Rocznica gigantycznej tragedii. Leciał z Nowego Jorku do Warszawy. Nie dotarł. Zginęło 87 osób, w tym słynna piosenkarka Anna Jantar
Mijały ostatnie minuty dziewięciogodzinnego lotu. Warszawa była już widoczna, pogoda bezchmurna, pasażerowie gotowali się do lądowania. Nikt na pokładzie nie wiedział, że za chwilę Samolot Ił-62 „Mikołaj Kopernik” będzie przyczyną ogromnej katastrofy. 14 marca 1980 roku w największej katastrofie lotniczej w historii PRL zginęło 87 osób. Wśród nich była 29-letnia Anna Jantar – najpopularniejsza polska piosenkarka tamtych lat.

Fot. Ken Rose / Wikimedia Commons / licencja GFDL 1.2
Ostatni rejs „Kopernika”. Śnieżyca, opóźnienie i pozorny spokój
Samolot Ił-62 o rejestracji SP-LAA, ochrzczony imieniem „Mikołaj Kopernik”, był flagową maszyną Polskich Linii Lotniczych LOT. Trafił do polskiej floty w 1972 roku jako pierwsza tego typu maszyna zdolna do lotów transatlantyckich – wcześniej LOT obsługiwał wyłącznie trasy europejskie i bliskowschodnie. Przez 8 lat „Kopernik” regularnie pokonywał Atlantyk. 13 marca 1980 roku miał wykonać kolejny kurs z Nowego Jorku do Warszawy.
Start z lotniska im. Johna F. Kennedy’ego zaplanowano na godz. 19:00 czasu lokalnego. Intensywna śnieżyca, która nawiedziła tego dnia Nowy Jork, pokryła pas startowy i kadłub samolotu grubą warstwą śniegu i lodu. Konieczność odśnieżenia maszyny i lotniska opóźniła odlot o ponad 2 godziny – „Kopernik” wyruszył w powietrze o 21:18. Za sterami zasiadł kapitan Paweł Lipowczan, 47-letni doświadczony pilot z 15-letnim stażem w LOT, który w powietrzu spędził łącznie 8 770 godzin, z czego połowę na Iłach-62. Na pokładzie było 77 pasażerów i 10 członków załogi.
Lot przez Atlantyk przebiegał bez żadnych zakłóceń. Żaden z 10 członków załogi nie zgłaszał problemów technicznych. 14 marca około godz. 11:12 czasu polskiego „Kopernik” pojawił się nad Warszawą. Pogoda nad stolicą była tego dnia idealna – bezchmurne niebo, dobra widoczność. Nic nie zapowiadało tragedii.
26 sekund, które zmieniły wszystko
Na minutę przed planowanym lądowaniem kapitan Lipowczan zgłosił wieży kontrolnej, że nie zaświecił się wskaźnik wysunięcia podwozia. Tego rodzaju awarie były w samolotach radzieckiej produkcji nagminne – najczęściej wynikały z przepalonej żarówki lub bezpiecznika. Wieża nie była zaniepokojona, załoga również. Kapitan zdecydował o wykonaniu drugiego kręgu nad lotniskiem, by mechanik pokładowy mógł sprawdzić i naprawić usterkę. Był to rutynowy manewr, który w Iłach-62 zdarzał się regularnie.
To, co nastąpiło chwilę później, nie było jednak rutynowe. W końcowej fazie podejścia, w silniku nr 2, doszło do gwałtownego rozerwania turbiny. Odłamki wirnika z ogromną prędkością przebity kadłub i uderzyły w sąsiednie silniki oraz – co okazało się fatalne – uszkodziły ster wysokości i ster kierunku, pozbawiając pilotów kontroli nad samolotem. Jednocześnie zniszczony został rejestrator kokpitu i system zasilania czarnej skrzynki.
Przez 26 sekund samolot opadał bezwładnie, bez sterowania. Kapitan Lipowczan nie miał już do dyspozycji żadnych klasycznych elementów sterowania – pozostały mu wyłącznie lotki na skrzydłach. Tym jedynym dostępnym manewrem zdołał zmienić tor spadania samolotu w prawo, omijając budynki zakładu poprawczego dla nieletnich. O godz. 11:14:45 „Kopernik” prawym skrzydłem ściął drzewo i z pełną prędkością uderzył w pokrytą lodem fosę okalającą XIX-wieczny fort „Okęcie”, kilometr przed progiem pasa startowego. Samolot rozpadł się na wiele części. Nie było pożaru – po transatlantyckim locie w zbiornikach pozostało niewiele paliwa.
Nikt nie przeżył. Do wydobycia szczątków maszyny z fosy konieczne było częściowe wypompowanie wody. Lekarze przybyli na miejsce katastrofy stwierdzili, że część pasażerów najprawdopodobniej spała w momencie uderzenia.
Anna Jantar wracała z trasy koncertowej. Miała 29 lat
Wśród 77 pasażerów „Kopernika” była Anna Jantar – jedna z największych gwiazd polskiej estrady lat 70. Autorka takich przebojów jak „Tyle słońca w całym mieście”, „Najtrudniejszy pierwszy krok” czy „Nic nie może wiecznie trwać” wracała do kraju po kilkumiesięcznej trasie koncertowej dla polonijnej publiczności w Stanach Zjednoczonych. Miała 29 lat. W Polsce zostawiała małą córkę – Natalię, którą wszyscy znają dziś jako Natalię Kukulską.
Anna Jantar była nie tylko ikoną muzyczną – była symbolem nowej polskiej piosenki rozrywkowej, łączącej zachodni pop z rodzimą wrażliwością. Jej śmierć w katastrofie była dla milionów Polaków szokiem porównywalnym z utratą kogoś bliskiego. Na pokładzie zginęła też Alicja Duryasz, żona aktora Wojciecha Duryasza. – Byłem na próbie w teatrze. Była godzina 12:00, dostałem telefon, żeby przyjechać jak najszybciej na lotnisko. Kiedy dojechaliśmy do Pomnika Lotnika zobaczyłem kilkadziesiąt chłodziarek jadących w kierunku Okęcia. Powiedziałem wtedy, że nie chcę tam jechać – wspominał aktor w wywiadzie dla programu Dzień Dobry TVN.
Obok Jantar na pokładzie znajdowała się 22-osobowa amatorska reprezentacja bokserska Stanów Zjednoczonych – 14 zawodników wraz z trenerami, lekarzami i masażystami. Zginął też amerykański etnomuzykolog Alan Parkhurst Merriam, profesor University of Indiana. Spośród pasażerów sześcioro stanowili studenci warszawskich uczelni, wracający z obrad Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Nauk Ekonomicznych i Handlowych AIESEC. 30 marca 1980 roku na lotnisku Okęcie odbyło się uroczyste pożegnanie ofiar katastrofy – zwłoki bokserów z USA odprowadzono w drogę do Stanów Zjednoczonych przy udziale przedstawicieli obu rządów.
Wada radziecka, błąd polski – prawda ujawniona dekadę po tragedii
Komisja powołana bezpośrednio po katastrofie pod przewodnictwem wicepremiera Tadeusza Wrzaszczyka jako główną przyczynę wypadku wskazała „rozerwanie turbiny lewego, wewnętrznego silnika na skutek niekorzystnego i przypadkowego zbiegu okoliczności i ukrytych wad materiałowo-technologicznych, które doprowadziły do przedwczesnego zmęczenia wału silnika”. Raport trafił do ZSRR, do biura konstrukcyjnego Iljuszyna – i tam go odrzucono. Sowieci twierdzili, że pęknięcie wału było skutkiem katastrofy, nie jej przyczyną. Dopiero kilka lat później Rosjanie przyznali, że silnik miał wady konstrukcyjne.
To jednak nie był koniec historii. W 2010 roku w zbiorach archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej odnaleziono utajnione materiały ze śledztwa prowadzonego przez Wydział VI Departamentu II MSW, czyli kontrwywiad PRL. Wynikało z nich, że za tragedię odpowiadała nie tylko radziecka wada materiałowa, ale też zaniedbania po stronie polskiej. Szczegóły tych ustaleń przez lata były niemożliwe do opublikowania – władze PRL pilnowały, by żadne informacje wykraczające poza oficjalny komunikat nie trafiły do mediów.
Cenzura działała błyskawicznie. „Dziennik Polski” z 15 marca 1980 roku opublikował wyłącznie depeszę PAP, listę ofiar i zdjęcie wraku. W poniedziałek 17 marca katastrofie poświęcono zaledwie ćwierć pierwszej strony – resztę zajmowała relacja ze spotkania przewodniczącego Rady Państwa z sędziami Sądu Najwyższego i materiały przed wyborami do Sejmu PRL. Po kilku dniach „Kopernik” niemal całkowicie zniknął z mediów. W przestrzeni publicznej zaczęły krążyć za to najbardziej absurdalne plotki – według jednej z nich katastrofę zaaranżowali arabscy szejkowie, którzy mieli wcześniej porwać Annę Jantar.
Kapitan, który ratował innych do ostatniej sekundy
Historia Pawła Lipowczana jest osobnym rozdziałem tej tragedii. Pilot, który przez ostatnie 26 sekund lotu robił absolutnie wszystko, co było fizycznie możliwe, żeby ominąć zabudowania mieszkalne, pośmiertnie stał się symbolem pilotów, którzy nawet w obliczu nieuchronnej katastrofy myślą o tych na ziemi. Gdyby nie jego manewr zmianą toru spadania przez wychylenie lotek, samolot runął by wprost na budynki zakładu poprawczego dla nieletnich.
Jego imieniem nazwano jedną z przecznic alei Krakowskiej na stołecznym Okęciu. Zbiorowy grób ofiar katastrofy, w tym Anny Jantar, znajduje się na Cmentarzu Komunalnym Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie. Tragedia „Kopernika” doczekała się kilku filmów dokumentalnych – w 2000 roku TVP nakręciła obraz „Kopernik” z cyklu „Czarny serial”, a w 2008 roku Discovery TVN Historia wyprodukowało dokument „26 sekund – tragedia Kopernika”.
Katastrofa z 14 marca 1980 roku nie była ostatnią tragedią Iła-62 w polskich barwach. 9 maja 1987 roku, w tym samym mechanizmie – pęknięcia wału silnika – doszło do katastrofy Iła-62 „Tadeusz Kościuszko” w Lesie Kabackim pod Warszawą. Zginęły 183 osoby. Ta tragedia była już największą katastrofą lotniczą w historii polskiego lotnictwa i stała się bezpośrednim impulsem do podjęcia decyzji o wycofaniu całej floty Iłów i zakupie Boeingów 767. Ostatni Ił-62 LOT wycofał z eksploatacji w 1991 roku.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.