Koronawirus a hospicja. Rodziny koczują pod oknami!

W związku z obowiązującym zakazem odwiedzin pensjonariuszy hospicjum, zarówno ich bliscy, jak i wolontariusze nie mogą przebywać na jego terenie. Jak zauważa prezes Hospicjum Dobrego Samarytanina, wpływa to w sposób znaczący na kondycję psychiczną cierpiących.

Fot. Pixabay

 

Jak zauważa ks. prof. Mirosław Kalinowski, prezes Hospicjum Dobrego Samarytanina w Lublinie, epidemia koronawirusa w sposób znaczący przyczyniła się do utrudnionego funkcjonowania hospicjum.

W związku z obostrzeniami, które wymusiły wprowadzenie zakazu odwiedzin, wiele rodzin koczuje pod oknami pacjentów, chcąc mieć choćby chwilowy kontakt.

Duchowny nieustannie poszukuje rozwiązań, które pozwolą choćby trochę złagodzić ból rozłąki. W tym celu placówka zainwestowała w przenośne głośniki w technologii bluetooth po to, by osoby, które ze względu na liczne schorzenia nie są w stanie utrzymać słuchawki, mogli bezproblemowo usłyszeć się ze swoimi bliskimi.

Niektórzy korzystają również z komunikatorów internetowych, które pozwalają się bezproblemowo zobaczyć. Ponadto, na terenie hospicjum praktykowana jest muzykoterapia, która uspokaja zarówno zatrudniony personel, jak i przebywających podopiecznych.

Jak zaznacza ksiądz Kalinowski, mieszkańcy hospicjum najbardziej obawiają się samotnej śmierci, stąd też pozornie niewielkie gesty, tj. podanie dłoni, trzymanie za rękę czy też pogłaskanie po czole mają dla ciężko chorych niebagatelne znaczenie.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.