Mówiłeś o kupnie samochodu, a potem masz pełno reklam salonów? Co naprawdę wie o Tobie Twój smartfon?

Scenariusz zna niemal każdy – rozmawiasz ze znajomym o wymianie opon, a chwilę później na Instagramie wyskakuje reklama wulkanizacji spod domu. Pierwsza myśl brzmi: telefon mnie podsłuchuje. Problem w tym, że mimo lat poszukiwań nikt – ani niezależni badacze, ani dziennikarze śledczy – nie znalazł twardego dowodu, że duże platformy faktycznie nagrywają rozmowy w tle. Musisz jednak wiedzieć, jak obecnie działa dobieranie reklam.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Smartfon na ekranie którego widać stronę główną serwisu Warszawa w Pigułce.
Smartfon na ekranie którego widać stronę główną serwisu Warszawa w Pigułce. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Co dokładnie sprawdzono?

Badacze z Blekinge Institute of Technology w Szwecji przeanalizowali w 2019 roku aplikacje należące do Meta – Facebooka, Instagrama, WhatsAppa i Messengera – szukając śladów nagrywania dźwięku w tle bez wiedzy użytkownika. Nie znaleźli żadnego. Podobny brak dowodów potwierdziły niezależne testy dziennikarskie, w tym eksperyment brytyjskiego „Daily Mail”, w którym zresetowany telefon z fikcyjnym kontem i celowo wypowiadanymi frazami przez dwa dni nie wygenerował ani jednej powiązanej reklamy. Analizy tysięcy aplikacji na Androidzie, sprawdzające, jakie dane faktycznie wysyłane są do serwerów producentów, również nie wykazały masowego przechwytywania dźwięku z otoczenia w celach reklamowych.

W 2023 roku głośno zrobiło się wokół prezentacji firmy Cox Media Group, opisującej usługę o nazwie „Active Listening”, sugerującą targetowanie reklam na podstawie słów wyłapanych z otoczenia urządzeń. Sama prezentacja wywołała jednak taką falę krytyki, że firma się z niej częściowo wycofała i wydała oświadczenia studzące najbardziej dosłowne interpretacje – to pokazuje, jak kusząca marketingowo jest sama idea „podsłuchu”, nawet jeśli jej faktyczna realizacja pozostaje niepotwierdzna.

Skoro nie mikrofon, to co?

Rzeczywisty mechanizm jest mniej sensacyjny, ale znacznie bardziej wszechobecny. Aplikacje i przeglądarki zbierają ogromne ilości danych zupełnie legalnie i bez potrzeby podsłuchu – historię wyszukiwań, odwiedzane strony, kliknięcia w reklamy, lokalizację GPS, listę zainstalowanych aplikacji, a nawet to, jak długo zatrzymujesz wzrok na danym poście. Do tego dochodzi mechanizm „podobnych odbiorców” – jeśli wielu Twoich znajomych czy osób o podobnym profilu aktywności ostatnio szukało czegoś konkretnego, algorytm z dużym prawdopodobieństwem obstawi, że Ciebie też to zainteresuje, nawet jeśli sam nigdy tego nie wpisałeś.

Osobną, potężną gałęzią są brokerzy danych – firmy zbierające i sprzedające informacje z wielu źródeł naraz: historii zakupów kartą, programów lojalnościowych, rejestrów publicznych, aktywności w mediach społecznościowych. To właśnie połączenie tych wszystkich źródeł, a nie pojedyncza rozmowa podsłuchana przez mikrofon, pozwala reklamie trafić w Ciebie z zaskakującą celnością. Nawet lokalizacja GPS sama w sobie potrafi wyjaśnić wiele „zbiegów okoliczności” – jeśli przeszedłeś niedawno obok konkretnego sklepu czy punktu usługowego, telefon zarejestrował to bez żadnego nagrywania dźwięku.

Dlaczego wrażenie podsłuchu jest tak silne

Tu w grę wchodzi zwykła psychologia, nie technologia. Widzimy dziesiątki reklam dziennie, a mózg naturalnie zapamiętuje te rzadkie przypadki, gdy reklama „trafiła” tuż po rozmowie, ignorując setki innych, niepowiązanych z niczym reklam, które przewinęły się bez śladu w pamięci. Do tego dochodzi to, że rzadko pamiętamy wszystkie swoje wcześniejsze kliknięcia, wyszukiwania czy strony, które odwiedziliśmy – łatwiej uwierzyć w podsłuch niż przypomnieć sobie, że tydzień wcześniej faktycznie sprawdzaliśmy ceny opon w przeglądarce.

Co to oznacza dla Ciebie? Jak realnie ograniczyć profilowanie

– W ustawieniach telefonu sprawdź, które aplikacje mają dostęp do mikrofonu, i odbierz to uprawnienie tym, które nie potrzebują go do podstawowego działania – to nie wyeliminuje profilowania reklamowego, ale ograniczy realne ryzyko związane z prywatnością.

– Zarówno Google, jak i Facebook udostępniają panel ustawień reklam, w którym można zobaczyć przypisane Ci kategorie zainteresowań i część z nich usunąć – to znacznie skuteczniejszy sposób na mniej trafione reklamy niż wyłączanie mikrofonu.

– Ograniczenie udostępniania lokalizacji aplikacjom, które nie muszą jej znać przez cały czas, realnie zmniejsza ilość danych zasilających algorytmy reklamowe – to jeden z najbardziej niedocenianych, a zarazem najskuteczniejszych kroków.

– Jeśli zdarzenie „reklama tuż po rozmowie” powtarza się często, warto szczerze sprawdzić, czy w ostatnich dniach nie było żadnego wyszukiwania, kliknięcia czy odwiedzonej strony na ten temat – w większości przypadków taki ślad się znajdzuje, tylko łatwo o nim zapomnieć.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl