Lekarka: „Aktualna sytuacja epidemiologiczna to nic innego jak efekt działalności ruchów antyszczepionkowych”

Jak donosi Generalny Inspektorat Sanitarny w Polsce pojawiło się w ostatnim czasie kilka nowych ognisk odry. Aktualna sytuacja epidemiologiczna to nic innego jak efekt działalności tak zwanych „ruchów antyszczepionkowych”, czy też jak wolą „zwolenników wolności” – mówi w rozmowie z Warszawą w Pigułce lekarka Anna Rahnama.

Fot. Shutterstock

Pod Warszawą jak i w samej stolicy są już ogniska Odry.

Poprosiliśmy lekarz Anna Rahnamę o odpowiedź czy rzeczywiście odra jest tak niebezpieczna czy tylko jest, jak to niektórzy mówią, łagodną chorobą wieku dziecięcego.

„W tym roku w Polsce po raz pierwszy stanęliśmy przed problemem spadku wyszczepialności dla 2 dawek szczepionki MMR, przeciwko odrze, śwince i różyczce poniżej progu gwarantującego odporność zbiorową. Na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Minęło zaledwie pół roku i pojawiły się nowe zachorowania.

Odra wbrew opinii osób związanych z ruchem przeciwników szczepień jest ciężką chorobą, mogącą dawać trwałe i poważne powikłania, a nawet być chorobą śmiertelną. Warto przełamać pokutujący mit „łagodnej choroby wieku dziecięcego”, która kojarzy się tylko z wysypką i gorączką. Powikłaniem odry może być zapalenie płuc, serca, ucha środkowego. Co tysięczna chorująca osoba umrze, co czwarta będzie wymagała hospitalizacji. U dzieci do 1 roku, co sześćsetne dziecko zapadnie na podostre stwardniejące zapalenie mózgu, które jest powikłaniem odległym, ale zawsze kończy się śmiercią.

Jedyną metodą zapobiegania odrze są szczepienia ochronne, a szczepiąc chronimy nie tylko siebie, ale także osoby, które ze względów medycznych nie mogą być poddane immunizacji: niemowlaki, osoby z niedoborem odporności, w przebiegu leczenia onkologicznego, reumatologicznego, neurologicznego, po przeszczepieniu szpiku i narządów…

I trzeba tu wyraźnie podkreślić, ciężkie powikłania szczepień są skrajnie rzadkie, w przeciwieństwie do chorób przed którymi chronią. I kategorycznie zdementować popularny mit. Szczepienie MMR (ani żadne inne), nie powoduje autyzmu. Nie istnieje w medycynie jednostka „autyzm poszczepienny”, autyzm nie może być NOPem. Potwierdziły to duże badania na olbrzymich populacjach, więc łączenie tego zaburzenia rozwojowego ze szczepieniami przez niektóre środowiska jest po prostu szkodliwe. Szczepienia są bezpieczne i tylko dzięki nim możemy zapobiegać groźnym chorobom i ich powikłaniom” – informuje lekarka.

Copyright © 2016-2018 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.