Kontrole w domu pracownika. Szef ma prawo przyjechać i zwolnić Cię dyscyplinarnie w 5 minut

Przez lata praca zdalna kojarzyła się z absolutną wolnością. Praca w piżamie, miejsce pracy 2 metry od łóżka, elastyczne godziny i brak czujnego wzroku przełożonego sprawiły, że granica między życiem prywatnym a zawodowym uległa zatarciu. Dla części pracowników „domowe biuro” stało się okazją do swobodniejszego stylu życia, jednak okres bezkarności definitywnie się skończył. Rewolucyjna nowelizacja Kodeksu pracy wyposażyła pracodawców w potężne narzędzia kontrolne.

Grafika poglądowa (generowana automatycznie).

Twój dom to zakład pracy. Koniec z fikcją „prywatności” w godzinach 9-17

Kluczowym nieporozumieniem, które może kosztować pracowników utratę źródła utrzymania, jest mylne postrzeganie statusu prawnego mieszkania w czasie pracy zdalnej. Wiele osób wychodzi z założenia, że „mój dom to moja twierdza” i pracodawca nie ma prawa ingerować w to, co się tam dzieje. Do lutego 2023 roku przepisy były niejasne, co dawało pole do nadużyć. Jednak wejście w życie nowelizacji Kodeksu pracy uregulowało tę kwestię w sposób, który może budzić grozę u miłośników drinków w godzinach pracy.

Zgodnie z nowymi przepisami, praca zdalna to nadal praca. Miejsce jej wykonywania (Twój salon czy sypialnia) staje się na czas wykonywania obowiązków służbowych miejscem pracy w rozumieniu przepisów BHP. Oznacza to, że obowiązują Cię dokładnie te same rygory, co kolegów siedzących w biurowcu – w tym bezwzględny obowiązek trzeźwości. Ustawodawca wprost wskazał, że pracodawca ma prawo przeprowadzać kontrolę trzeźwości pracowników, jeśli jest to niezbędne do zapewnienia ochrony życia i zdrowia pracowników lub ochrony mienia.

Prawnicy są zgodni: pojęcie „ochrony mienia” jest bardzo szerokie. Pijany programista może usunąć kluczowy kod, nietrzeźwa księgowa może wykonać błędny przelew na miliony złotych, a handlowiec „pod wpływem” może obrazić klienta na wideokonferencji, niszcząc reputację firmy (która jest dobrem niematerialnym). To wystarczające przesłanki, by wdrożyć procedury kontrolne również dla pracowników zdalnych.

0,2 promila – granica, która przekreśla karierę

Wielu pracowników łudzi się, że „jedno piwo to nie alkohol” i że po godzinie nic nie wyjdzie. Przepisy są jednak nieubłagane i opierają się na definicjach z Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Kodeks pracy nie przewiduje żadnych widełek tolerancji dla „lekkiego szumu”.

W prawie pracy wyróżniamy dwa stany, z których każdy jest podstawą do wyciągnięcia surowych konsekwencji:

  • Stan po użyciu alkoholu: od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi (lub od 0,1 mg do 0,25 mg w 1 dm³ wydychanego powietrza). Już ten stan jest naruszeniem obowiązków pracowniczych.
  • Stan nietrzeźwości: powyżej 0,5 promila (powyżej 0,25 mg w wydychanym powietrzu).

Wystarczy więc, że alkomat pokaże 0,2 promila (co dla niektórych oznacza jedno mocne piwo wypite szybko lub „resztki” po wczorajszej imprezie), by pracodawca miał pełne prawo nie dopuścić Cię do pracy i wyciągnąć konsekwencje dyscyplinarne. Tłumaczenie „mam mocną głowę, pracuję normalnie” nie ma żadnego znaczenia prawnego.

Jak wygląda „nalot” z alkomatem w domu pracownika?

Procedura kontroli pracownika zdalnego musi być ściśle określona w Regulaminie Pracy lub w porozumieniu o pracy zdalnej. Pracodawca ma obowiązek poinformować załogę o wprowadzeniu takich kontroli z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Jeśli podpisałeś oświadczenie o zapoznaniu się z regulaminem (a robisz to zazwyczaj automatycznie), wyraziłeś zgodę na te zasady.

Kontrola może odbywać się w dwóch trybach:

1. Kontrola prewencyjna (rzadsza w pracy zdalnej)

Zazwyczaj dotyczy kierowców lub operatorów maszyn, ale może obejmować też inne grupy. Jeśli regulamin to przewiduje, szef może wyrywkowo sprawdzać trzeźwość.

2. Kontrola przy uzasadnionym podejrzeniu (najczęstsza)

To scenariusz z koszmaru pracownika zdalnego. Podczas wideokonferencji na Teams czy Zoomie przełożony zauważa niepokojące objawy: bełkotliwą mowę, nienaturalne pobudzenie, opóźnione reakcje, zaczerwienioną twarz lub po prostu widzi butelkę w tle (nawet jeśli pracownik próbuje ją ukryć). Może to być też seria dziwnych, nielogicznych e-maili wysłanych w krótkim czasie.

W takiej sytuacji pracodawca ma obowiązek nie dopuścić pracownika do pracy. Następnie uruchamiana jest procedura weryfikacji. Do drzwi pracownika mogą zapukać:

  • Upoważnieni pracownicy firmy (np. HR lub BHP) z alkomatem posiadającym ważne świadectwo wzorcowania.
  • Firma ochroniarska wynajęta przez pracodawcę.
  • Policja – jeśli pracownik odmawia poddania się badaniu firmowym sprzętem lub nie wpuszcza kontrolerów, a podejrzenie jest silne.

Czy musisz wpuścić szefa do domu?

Tu dochodzimy do cienkiej granicy prawnej. Konstytucja gwarantuje nienaruszalność mieszkania. Pracodawca nie może wejść do Twojego domu siłą. Jeśli nie otworzysz drzwi, nie wyważy ich.

Jednak odmowa poddania się badaniu w sytuacji uzasadnionego podejrzenia działa na niekorzyść pracownika. Z odmowy zostanie sporządzona notatka służbowa, która może być spisana np. w obecności innych świadków. W sądzie pracy taka postawa (odmowa weryfikacji trzeźwości przy jednoczesnych poszlakach wskazujących na spożycie) jest traktowana niemal na równi z przyznaniem się do winy. Sąd Najwyższy wielokrotnie orzekał, że pracownik ma obowiązek współdziałać z pracodawcą w zakresie wyjaśniania okoliczności naruszenia obowiązków.

Pracodawcy muszą pamiętać, że kontrola nie może naruszać godności osobistej pracownika. Badanie alkomatem nie może odbywać się „na oczach” innych domowników w sposób upokarzający. Wynik badania jest daną osobową dotyczącą zdrowia (daną wrażliwą) i podlega ścisłej ochronie RODO. Przechowywany może być w aktach osobowych tylko przez określony czas (zazwyczaj rok), o ile posłużył do nałożenia kary.

Artykuł 52 Kodeksu pracy – „Wilczy bilet”

Potwierdzenie obecności alkoholu w organizmie w godzinach pracy (niezależnie czy w biurze, czy w domu) jest podstawą do zastosowania najcięższej sankcji przewidzianej w prawie pracy: rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika (tzw. zwolnienie dyscyplinarne).

Skutki „dyscyplinarki” są bolesne i długofalowe:

  • Natychmiastowa utrata dochodu: Umowa rozwiązuje się z dnia na dzień. Nie ma okresu wypowiedzenia, nie ma płatnego czasu na szukanie nowej pracy.
  • Świadectwo pracy: W dokumencie, który musisz pokazać kolejnemu pracodawcy, widnieje informacja o trybie rozwiązania umowy (art. 52 § 1 pkt 1 K.p. – ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych). Dla rekruterów w bankach, korporacjach czy urzędach jest to sygnał alarmowy. Taki kandydat jest „spalony”.
  • Brak zasiłku: Rejestrując się w Urzędzie Pracy jako bezrobotny po zwolnieniu dyscyplinarnym, nie otrzymasz zasiłku dla bezrobotnych przez pierwsze 180 dni (pół roku). Zostajesz bez środków do życia.
  • Utrata odprawy: Nawet jeśli firma przeprowadza zwolnienia grupowe, tobie odprawa nie przysługuje.

Wypadek przy pracy po alkoholu – dramat bez odszkodowania

Scenariusz może być jeszcze gorszy. Wyobraź sobie, że pracujesz zdalnie, będąc „po piwku”. Idziesz do kuchni po kawę, potykasz się o kabel zasilający laptopa i łamiesz nogę lub doznajesz urazu głowy. Zgłaszasz to jako wypadek przy pracy (bo zdarzył się w godzinach pracy i w związku z nią).

Zgodnie z procedurą powypadkową, zespół ustalający okoliczności wypadku ma prawo zażądać badania trzeźwości (np. w szpitalu). Jeśli wyjdzie na jaw, że byłeś pod wpływem alkoholu, a stan ten przyczynił się do wypadku (co przy upadku jest łatwe do udowodnienia – zaburzenia równowagi):

  1. Zdarzenie może nie zostać uznane za wypadek przy pracy w sensie prawnym.
  2. Nawet jeśli zostanie uznane, tracisz prawo do świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego. ZUS nie wypłaci Ci 100% zasiłku chorobowego (dostaniesz marne 80% lub mniej, jeśli uznają to za zwykłą chorobę, a pracodawca może kwestionować nawet to).
  3. Nie dostaniesz jednorazowego odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu.
  4. Nie przysługuje Ci renta wypadkowa.

Zostajesz ze złamaną nogą, zwolnieniem dyscyplinarnym i bez pieniędzy z ZUS.

Jak bezpiecznie pracować zdalnie i nie stracić posady?

Zasady są proste, ale wymagają samodyscypliny, której w domu często brakuje.

1. Traktuj dom jak biuro

W godzinach pracy obowiązuje całkowita prohibicja. Jeśli Twój czas pracy to 8:00–16:00, pierwsze piwo możesz otworzyć o 16:01. Pamiętaj, że wylogowanie się z systemu (np. Slacka czy Teamsa) jest cyfrowym dowodem zakończenia pracy. Dopóki jesteś „dostępny”, jesteś w pracy.

2. Uważaj na „wczorajszy dzień”

Praca zdalna sprzyja imprezom w środku tygodnia („przecież wyśpię się do 7:55”). Pamiętaj, że metabolizm alkoholu trwa wiele godzin. Jeśli wypijesz dużo wieczorem, rano o 9:00 podczas wideokonferencji nadal możesz mieć we krwi powyżej 0,2 promila. Bełkotliwa mowa czy spowolnione reakcje są łatwe do wychwycenia przez kamerę HD i dobry mikrofon.

3. Sprawdź regulamin

Zaloguj się do firmowego intranetu i przeczytaj zaktualizowany Regulamin Pracy. Sprawdź, jakie procedury kontroli wprowadził Twój pracodawca. Czy przewiduje kontrole prewencyjne? Kto jest upoważniony do badania? Wiedza to Twoja tarcza.

4. Jeśli bierzesz leki na bazie alkoholu

Niektóre krople żołądkowe czy syropy mogą dać fałszywy wynik pozytywny tuż po spożyciu. Jeśli zażywasz takie leki, poinformuj o tym przełożonego przed kontrolą, choć w przypadku nowoczesnych alkomatów dowodowych pomyłka jest mało prawdopodobna po odczekaniu 15 minut.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl