Młodzi Polacy wysyłają dziesiątki CV i nie mogą znaleźć pracy. Problem dotyka także osób po studiach
Dyplom wyższej uczelni, znajomość języków i kolejne pozycje wpisane do CV nie zawsze wystarczają, żeby szybko znaleźć zatrudnienie. Choć Polska pozostaje krajem z jednym z najniższych poziomów bezrobocia w Unii Europejskiej, sytuacja młodych ludzi wygląda znacznie gorzej niż wskazuje ogólny wskaźnik. Problem nie omija również osób z wyższym wykształceniem. Najnowsze dane GUS pokazują, że bezrobocie w tej grupie wzrosło.

Dla młodego człowieka oznacza to często miesiące wysyłania aplikacji, rozmowy kwalifikacyjne bez rezultatu i trudność w zdobyciu pierwszego doświadczenia zawodowego. Dane pokazują przy tym interesujący paradoks. Polska ma bardzo niskie bezrobocie ogółem, a jednocześnie najmłodsi uczestnicy rynku pracy mają zdecydowanie większe problemy ze znalezieniem zatrudnienia.
Młodzi mają znacznie większy problem ze znalezieniem pracy
Według najnowszych dostępnych danych GUS z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności w pierwszym kwartale 2026 roku stopa bezrobocia w grupie osób w wieku od 15 do 24 lat wynosiła 12,5 proc.
Dla porównania wśród osób w wieku 25-34 lata było to tylko 3,2 proc.
Różnica jest więc ogromna.
Trzeba jednak prawidłowo rozumieć te dane. Wskaźnik 12,5 proc. nie oznacza, że bez pracy pozostaje 12,5 proc. wszystkich młodych Polaków. Stopa bezrobocia jest liczona wśród osób należących do siły roboczej, czyli pracujących oraz bezrobotnych aktywnie poszukujących zatrudnienia.
Mimo tego dane jasno pokazują, że wejście na rynek pracy jest dla najmłodszych znacznie trudniejsze niż dla osób, które zdążyły już zdobyć doświadczenie zawodowe.
Nawet wyższe wykształcenie nie gwarantuje już zatrudnienia
Jeszcze ciekawiej wyglądają dane dotyczące poziomu wykształcenia.
Osoby po studiach nadal mają statystycznie znacznie mniejsze ryzyko bezrobocia niż osoby z niższym wykształceniem. Nie oznacza to jednak, że sytuacja absolwentów jest idealna.
GUS podaje, że w pierwszym kwartale 2026 roku stopa bezrobocia wśród osób z wyższym wykształceniem wynosiła 1,8 proc. Rok wcześniej była o 0,2 pkt proc. niższa.
Podobny sygnał pojawił się już wcześniej. W czwartym kwartale 2025 roku bezrobocie osób z wyższym wykształceniem wynosiło 1,7 proc. i również było o 0,3 pkt proc. wyższe niż rok wcześniej.
To ważne, ponieważ pokazuje, że sam dyplom nie daje automatycznej ochrony przed problemami na rynku pracy.
Jest jeszcze jeden niepokojący wskaźnik. Pracy szukamy coraz dłużej
Problem nie sprowadza się wyłącznie do liczby bezrobotnych.
GUS podał, że w pierwszym kwartale 2026 roku przeciętny czas poszukiwania pracy wynosił 8,5 miesiąca. Rok wcześniej było to 7,5 miesiąca.
Jednocześnie osoby poszukujące zatrudnienia przez co najmniej 13 miesięcy stanowiły już 20,9 proc. wszystkich bezrobotnych. Rok wcześniej było to 16,8 proc.
To oznacza wzrost o ponad 4 pkt proc. w ciągu zaledwie roku.
Dla osoby rozpoczynającej dorosłe życie kilka miesięcy bezskutecznego poszukiwania pracy może mieć bardzo konkretne konsekwencje. Trudniej wynająć mieszkanie, uzyskać zdolność kredytową, usamodzielnić się czy planować większe wydatki.
„Wymagane doświadczenie”. I zaczyna się błędne koło
Szczególnie trudny może być moment przejścia ze szkoły lub uczelni do pierwszej pełnoetatowej pracy.
Młody kandydat potrzebuje zatrudnienia, żeby zdobyć doświadczenie. Jednocześnie w wielu rekrutacjach właśnie doświadczenie jest jednym z elementów branych pod uwagę przy wyborze pracownika.
Powstaje więc klasyczny problem pierwszej pracy: kandydat posiada formalne wykształcenie, ale dopiero musi zbudować historię zawodową.
Dane GUS potwierdzają, że wiek ma ogromne znaczenie. W pierwszym kwartale 2026 roku bezrobocie wśród osób do 24. roku życia wynosiło 12,5 proc., podczas gdy w grupie 35-44 lata zaledwie 2,3 proc.
Polska ma niskie bezrobocie, ale młodzi są w zupełnie innej sytuacji
Najnowsze opublikowane 1 września dane Eurostatu pokazują pozornie bardzo dobry obraz polskiego rynku pracy.
W lipcu 2026 roku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 3,4 proc. To drugi najniższy wynik w Unii Europejskiej, tuż za Czechami z wynikiem 3,3 proc.
Tyle że sytuacji młodych ludzi nie powinno się oceniać wyłącznie na podstawie ogólnej stopy bezrobocia.
W całej Unii Europejskiej problem jest zresztą podobny. W lipcu bezrobocie osób poniżej 25. roku życia wynosiło 15,1 proc., podczas gdy dla całej populacji aktywnej zawodowo było to 6,1 proc. Bez pracy pozostawało około 2,93 mln młodych mieszkańców Unii.
Rynek pracy wysyła młodym sprzeczny komunikat
Z jednej strony pracodawcy w wielu branżach od lat informują o trudnościach ze znalezieniem odpowiednich pracowników. Z drugiej strony część młodych ludzi ma problem ze zdobyciem pierwszego stabilnego zatrudnienia.
Nie można więc powiedzieć, że młodzi Polacy masowo nie są w stanie znaleźć jakiejkolwiek pracy. Dane tego nie potwierdzają. Można natomiast powiedzieć coś innego: ryzyko bezrobocia jest wśród najmłodszych aktywnych zawodowo wielokrotnie wyższe niż w starszych grupach, a przeciętny czas poszukiwania zatrudnienia w całej populacji bezrobotnych się wydłużył.
Co więcej, pierwsze sygnały pogorszenia widoczne są także wśród osób z wyższym wykształceniem.
Problem może być większy niż pokazuje jedna liczba
Sama stopa bezrobocia nie opisuje wszystkich trudności młodych ludzi.
Nie obejmuje w prosty sposób frustracji osoby, która pracuje znacznie poniżej swoich kwalifikacji, przyjmuje krótkotrwałe zajęcia, choć szuka stabilnego etatu, albo po wielu nieudanych rekrutacjach przestaje aktywnie poszukiwać zatrudnienia.
Dlatego imponujący na tle Europy wynik Polski nie powinien przesłaniać problemu osób rozpoczynających karierę.
Polska nadal ma jeden z najlepszych rynków pracy w Unii pod względem ogólnej stopy bezrobocia. Jednocześnie dla tysięcy młodych ludzi znalezienie pierwszej dobrej pracy pozostaje znacznie trudniejsze, niż mogłoby wynikać z krajowego wskaźnika 3,4 proc.
A dla absolwenta, który po raz kolejny wysyła CV i nie otrzymuje odpowiedzi, drugie miejsce Polski w europejskim rankingu bezrobocia jest niewielkim pocieszeniem.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.