Masowe kontrole finansów Polaków. Skarbówka ma dostęp do potężnych baz danych. Grożą wysokie kary

Przelewy, rachunki bankowe, rozliczenia podatkowe, zakupy i sprzedaż prowadzona w internecie – administracja skarbowa dysponuje dziś znacznie większą ilością danych niż jeszcze kilka lat temu. Nie oznacza to, że urzędnik bez powodu może otworzyć historię rachunku dowolnego Polaka. KAS wykorzystuje jednak systemy analityczne do wykrywania nieprawidłowości i typowania podmiotów do sprawdzenia. Jeżeli dane nie zgadzają się z deklarowanymi dochodami lub fiskus wykryje nieujawnione przychody, konsekwencje mogą być kosztowne.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Kontrola podatkowa coraz rzadziej musi zaczynać się od urzędnika pukającego do drzwi. Administracja skarbowa dysponuje ogromną liczbą informacji dostarczanych elektronicznie, a część analiz wykonywana jest jeszcze zanim podatnik dowie się, że jego rozliczenia wzbudziły zainteresowanie.

Jednym z narzędzi jest System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej – STIR. Służy on przede wszystkim do analizy ryzyka wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych.

Jak skuteczne może być takie działanie, pokazuje bardzo świeża sprawa.

KAS przeanalizowała dane. Potem zablokowała ponad 400 tys. zł

4 września podlaska KAS poinformowała o kontroli jednej ze spółek.

Analitycy wykorzystali dane ze STIR i zidentyfikowali ryzyko wykorzystywania sektora bankowego do wyłudzeń skarbowych. W efekcie zdecydowano o zablokowaniu ponad 400 tys. zł znajdujących się na rachunkach spółki.

Następnie rozpoczęła się kontrola celno-skarbowa.

Urzędnicy ustalili, że w rozliczeniach wykorzystywano nierzetelne faktury zakupowe wystawiane przez podmioty, które w rzeczywistości nie prowadziły działalności. Łączna wartość zakwestionowanych „pustych” faktur przekroczyła 2 mln zł, a wykazany na nich VAT wynosił 464 tys. zł.

Po rozpoczęciu kontroli spółka skorygowała deklaracje, a 464 tys. zł zaległego podatku trafiło do budżetu państwa.

To dobry przykład tego, że dzisiejsza kontrola może rozpocząć się od analizy danych, a nie od tradycyjnej wizyty kontrolerów.

Państwo posiada centralną informację o rachunkach

Osobnym narzędziem jest System Informacji Finansowej – SInF, którego administratorem jest Szef Krajowej Administracji Skarbowej.

W systemie znajdują się m.in. informacje o rachunkach bankowych, rachunkach płatniczych oraz rachunkach prowadzonych przez SKOK-i. System utworzono przede wszystkim w celu przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, wykrywania określonych przestępstw oraz identyfikowania i zabezpieczania mienia pochodzącego z przestępstwa.

To jednak bardzo ważne rozróżnienie: SInF nie jest bazą pełnej historii wszystkich zakupów i przelewów każdego Polaka dostępną urzędnikowi do dowolnego przeglądania.

System gromadzi określony ustawowo zakres informacji o rachunkach i ich posiadaczach, a dostęp do danych ma określone prawem zastosowanie.

Czy urząd skarbowy może zobaczyć historię konta?

Może uzyskać informacje bankowe w sytuacjach przewidzianych prawem, ale nie działa to na zasadzie: „urzędnik jest ciekawy, ile masz pieniędzy, więc otwiera twoje konto”.

Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że bank przekazuje KAS informacje o podatniku na uzasadnione żądanie właściwego organu, a przepisy wiążą takie uprawnienia z prowadzonymi postępowaniami.

Zakres informacji, które w odpowiednich procedurach mogą być pozyskiwane, jest szeroki. Dlatego przekonanie, że „fiskus nigdy nie zobaczy mojego rachunku, bo obowiązuje tajemnica bankowa”, również jest błędne.

Tajemnica bankowa nie jest absolutna. Ustawy przewidują konkretne wyjątki dla uprawnionych organów.

Nie ma magicznego przelewu, który automatycznie uruchamia kontrolę

To jeden z najczęściej powtarzanych mitów.

Nie istnieje uniwersalna kwota przelewu, po której urząd skarbowy automatycznie rozpoczyna kontrolę osoby fizycznej.

Nie można więc uczciwie napisać, że przelew 10 tys., 15 tys. czy 50 tys. zł sam w sobie oznacza kontrolę.

Legalnie można otrzymać znacznie większą kwotę – np. ze sprzedaży mieszkania lub samochodu, darowizny, spadku czy własnej działalności. Kluczowe jest to, czy pieniądze mają legalne i prawidłowo rozliczone źródło oraz czy zostały wykonane wymagane obowiązki podatkowe.

Problemy zaczynają się wtedy, gdy dane finansowe nie odpowiadają temu, co podatnik wykazuje wobec fiskusa, albo pojawiają się inne okoliczności wskazujące na możliwe naruszenie przepisów.

Zagraniczne konto również nie zawsze oznacza niewidzialność

System kontroli nie kończy się na polskich bankach.

Polska uczestniczy w automatycznej międzynarodowej wymianie informacji podatkowych CRS. Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że rozwiązanie powstało właśnie po to, aby zwiększyć transparentność podatkową i przeciwdziałać transgranicznym oszustwom oraz unikaniu opodatkowania.

Instytucje finansowe przekazują informacje dotyczące rachunków podlegających raportowaniu, a dane następnie wymieniane są pomiędzy uczestniczącymi państwami.

Dlatego samo przeniesienie pieniędzy do zagranicznej instytucji finansowej nie oznacza automatycznie, że informacje stają się niewidoczne dla administracji podatkowej.

Skarbówka może również zrobić zakupy jak zwykły klient

Kontrola finansów nie ogranicza się do banków.

KAS korzysta z nabycia sprawdzającego. Urzędnik zachowuje się wówczas jak zwyczajny klient – kupuje produkt lub usługę i sprawdza, czy sprzedaż została prawidłowo zarejestrowana na kasie oraz czy wydano paragon.

Ministerstwo Finansów podkreśla, że typowanie do takich działań może następować na podstawie analizy ryzyka. Jeżeli podczas nabycia zostaną wykryte nieprawidłowości, możliwe są dalsze czynności kontrolne lub postępowanie podatkowe.

To pokazuje zmianę sposobu działania fiskusa: kontrola jest coraz częściej poprzedzana analizą danych i ryzyka.

Sprzedaż w internecie również zostawia ślad

Osobną kategorią są osoby regularnie zarabiające za pośrednictwem platform internetowych.

Obowiązujące przepisy dotyczące DAC7 nakładają na operatorów platform cyfrowych obowiązki raportowania określonych informacji o sprzedawcach. Nie oznacza to jednak, że każda osoba, która sprzeda jedną starą sukienkę czy używany telefon, automatycznie płaci podatek albo zostaje skontrolowana.

Raportowanie danych i powstanie obowiązku podatkowego to dwie różne rzeczy.

Sam fakt przekazania fiskusowi informacji o sprzedaży nie przesądza, że podatnik ma zaległość. Dopiero charakter transakcji, sposób jej prowadzenia i odpowiednie przepisy podatkowe decydują o tym, czy powstał podatek.

Najbardziej ryzykowne jest ukrywanie źródła pieniędzy

Dla zwykłego podatnika najważniejsza zasada jest prosta: duża kwota na rachunku nie jest problemem tylko dlatego, że jest duża.

Znacznie ważniejsze jest pochodzenie pieniędzy i sposób ich rozliczenia.

Jeżeli ktoś sprzedaje nieruchomość, otrzymuje spadek, pożyczkę lub darowiznę, prowadzi działalność czy uzyskuje inne przychody, powinien zachować dokumenty pozwalające wykazać źródło środków i dopełnić obowiązków podatkowych właściwych dla danej sytuacji.

Sztuczne rozbijanie przelewów na mniejsze kwoty nie jest uniwersalnym sposobem na „ukrycie się przed skarbówką”. Współczesne systemy analityczne nie muszą opierać się wyłącznie na wysokości pojedynczej operacji.

Konsekwencje mogą być znacznie wyższe niż sam zaległy podatek

Jeżeli kontrola wykaże zaległość podatkową, podatnik może zostać zobowiązany nie tylko do uregulowania samego podatku.

W zależności od rodzaju naruszenia mogą dojść odsetki za zwłokę, a w sprawach stanowiących wykroczenie albo przestępstwo skarbowe również odpowiedzialność przewidziana w Kodeksie karnym skarbowym.

Nie ma jednak jednej „kary za podejrzany przelew”. Sankcja zależy od tego, jaki konkretnie obowiązek został naruszony, jaka była wartość uszczuplenia i czy zachowanie podatnika wypełnia znamiona czynu zabronionego.

W poważniejszych sprawach możliwości administracji idą jeszcze dalej. Najnowszy przykład podlaskiej KAS pokazuje, że analiza STIR może zakończyć się blokadą setek tysięcy złotych na rachunkach, a następnie kontrolą celno-skarbową.

Fiskus wie coraz więcej, ale nie kontroluje wszystkich bez powodu

Hasło „masowe kontrole finansów Polaków” wymaga więc dopowiedzenia.

Administracja skarbowa rzeczywiście posiada dziś masowe zbiory danych i narzędzia pozwalające analizować ogromną liczbę informacji, a systemy takie jak STIR, SInF czy międzynarodowa wymiana informacji zwiększają możliwości wykrywania nieprawidłowości.

Nie oznacza to jednak, że każdy przelew Polaka jest ręcznie kontrolowany albo że urząd skarbowy może bez podstawy przeglądać prywatne konto dowolnej osoby.

Dla podatnika najważniejsze jest coś innego: coraz trudniej zakładać, że rozbieżności między oficjalnymi dochodami a rzeczywistymi przepływami finansowymi pozostaną niewidoczne tylko dlatego, że pieniądze przechodzą przez rachunek bankowy lub zagraniczną instytucję.

A jeżeli analiza danych ujawni realne nieprawidłowości, konsekwencją może być kontrola, konieczność dopłaty podatku z odsetkami, odpowiedzialność karna skarbowa, a w przewidzianych prawem przypadkach również blokada pieniędzy na rachunku.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl