje, Polska czeka

Włochy od roku szkolnego 2025/2026 zakazały używania smartfonów nie tylko w podstawówkach, ale także w liceach i technikach. Minister edukacji Giuseppe Valditara tłumaczy to potrzebą przywrócenia koncentracji, dyscypliny i szacunku dla nauczyciela. We Francji zakaz obowiązuje już od kilku lat. Holandia, Hiszpania, Łotwa, Słowacja, Grecja, Portugalia – lista krajów, które zdecydowały się na odgórne regulacje dotyczące telefonów w szkołach rośnie z miesiąca na miesiąc. W Polsce? Cisza.

W czerwcu 2025 roku posłowie Polski 2050 złożyli projekt nowelizacji prawa oświatowego. Założenia były jasne: całkowity zakaz używania smartfonów przez uczniów szkół podstawowych na terenie placówek. Szkoły ponadpodstawowe miałyby możliwość wprowadzenia analogicznych przepisów. Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer zapowiadała, że projekt trafi do Sejmu w lipcu 2025 roku, a przepisy wejdą w życie w trakcie roku szkolnego 2025/2026. Minął wrzesień, październik, listopad, grudzień. W styczniu 2026 roku nadal nie ma ustawy. Jest nowy termin.

Minister zapowiada kolejny termin – wrzesień 2026

W październiku 2025 roku na Igrzyskach Wolności w Łodzi minister edukacji Barbara Nowacka przyznała, że prace trwają. Zapowiedziała, że ustawa o Rzeczniku Praw Ucznia, która ma zwiększyć możliwości szkół w sprawie telefonów, w najbliższych tygodniach trafi na komitet stały Rady Ministrów. Nowy termin? 1 września 2026 roku. To oznacza, że od momentu pierwszych zapowiedzi do faktycznego wejścia przepisów minie ponad rok.

Ministerstwo Edukacji Narodowej argumentuje swoje stanowisko pragmatyzmem. Nowacka podkreśla, że obecnie ponad połowa szkół w Polsce ma już jakieś ograniczenia dotyczące telefonów. Część wprowadza zakaz korzystania podczas lekcji, inne stawiają na depozyty, do których można odłożyć telefon po wejściu do szkoły. Badanie fundacji GrowSpace pokazuje, że 51,59 proc. polskich szkół wprowadziło zakaz korzystania z telefonów komórkowych na swoim terenie i w czasie zajęć. Najwięcej takich placówek jest w województwach lubuskim i świętokrzyskim – odpowiednio 80 proc. i 71,43 proc.

Spór o autonomię szkół i rolę państwa

Ministerstwo stawia na autonomię szkół. Nowacka wyjaśnia, że nakaz narzucony odgórnie będzie często odrzucany przez rodziców czy społeczność szkolną, a zakaz przyjęty w ramach szkół po prostu lepiej się sprawdzi. Resort obawia się też, że sztywne przepisy mogą zaszkodzić placówkom, które aktywnie wykorzystują nowoczesne technologie w nauczaniu. W technikach czy liceach, gdzie uczniowie korzystają ze sztucznej inteligencji i aplikacji edukacyjnych, całkowity zakaz mógłby sparaliżować proces dydaktyczny.

Problem w tym, że nie wszystkie szkoły mają odwagę lub możliwości, by samodzielnie wprowadzać restrykcyjne przepisy. Do Instytutu Spraw Obywatelskich zgłaszają się nauczyciele z pytaniem, co zrobić gdy rodzic grozi szkole pozwem do sądu jeśli placówka wprowadzi zakaz korzystania ze smartfonów. Część dyrektorów i nauczycieli obawia się scenariusza sądowego i dlatego unika decyzji w tej sprawie. Woleliby mieć mocne umocowanie ustawowe, które zdejmie z nich odpowiedzialność i uchroni przed konfliktami z rodzicami.

Rzecznik Praw Dziecka zgłasza zastrzeżenia

W lipcu 2025 roku Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak wraz z Radą Dzieci i Młodzieży przy RPD zgłosiła uwagi do poselskiego projektu zmian. Zdaniem RPD odgórne zakazy nie uczą odpowiedzialności i często prowadzą do prób ich obchodzenia. Zamiast regulacji zakazujących społeczność szkolna potrzebuje wsparcia w przygotowaniu wytycznych oraz przykładów dobrych praktyk dotyczących zasad korzystania z telefonów w szkołach.

Rzeczniczka wskazała też na uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, którym smartfony pomagają w codziennym funkcjonowaniu. Dla wielu z nich urządzenia ekranowe są ważnym narzędziem wspierającym funkcjonowanie – poprzez aplikacje zdrowotne, ułatwiające czytanie, komunikację alternatywną lub umożliwiające organizację dnia. Wprowadzenie zakazu bez uwzględnienia tych potrzeb może prowadzić do dyskryminacji i utrudniać tym osobom pełne uczestnictwo w życiu szkolnym.

Badania pokazują gdzie jest prawdziwy problem

Raport instytutu NASK pokazuje, że polski nastolatek w tygodniu spędza w internecie prawie 5 godzin dziennie, a 93 proc. badanych młodych ludzi wykorzystuje do tego właśnie telefony komórkowe. Problem w tym, że najnowsze badanie „Internet dzieci” z 2025 roku wskazuje coś istotnego: liczba polskich dzieci poniżej 13 roku życia sięgających po smartfony wyraźnie spada w czasie pobytu w szkole, by ponownie wzrosnąć po ich powrocie do domu. To oznacza, że prawdziwe wyzwanie nie czeka w szkolnych korytarzach, ale w domach rodzinnych.

Nowacka wprost przyznaje, że wszystkie badania pokazują: dzieci korzystają z telefonów głównie w domu. To jest wielkie wyzwanie dla rodziców. W szkole są inne zagrożenia, ale problem nadmiernego korzystania z ekranów to przede wszystkim kwestia rodzinna, a nie szkolna.

Co mówią Polacy? Poparcie wśród starszych, opór wśród młodych

Sondaże pokazują duże poparcie społeczne dla zakazów. W badaniu IBRiS na zlecenie Rzeczpospolitej 60 proc. respondentów uznało, że używanie przez uczniów telefonów komórkowych w szkołach powinno być zakazane. Badanie Centrum Badania Opinii Społecznej z 2025 roku wskazuje jeszcze wyższe poparcie – 73 proc. Polaków popiera zakaz korzystania ze smartfonów przez uczniów w szkołach i placówkach oświatowych. 71 proc. chce, żeby rząd wprowadził jednolite, ogólnokrajowe regulacje.

Problem pojawia się gdy spojrzymy na wyniki wśród młodych respondentów mających między 18 a 29 lat. Wśród nich zaledwie 13 proc. popiera zakaz smartfonów w szkołach, a ponad 66 proc. jest mu przeciwnych. To prawdopodobnie efekt tego, co często podkreślają eksperci – młode pokolenie żyje równolegle w świecie realnym i świecie wirtualnym, a sam zakaz odebrania telefonu postrzega jako próbę odseparowania ich od rówieśników.

Czego mogą spodziewać się uczniowie i rodzice?

Jeśli ministerstwo dotrzyma słowa, od września 2026 roku szkoły podstawowe będą miały prawne umocowanie do wprowadzenia pełnego zakazu używania smartfonów. Projekt nie przewiduje jednak odgórnego nakazu – każda placówka sama zdecyduje czy i jak wprowadzi ograniczenia. Telefony będą mogły być używane w uzasadnionych przypadkach zdrowotnych lub edukacyjnych, zgodnie z regulaminem szkoły. Szkoły będą miały 3 miesiące na dostosowanie swoich statutów.

W przypadku szkół ponadpodstawowych przepisy będą jeszcze bardziej liberalne – dyrektorzy będą mogli, ale nie będą musieli wprowadzać zakazów. To oznacza, że w liceach i technikach sytuacja może pozostać bez zmian. Dla wielu rodziców to za mało, dla części nauczycieli to zbyt wiele, a dla młodzieży to pogwałcenie ich wolności.

Czy we wrześniu 2026 roku faktycznie coś się zmieni? Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że zapowiedzi bywają odległe od realizacji. Rok temu politycy zapewniali, że zakaz wejdzie już od września 2025. Minęło kilka miesięcy i nadal czekamy. Polska patrzy jak Europa masowo wprowadza zakazy, sama stojąc w miejscu i zastanawiając się czy autonomia szkół to mądre rozwiązanie, czy tylko wymówka przed podjęciem trudnej decyzji.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl