Konsekwencje mroźnej zimy odczujemy w portfelach! Rekordowe dopłaty za ciepło
Mroźna zima 2026 roku drastycznie zwiększyła zapotrzebowanie na ciepło, co dla mieszkańców bloków oznacza koniec ery niskich rachunków z ostatnich lat. Mimo spadku cen u dostawców o 10 proc., rekordowe zużycie energii w mroźnym styczniu może skutkować dopłatami sięgającymi nawet 20 proc. rocznych kosztów ogrzewania

Fot. Warszawa w Pigułce
Tegoroczny sezon grzewczy drastycznie różni się od ostatnich lat, co bezpośrednio przełoży się na portfele mieszkańców bloków. Wyjątkowo niskie temperatury odnotowane na przełomie 2025 i 2026 roku wywindowały zużycie energii cieplnej, budząc uzasadnione obawy o wysokie dopłaty, które pojawią się w rozliczeniach wiosennych. Eksperci i zarządcy nieruchomości ostrzegają: mimo niższych stawek za jednostkę ciepła, końcowe rachunki mogą wzrosnąć nawet o 20 proc.
Rekordowe zużycie ciepła w miastach
Dane płynące ze spółdzielni mieszkaniowych są alarmujące. Przykładowo, w Spółdzielni Mieszkaniowej „Nadodrze” zużycie ciepła od lipca 2025 roku do końca stycznia 2026 roku było o 12 proc. wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Sam styczeń 2026, który przyniósł silne mrozy, wygenerował w niektórych budynkach skok zużycia na poziomie od 20 proc. do nawet 30 proc.
Prognozy na cały obecny sezon przewidują zamknięcie bilansu na poziomie około 350 000 GJ. Dla porównania, w ostatnich, łagodniejszych latach zużycie oscylowało w granicach 312 000 – 330 000 GJ. Tak duża różnica oznacza, że dotychczasowe zaliczki wpłacane przez lokatorów mogą okazać się niewystarczające do pokrycia faktycznych kosztów.
Paradoks cenowy: Taniej, a jednak drożej
Sytuacja na rynku energii jest nieoczywista. Z jednej strony dostawcy ciepła systemowego w niektórych regionach obniżyli ceny zakupu energii (opłaty za GJ oraz moc zamówioną) o około 10 proc. Z drugiej strony, jak zauważa Krzysztof Bocian, analityk WiseEuropa, realne koszty ogrzewania dla konsumenta końcowego wciąż rosną.
Głównym problemem jest mechanizm ustalania zaliczek. Są one obliczane na podstawie średniego zużycia z ostatnich 3 lat, które były wyjątkowo ciepłe. Obecna, mroźna zima sprawia, że oszczędności wynikające z niższych cen surowca zostają całkowicie pochłonięte przez drastycznie większą ilość energii potrzebnej do ogrzania wychłodzonych budynków.
Spółdzielnie ruszają z akcjami informacyjnymi
Zarządcy nieruchomości, tacy jak WSM „Ochota”, masowo wysyłają do mieszkańców poradniki dotyczące „racjonalnego ogrzewania”. Celem jest uniknięcie scenariusza, w którym lokatorzy zostaną zaskoczeni dopłatami rzędu kilkuset lub nawet kilku tysięcy złotych przy rozliczeniu rocznym. Strategia spółdzielni zakłada, że przy dyscyplinie mieszkańców uda się zakończyć sezon „na zero”, co przy obecnych warunkach pogodowych uznaje się za sukces.
Aby zminimalizować ryzyko wysokich dopłat po zakończeniu sezonu grzewczego, warto wdrożyć konkretne kroki w codziennym użytkowaniu mieszkania:
-
Zadbaj o cyrkulację powietrza: Odsuń meble od grzejników i skróć firanki tak, aby kończyły się nad parapetem. Zastawiony kaloryfer grzeje meble, a nie pomieszczenie.
-
Stosuj ekrany zagrzejnikowe: Zamontuj za kaloryferem matę odbijającą ciepło. Dzięki temu energia wróci do wnętrza pokoju, zamiast uciekać przez ścianę na zewnątrz.
-
Wietrz krótko i intensywnie: Otwieraj okno na oścież na kilka minut, ale wcześniej zakręć zawory termostatyczne. Unikniesz w ten sposób niepotrzebnego uruchomienia maksymalnej mocy grzejnika przez czujnik temperatury.
-
Utrzymuj stałą temperaturę: Nie wychładzaj mieszkania całkowicie podczas nieobecności. Ponowne nagrzanie zimnych ścian pochłania znacznie więcej energii niż utrzymywanie stałych 18–19 stopni Celsjusza.

Psycholog, dziennikarka i ekspertka ds. społecznych. Absolwentka psychologii na Uniwersytecie SWPS oraz malarstwa i scenografii w Wyższej Szkole Artystycznej (WSA). W redakcji łączy wiedzę o mechanizmach ludzkiej psychiki z artystyczną wrażliwością na otoczenie. Specjalizuje się w tematach dotyczących psychologii, problemów mieszkańców oraz warszawskiej kultury. W swoich tekstach analizuje zjawiska społeczne, tłumacząc, jak zmiany w mieście wpływają na dobrostan i codzienne życie Polaków.