Koniec zmiany czasu? Jest propozycja zmiany w Polsce. Ani czas letni, ani zimowy
96 proc. Polaków biorących udział w konsultacjach sejmowych opowiedziało się za likwidacją przestawiania zegarków. Projekt ustawy gotowy, opinie zebrane, Komisja Ustawodawcza dała zielone światło. Mimo to projekt PSL i Trzeciej Drogi leży w Komisji Gospodarki i Rozwoju bez wyznaczonej daty głosowania. Do Senatu trafiła też właśnie nieoczekiwana propozycja wyjścia z pata: zegarków nie przestawiamy, ale nie zostajemy ani przy czasie letnim, ani zimowym – ustawiamy stały czas pośredni.

Skąd się wziął problem: ośmioletnia obietnica bez realizacji
W 2018 roku Komisja Europejska przeprowadziła największe konsultacje społeczne w historii UE w tej sprawie. Wzięło w nich udział ponad 4,6 mln obywateli – 84 proc. opowiedziało się za zniesieniem sezonowej zmiany czasu. Komisja przygotowała projekt dyrektywy znoszący przestawianie zegarków. Parlament Europejski zatwierdził go w 2019 roku. I na tym stanęło. Prace utknęły w Radzie UE, bo kraje członkowskie nie mogą uzgodnić kluczowego szczegółu: który czas ma obowiązywać na stałe – letni czy zimowy. Brak koordynacji w tej sprawie oznaczałby chaos w transporcie, handlu i systemach informatycznych na granicach. Pandemia zamroziła resztę. W 2024 roku duńska prezydencja próbowała wznowić prace nad dyrektywą COM/2018/639 – bez konkretnego rezultatu.
W Polsce zmianę czasu reguluje rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z 4 marca 2022 roku (Dz.U. z 2022 r. poz. 539), wydane na podstawie art. 3 ustawy z 10 grudnia 2003 roku o czasie urzędowym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 2004 nr 16 poz. 144). Rozporządzenie przewiduje konkretne terminy zmian czasu do końca 2026 roku. Jesienią zegarki cofamy 25 października 2026 roku. Na wiosnę 2026 roku już to zrobiliśmy – w nocy z 28 na 29 marca. Po 2026 roku rozporządzenie wygaśnie. Rząd musi wydać nowe – albo Sejm zdąży uchwalić ustawę, która zmieni zasady raz na zawsze.
Projekt PSL: stały czas letni UTC+2. Konsultacje wygrał, głosowanie nie wiadomo kiedy
2 kwietnia 2025 roku posłowie PSL-Trzecia Droga złożyli w Sejmie projekt ustawy (RPW/11229/2025) zakładający uchylenie przepisów o sezonowej zmianie czasu i wprowadzenie na stałe czasu letniego środkowoeuropejskiego UTC+2 – czyli tego, który teraz obowiązuje od końca marca do końca października. Projekt zakładał wejście w życie od 1 marca 2026 roku, co oznaczałoby, że wiosenna zmiana w 2026 roku byłaby ostatnią.
Konsultacje społeczne zakończone 2 maja 2025 roku przyniosły wyraźny sygnał: 96 proc. uczestników opowiedziało się za uchwaleniem ustawy. Komisja Ustawodawcza w październiku 2025 roku uznała projekt za zgodny z prawem unijnym i dopuszczalny do dalszych prac, rozstrzygając wątpliwości wynikające z rozbieżności między opinią Biura Analiz Sejmowych a wcześniejszą ekspertyzą Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. Projekt trafił do Komisji Gospodarki i Rozwoju. I tam czeka – bez wyznaczonej daty posiedzenia, bez harmonogramu głosowania. „Złożyliśmy ten projekt, aby zaakcentować, że Polska jest gotowa na zmiany jako pierwsza” – mówił poseł Michał Pyrzyk, przedstawiciel wnioskodawców. Gotowość trwa. Zegar tyka.
Dlaczego utknął? Formalną barierą jest dyrektywa 2000/84/WE, która nakłada na wszystkie państwa UE jednolite terminy przestawiania zegarków. Polska może wprowadzić stały czas jednostronnie – ale wymaga to wcześniejszej notyfikacji Komisji Europejskiej i uzgodnienia z sąsiednimi krajami. Brak koordynacji oznaczałby np. że pociąg wyjeżdżający z Berlina do Warszawy musiałby w połowie drogi korygować rozkład jazdy. Rząd nie sygnalizował gotowości do działania wbrew prawu unijnemu.
Petycja z Senatu: ani letni, ani zimowy – czas pośredni UTC+1,5
27 marca 2026 roku do Senatu wpłynęła petycja Fundacji „Można Lepiej!” z propozycją, która do tej pory nie pojawiała się w żadnym oficjalnym projekcie legislacyjnym. Fundacja proponuje kompromis matematyczny: zamiast wybierać między czasem letnim (UTC+2) a zimowym (UTC+1), ustawić zegarki na stałe na godzinę pośrednią – odejmując 30 minut od czasu letniego. W praktyce: stały czas UTC+1,5 przez cały rok.
15 kwietnia 2026 roku petycja została przekazana do Senackiej Komisji do Spraw Petycji. Termin posiedzenia, na którym komisja się nią zajmie, nie jest jeszcze znany. Pomysł ma logikę: „Prawie wszyscy chcą skończyć ze zmianą czasu, ale na tym zgoda się kończy. Wystarczy spotkać się w połowie drogi. Wtedy zmiana nie będzie zbytnio odczuwalna niezależnie od pory roku, a wschody i zachody słońca pozostaną bliskie porom, do których ludzie się przyzwyczaili” – argumentują autorzy petycji.
Pomysł ma jednak poważną słabość: czas UTC+1,5 jest stosowany przez bardzo nieliczne jurysdykcje na świecie – m.in. Indie (UTC+5:30) czy Nepal (UTC+5:45) – i jest całkowitym ewenementem w skali Europy. Sąsiedzi Polski: Niemcy, Czechy, Słowacja, Austria – wszystkie należą do strefy UTC+1 (zimą) lub UTC+2 (latem). Ukraina i Litwa stosują UTC+2 lub UTC+3. Wprowadzenie UTC+1,5 jako stałej strefy stworzyłoby 30-minutową różnicę na każdej polskiej granicy zachodniej i południowej, komplikując rozkłady transportu, usługi finansowe i systemy informatyczne w stopniu, który część ekspertów ocenia jako gorszy od obecnej dwukrotnej rocznej zmiany.
Ile tracimy przez przestawianie zegarków? Ekonomika systemu, który przeżył swoją epokę
Zmiana czasu w Polsce funkcjonuje nieprzerwanie od 1977 roku, choć pierwsze próby jej wprowadzenia podejmowano już w latach 40. XX wieku. Uzasadnienie ekonomiczne było jasne: ograniczenie zużycia prądu przez lepsze wykorzystanie naturalnego światła w godzinach wieczornych. W 2025 roku ten argument jest anachroniczny. Według analiz Komisji Europejskiej z 2018 roku powszechne stosowanie oświetlenia LED i nowoczesnych systemów klimatyzacji sprawia, że trudno jednoznacznie potwierdzić, że zmiana czasu przynosi istotne oszczędności energii. Ciemne poranki po jesiennym przestawieniu zegarków zwiększają zużycie elektryczności rano – co z grubsza niweluje oszczędności wieczorne.
Zostają za to realne koszty samego procesu. Linie lotnicze i kolejowe muszą co roku aktualizować rozkłady jazdy – przejściowe opóźnienia w dniu zmiany czasu są dokumentowane przez zarządców infrastruktury. Banki, giełdy i systemy finansowe przeprowadzają testy kompatybilności i awaryjne aktualizacje. Centra danych monitorują poprawność przełączenia stref czasowych w setkach systemów. Statystyki medyczne od lat odnotowują krótkotrwały wzrost częstości zawałów serca i incydentów naczyniowych w pierwszych dniach po wiosennej zmianie czasu – co wiąże się z zaburzeniem rytmu dobowego.
Warszawa: zimowy świt o 9 albo letni o 3. Co wybrać i dlaczego żaden wariant nie jest idealny?
Dla mieszkańców Warszawy matematyka astronomiczna jest bezwzględna. Stolicy nie da się zadowolić żadnym stałym rozwiązaniem – i warto to zrozumieć, zanim zacznie się emocjonować prostymi obietnicami.
Scenariusz 1 – stały czas zimowy (UTC+1) przez cały rok. Letnie wieczory byłyby krótsze o godzinę. Dziś w Warszawie przez około 109 dni w roku – od końca kwietnia do połowy sierpnia – słońce zachodzi po 20:00. Przy stałym czasie zimowym takich dni byłoby zaledwie około 24. Najpóźniejszy zachód słońca, który teraz przypada około 21:03, zacząłby o 20:03. Zamiast jaśniejszych wieczorów mielibyśmy za to wyjątkowo wczesne poranki: przez blisko 93 dni w roku – od początku maja do początku sierpnia – słońce wschodziłoby przed godziną 4:00. Latem świt zaczynałby się chwilę po 3:00 w nocy.
Scenariusz 2 – stały czas letni (UTC+2) przez cały rok, preferowany przez PSL. Letnie wieczory pozostają długie – co cieszy większość. Ale zimą za tę przyjemność płacimy ciemnymi porankami. Przez około 94 dni w roku słońce wschodzi po 7:00. Po likwidacji zmiany czasu liczba takich dni wzrosłaby do 128. W najciemniejszym okresie roku – od połowy listopada do początku lutego – świt następowałby po 8:00. Najpóźniejszy wschód wypadałby około 8:43, kiedy w szkołach trwa już druga lekcja. Uczniowie dojeżdżający autobusem z obrzeży Warszawy przez niemal 3 miesiące zima zaczynaliby dzień w kompletnych ciemnościach.
Główny Urząd Miar w analizie przygotowanej na zlecenie KE w 2018 roku wskazał, że z powodu położenia geograficznego Polski – rozciągniętej na około 10 stopni długości geograficznej, co daje prawie 40 minut różnicy we wschodach słońca między Przemyślem a Świnoujściem – każdy stały wariant będzie optymalny dla innych regionów. Wschód kraju mógłby żyć z ciemną godziną mniej, zachód – odwrotnie. Kompromis proponowany przez petycję do Senatu (UTC+1,5) jest w tym sensie logicznie spójny dla Polski wewnętrznie – ale rodzi poważne komplikacje na granicach z sąsiadami.
3 scenariusze na jesień 2026 roku
Co faktycznie może się zdarzyć do 25 października 2026 roku? Scenariusz pierwszy i najbardziej prawdopodobny: nic. Rząd wyda nowe rozporządzenie na lata 2027-2030, premier złoży podpis bez głosowania w parlamencie i przestawiamy zegarki dalej. Scenariusz drugi: Sejm przed październikiem uchwali ustawę PSL – projekt jest gotowy, zgody prawne zebrane – i od 2027 roku wchodzi stały czas letni. Wymaga to notyfikacji KE i koordynacji z sąsiadami, więc realnie nie zadziałałoby szybciej niż na wiosnę 2027 roku. Scenariusz trzeci: przełom na poziomie UE. Nowa prezydencja wznawia prace nad dyrektywą COM/2018/639 i Rada UE osiąga porozumienie. To scenariusz, który od 2019 roku jest obiecywany i od 2019 roku nie następuje.
Co to oznacza dla Ciebie? Zegar tyka, ale nie wiadomo kiedy przestanie
- W 2026 roku przestawiasz zegarki jeszcze raz – 25 października z godz. 3:00 na 2:00. Śpisz godzinę dłużej. Smartfony i komputery zmienią czas automatycznie. Zegary kuchenne, radia samochodowe bez GPS i analogowe zegarki ścienne wymagają ręcznej korekty.
- Po 2026 roku system może zostać zmieniony – ale nie musi. Jeśli śledzisz temat, obserwuj dwie rzeczy: datę posiedzenia sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju, na której ma być rozpatrywany projekt PSL (RPW/11229/2025), oraz ewentualne postępy duńskiej lub innej prezydencji UE w negocjacjach nad dyrektywą. Brak ruchu w obu przypadkach oznacza nowe rozporządzenie rządowe i status quo.
- Jeśli masz dzieci w wieku szkolnym – czas letni przez cały rok to zimą ciemne poranki przez 3 miesiące. To argument, który rzadko pojawia się w politycznej debacie, ale bezpośrednio dotyczy codziennego życia. Uczniowie zaczynający lekcje o 8:00 przez niemal całą zimę jechaliby do szkoły jeszcze przed świtem. Warto o tym wiedzieć przed zajęciem kategorycznego stanowiska w debacie o zmianie czasu.
- Petycja z Senatu z propozycją UTC+1,5 jest na etapie komisji bez terminu rozpatrzenia. Nie ma podstaw oczekiwać, że kompromisowy czas pośredni wejdzie w życie w najbliższych latach – to propozycja, która zderzy się zarówno z brakiem europejskiego precedensu, jak i oporem logistycznym na granicach. Warto jednak znać jej istnienie, bo jeśli główne opcje – letni i zimowy – nadal będą blokować się wzajemnie w Radzie UE, podobne myślenie kompromisowe może powrócić.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.